Pierwszym miastem na szlaku jest łotewskie Balvi, położone w północno-wschodniej części kraju ponad 220 kilometrów od Rygi w regionie Łatgalia. Według spisu ludności z 2016 roku Balvi liczyło 7109 mieszkańców, co na przekroju 10 lat stanowi spadek o prawie 1000 osób, bowiem w 2006 roku miejscowość zamieszkiwało 8063 ludzi. To jednak nic dziwnego, w większości łotewskich miast liczba mieszkańców spada, młodzi szukają szczęścia w Rydze albo poza granicami kraju. Ci, którzy zostali w Balvi, do swojej dyspozycji mają tutejsze Centrum Sportowe, które oferuje mieszkańcom szereg rozmaitych aktywności fizycznych, w tym oczywiście piłkę nożną.
Nazwa miasta po polsku brzmi trochę z rosyjska – Bołowsk. Położony na powierzchni nieco ponad 5 kilometrów kwadratowych, przecięty jest na dwie części przez Jezioro Bołowskie. Od 2002 roku działa tutaj instytucja o nazwie „Balvu Sporta Centrs”. „Koszykówka, streetball, siatkówka, biegi na orientację, siatkówka plażowa, futsal, wycieczki rowerowe, skutery wodne, rodzinne dni sportu” – wszystkie aktywności oferowane przez klub wymienił mi dyrektor centrum, Edgars Kaļva. Założycielem instytucji był okręg (odpowiednik naszej gminy) Balvi, a za 3 lata klub świętować będzie 20-lecie istnienia. W niniejszym tekście pochylę się nad sekcją piłkarską, która największe sukcesy ma jeszcze przed sobą.

Trzy ostatnie sezony, dwa minione i obecny, są trudne zarówno dla młodzieży jak i dorosłej drużyny. Kaļva wyjaśnia, że wszystkie 3 boiska w mieście przechodzą gruntowną odbudowę. W związku z tym ligowe mecze drużyna rozgrywa w sąsiednich miastach – Rugāji oraz Gulbene. Na ten moment w Balvi nie ma odpowiednich warunków. Trochę szkoda, bowiem seniorska drużyna tworzy właśnie historię – drugi sezon z rzędu gra w 1. Līdze, co jest najlepszym wynikiem w dorobku klubu. W zeszłym roku, w debiutanckim sezonie, Balvu Sporta Centrs utrzymało się rzutem na taśmę za sprawą dobrej postawy na sam koniec rozgrywek. W efekcie, wyprzedzili w ostatniej chwili drużyny Preiļu BJSS i Staiceles Bebri, zajmując 10. lokatę na 12 zespołów. Przez długi czas pozostawali jednak na ostatnim miejscu w tabeli, a od mistrza Daugavpils/Progress zebrali baty 0-15 i 0-13. W tym sezonie najwyższą porażką jest 0-11 przeciwko FK Tukums 2000.

W obecnym sezonie o utrzymanie w 1. Līdze będzie ciężej. W wyniku reorganizacji lig relegacją zagrożone są aż 3 drużyny z zaledwie 10-zespołowych rozgrywek. W klubie wszyscy podchodzą do sprawy realistycznie, wiadomo że Balvu to jeden z kandydatów do spadku. W przypadku degradacji głównym celem będzie bycie jedną z silniejszych drużyn 1. Līgi B, czyli trzeciego poziomu ligowego. Przed napisaniem tego tekstu rzuciłem okiem na kadrę i sztab szkoleniowy Balvu Sporta Centrs. 100% piłkarzy i pracowników klubu to Łotysze. Zapytałem zatem Edgarsa Kaļvę o zagraniczne wątki, i w istocie takowe się pojawiły, lub pojawią się w przyszłym roku. Na początku sezonu był testowany obcokrajowiec, lecz zanim podjęto decyzję, okno transferowe było już zamknięte.

Na przyszły sezon zaplanowane są już negocjacje z piłkarzami pochodzącymi z Gruzji i Ukrainy. Jak wyjaśnia Kaļva, większość graczy jest stąd, z Balvi. Czwórka zawodników pochodzi za to z Rygi. Uzupełniając zagraniczne akcenty – zespół uczestniczył w halowym turnieju w Estonii, na którym zajął 3. miejsce zdobywając brązowe krążki.

Najlepszą inwestycją w przyszłość każdego szanującego się klubu jest młodzież. Celem Centrum Sportowego Balvi jest rozwijanie aktywności fizycznej wszystkich mieszkańców miasta, zaś piłkarska sekcja skupia około 150 dzieci. To właśnie z nimi związany jest główny cel klubu na przyszłość. Edgars Kaļva wyjaśnia, że plany uwzględniają utworzenie w miejscowej szkole klasy piłkarskiej, także dla dzieci spoza rejonu. Klub chciałby zapewnić takim zawodnikom zakwaterowanie oraz wyżywienie całkowicie za darmo. W Balvi trenują zatem dzieci, jeszcze te całkiem małe, lecz odnoszące już pierwsze sukcesy:


(obie fotografie: Balvu Sporta Centrs)
Jak i te troszkę starsze, ale również utytułowane:

Na Łotwie coraz śmielej zaczyna się inwestować w młodzież, a miasto zamieszkałe przez 7109 mieszkańców ma około 150 dzieci grających w piłkę. Tu matematyka jest prosta – około 2% mieszkańców Balvi stanowią dzieci kopiące w klubie, zakładając oczywiście że każdy z tych 150 adeptów futbolu mieszka w mieście, no i że liczba zamieszkałych osób nie zmieniła się przez te 3 lata, ale 2016 rok to najświeższe dane na jakie trafiłem. Ten wynik na pewno podskoczy do góry, jeżeli władzom klubu uda się otworzyć klasę piłkarską w szkole. Jednak Balvu SC wykonuje wspaniałą pracę jeśli chodzi o pobudzanie aktywności ruchowej mieszkańców niezależnie od wieku czy zainteresowań. Uczciwie muszę przyznać, że nie spotkałem się jeszcze z tak wielosekcyjnym klubem, z instytucją która na tak różne sposoby zachęcałaby do ruchu. W Balvi znaleźć można prawie wszystko, od skuterów wodnych po streetball. Mam nadzieję, że włodarze klubu nie zmienią kierunku, który obrali. Mimo wysokich porażek na ligowym froncie, Balvu Sporta Centrs ma dużo do udowodnienia w sportowym świecie, nie tylko tym piłkarskim. Jeżeli chodzi zaś o rozgrywki 1. Līgi, to po 6 meczach z dorobkiem 3 punktów (1-0-5) zajmują przedostatnie, dziewiąte miejsce w tabeli. To co jednak robią na rzecz mieszkańców swojego miasta, w dobie tak rozwiniętych rozrywek technologicznych, które biorą górę nad sportem zwłaszcza wśród dzieci, nie ma żadnej wartości przeliczanej na punkty. Oby tak dalej, i jak to mówią po łotewsku: „veiksmi!”, czyli powodzenia!
PS. Serdeczne podziękowania dla Edgarasa Kaļvy za pomoc i informacje. / Edgar, ļoti paldies par informāciju un palīdzību!
Wykonanie grafiki: pmsk.pl







