Drugi rok z rzędu Ekranas Poniewież ubiega się o licencję na I Lygę, tym razem jako mistrz II Lygi, i zdaje się, że znów będzie to przegrana walka. Kierownictwo bezradnie rozkłada ręce.
„Federacja oczekuje od nas niemożliwego” – zdają się wołać włodarze wciąż trzecioligowego Ekranasu Poniewież. Klub od momentu reaktywacji istnieje zaledwie 3 lata, w dodatku dzieli miasto z grającym w A Lydze FK Panevėžys. „Nie mamy starszych grup juniorskich: U-11 i U-13, U-14, U-21 oraz jednej grupy dziewcząt” – tłumaczył w rozmowie ze sportas.lt Tomas Malinauskas. Podkreślił, że w Poniewieżu jest ograniczony wybór, w dodatku przez kilka lat dzieci nie dojrzewają aż tak szybko fizycznie. Klub stara się współpracować ze szkołami i przedszkolami w mieście i okolicach, ale w 3 lata ciężko jest utworzyć akademię od podstaw, a największy problem jest z dziewczynkami.
Przepisy licencyjne pozwalają nawiązać klubom współpracę z daną akademią, ale Malinauskas wciąż wskazuje na problemy ze skompletowaniem pełnej żeńskiej struktury. W klubie obecnie działa jedna grupa dziewczynek, a dla związku jest to za mało.
A cele na najbliższy sezon I Lygi Ekranas miał bardzo ambitne – jako beniaminek chciał zawalczyć o Top5. Zespół bazujący na młodych Litwinach miał zostać wsparty doświadczonymi i obytymi w A Lydze zawodnikami. Tymczasem w przypadku przymusowego powrotu do II Lygi nawet połowa młodych może odejść. „To zrozumiałe. W II Lydze jest w porządku, ale wszystko tam już wygraliśmy” – tłumaczy Malinauskas. „W zeszłym roku naszym celem było wygranie drugiej ligi i wejście do pierwszej. Oznacza to, że jeśli powiemy to samo w tym roku, gracze przestaną nam wierzyć. A teraz, jeśli wygraliśmy sportowo, jest chęć i szansa, to nie wiem, co jeszcze trzeba zrobić, żeby zagrać w I lydze” – zakończył Malinauskas.
Ekranasowi pozostaje jeszcze ubieganie się o warunkowe pozwolenie na grę w I Lydze.
Fot. Ekranas Poniewież







