O tym co stało się piątkowego wieczoru w Rijece Łotysze będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Chorwaci udzielili im solidnej lekcji futbolu zasłużenie wygrywając 5-0. Spotkanie w wyjściowym składzie na skrzydłach rozpoczęli dwaj ligowcy z Polski – Andrejs Cigaņiks (Widzew Łódź) oraz Alvis Jaunzems (Stal Mielec). W tym tekście sprawdzamy jak im poszło.

Andrejs Cigaņiks
Zawodnik Widzewa rozpoczął mecz na lewym skrzydle. Łotwa ogólnie atakowała niewiele, więc okazji do wykazania się w ofensywie również nie nadarzało się specjalnie dużo. Niemniej jednak 26-latek starał się być aktywny, szukać piłki. W kilku atakach niestety brakowało precyzji i po niedokładnym podaniu piłka padała łupem defensywy rywala. W defensywie zaś robił ile mógł. Starał się ustawiać i być w pogotowiu ale choćby przez wzrost czasem górne piłki leciały nad nim i trafiały do zawodników Chorwacji. Nie wiedzieć czemu gospodarze korzystali z tego rzadziej i w pierwszej połowie zdecydowanie częściej atakowali swoją lewą flanką na której znajdowali się Alvis Jaunzems i Roberts Savaļnieks.
W 56. minucie Dainis Kazakevičs zdecydował się na pierwszą zmianę zdejmując z boiska Savaļnieksa a wprowadzając na nie Raimondsa Krollisa. Zastąpienie prawgo obrońcy napastnikiem wywołało naturalnie kilka roszad w ustawieniu. Vladislavs Sorokins lewą stronę zamienił na prawą a Andrejs został przesunięty na lewą obronę/wahadło. Niestety na jego postawę w defensywie rzutują dwie sytuacje, w których zza pleców „wyrośli mu” Andrej Kramarić i Josip Juranović, a Cigaņiks znajdował się wówczas najbliżej nich ze wszystkich Łotyszy, nawet jeśli nie byli przez niego kryci (bo nie byli przez nikogo). Kramarić wykorzystał to i zdobył gola na 4-0. Co ciekawe, niedługo po stracie tej bramki Cigaņiks minął jednego z przeciwników ruletką.
Do listy pozytywów w defensywie na pewno należy dopisać także 2 ważne wygrane pojedynki główkowe z wyższym rywalem. Zawodnik Widzewa po przesunięciu do tyłu nie przestawał angażować się w ofensywę, ale tego dnia Łotwie nie udało się w żaden sposób zmusić Dominika Livakovicia do kapitulacji. Cigaņiks rozegrał pełne 90 minut, a w 81. minucie dostał żółtą kartkę za faul.
Alvis Jaunzems
Od samego początku nowy zawodnik Stali Mielec miał dużo pracy – jak wspomniałem wyżej Chorwaci zdecydowanie bardziej upodobali sobie zajmowany przez Jaunzemsa i Savaļnieksa sektor. Alvis zaliczył 2 ważne przechwyty czym zepsuł akcje Chorwatów, cały czas przekazywał także Robertsowi Savaļnieksowi palcem wskazówki co do ustawienia rywala. Ten sposób komunikacji od razu przykuł uwagę, Jaunzems patrzył nie tylko na swoje zadania ale wspierał także kolegę. Mimo szczerych chęci większość ataków gospodarzy przechodziła przez tę flankę i stwarzali sobie sytuacje.
Alvisowi w tym meczu udawało się dość dynamicznie przechodzić do ofensywy demonstrując przy tym niezłą szybkość. Na pewno najjaśniejszym akcentem było dalekie podanie w 37. minucie za sprawą którego Roberts Uldriķis znalazł się sam na sam z Livakoviciem i pojedynek przegrał. W drugiej połowie celnie dograł na głowę Raimondsa Krollisa, który choć nie oddał groźnego strzału to jednak uderzył w światło bramki. Na tamten moment oznaczało to, że Jaunzems miał udział w każdym celnym strzale Łotwy, a były ich wówczas 2. Widać było w nim zalążek walki, szczególnie przy odbiorach.
W drugiej połowie Jaunzems był na pewno mniej aktywny niż w pierwszej i nieco przygasł. Sprawy na pewno nie ułatwiał fakt, że Chorwacja nie pozwalała Łotwie w zasadzie na nic, a sama robiła pod bramką Nilsa Puriņša co chciała. I gdyby nie ten spadek widoczności w drugiej połowie to można by było powiedzieć, że Alvis zagrał naprawdę dobrze i był być może najlepszym Łotyszem na boisku. A tak wyszło obiektywnie średnio, choć uczciwym byłoby przyznać, że Jaunzems wykonał dużo pracy, która nie jest na pierwszy rzut oka bardzo widoczna, a przynajmniej nie dla kogoś kto ocenia danego zawodnika pobieżnie. Mowa głównie o tym co piłkarz Stali pokazywał w pierwszej połowie – szybkie przejście do ataku, dobre podania, solidna praca w defensywie i pomocna komunikacja. W drugiej niestety było tego wszystkiego nieco mniej. Alvis rozegrał 86 minut, zmienił go Dāvis Ikaunieks.
fot. LFF







