Niezwykle trudne zadanie postawiła przed trenerem łotewskiej kadry, Dainisem Kazakevičsem, tamtejsza federacja. W zbliżających się eliminacjach do MŚ 2022 reprezentacja ma zająć minimum 4. lokatę w grupie.
Będzie to niezwykle trudne zadanie, bo oprócz Gibraltaru, z którym Łotwa problemów mieć nie powinna, rywalami „11 wilków” będą Holendrzy, Turkowie, Norwegowie i Czarnogórcy. Wymagania federacji zakładają, że z tego 5-zespołowego grona Łotwa musi wyprzedzić przynajmniej dwóch rywali. Brak takiego wyniku najpewniej skutkować będzie zwolnieniem szkoleniowca.
Niezwykle ważny zatem będzie już pierwszy mecz eliminacyjny przeciwko Czarnogórze, z którą Łotwa ma teoretycznie największe szanse aby walczyć o 4. miejsce. Pozostałe drużyny ze stawki, oprócz Gibraltaru, zdają się leżeć ewidentnie poza zasięgiem Łotyszy.
Jak zauważył prezes łotewskiego związku, Vadims Ļašenko, trener Kazakevičs już od pierwszych dni pracy mówił o długofalowym planie rozwoju piłki, który naturalnie wymaga czasu. Federacja najwidoczniej wzięła to pod uwagę i nie zwolniła go po słabych rezultatach z Andorą (0-0) i Maltą (0-1). Jak przyznał sam Ļašenko pod koniec ubiegłorocznej edycji Ligi Narodów w grze Łotwy było widać zdecydowaną poprawę jakości. I najprawdopodobniej utrzymania i rozwinięcia tej tendencji będzie od trenera oczekiwać.
Jak zauważa na Twitterze konto LV_futbols dotychczasowi trenerzy nie osiągali swoich własnych celów. W eliminacjach do ME 2016 Marians Pahars miał finiszować na trzecim miejscu, a skończyło się ostatnią, szóstą lokatą. Aleksandrs Starkovs planował zwyciężyć w pierwszej edycji Ligi Narodów w Dywizji D, ale nawet nie doczekał jej startu, bo wcześniej przegrał w Gibraltarem w meczu towarzyskim. Jego następca Miksu Paatelainen miał identyczny cel, ale skończył na 3. miejscu w grupie. Również i Kazakevičs chciał wygrać w Dywizji D w edycji 2020, ale także skończyło się na 3. lokacie. Teraz obok swoich celów będzie musiał zrealizować też te, które postawiła przed nim federacja.
fot. Getty images







