Były kapitan Valmiery, Marcis Ērglis, czeka na nowe wyzwania. Bardzo chce grać poza Łotwą, w tym roku był nawet testowany w Norwegii. Niestety pzez Covid-19 do niczego nie doszło, ale możliwe są nowe kierunki. Gracz ma również w głowie specjalny projekt!
Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Jak rozpoczęła się Twoja kariera piłkarska?
Mārcis Ērglis: Zacząłem grać w piłkę nożną w wieku 7 lat w moim rodzinnym mieście Valmiera, ponieważ mój tata Gatis Ērglis był zawodowym piłkarzem i kapitanem drużyny Valmiera, która grała wówczas w Virslīdze. Chciałem być jak mój ojciec, więc naturalnie piłka nożna była jedyną opcją. Z czasem futbol stał się dla mnie pasją i stylem życia. Karierę piłkarską spędziłem głównie nosząc koszulkę Valmiery.
Czy w Valmierze piłka nożna była i jest sportem numer 1?
W tej chwili tak. Trzeba jednak przyznać, że przez długi czas sportem nr 1 w Valmierze była koszykówka. Ale teraz wierzę, że piłka nożna jest na prowadzeniu. Jeśli spojrzysz głębiej w historię sportów w mieście, to futbol wyraźnie dominuje.
Byłeś kapitanem drużyny, gdy Valmiera wróciła do Virslīgi. Tylko 8 punktów, ostatnie miejsce w tabeli. Czy Twoim zdaniem klub nie był jeszcze gotowy do gry na tym poziomie?
Kiedy klub wrócił do najwyższej ligi, w zespole było wielu młodych graczy, którzy nigdy nie grali w niej nie grali, więc proces adopcji był dość długi, a miejsce w tabeli zauważalne.
Teraz Valmiera to zupełnie inny zespół, w tym roku zadebiutuje w europejskich pucharach.
Tak, w ubiegłym roku w sezonie 2019 skład zespołu zmienił się praktycznie w 90%, w tym czasie powstała konkurencyjna drużyna, której nie zasilili zawodnicy niepotrzebni w innych klubach, ale wykwalifikowani piłkarze, którzy wciąż chcieli się wykazać, i dzięki temu udało nam się zdobyć miejsce w Europie.
A dlaczego opuściłeś zespół? W zeszłym roku grałeś przez cały sezon.
Tak, ostatni sezon był dla mnie bardzo dobry i powodziło mi się, byłem kapitanem drużyny. Wiele rzeczy zmieniło się, na przykład trzon zespołu. Interakcja zarówno na boisku, jak i poza nim załamała się, wszystko musiało być zbudowane od zera. Ale głównym powodem dla którego opuściłem klub było to, że zaoferowano mi możliwość kontynuowania kariery i gry w Norwegii. Grałem już w tym kraju wcześniej, w 2015 r. Wiedziałem jak tam wszystko wygląda, na co się przygotować, wiedziałem na jak wysokim poziomie jest tamtejszy system piłkarski, i jak piękna jest tam przyroda. Ponadto moim marzeniem zawsze było grać w piłkę nożną za granicą, poza Łotwą i krajami bałtyckimi, cieszyć się kulturą piłkarską innych krajów, a także zmieniać coś w swoim życiu. To był także główny powód dla którego opuściłem Valmierę.
Ale teraz nie masz klubu. Dlaczego nie jesteś w Norwegii, jeżeli była oferta?
Z Norwegią jest bardzo interesująca i niezwykła sytuacja. Wyjechałem tam na tydzień przed pandemią Covid-19. Rozegrałem 2 mecze testowe, w sumie spędziłem tydzień, ale potem zaczął się aktywnie rozprzestrzeniać wirus Covid-19 i zaczęto spekulować, że bardzo szybko wszystko zostanie zamknięte, szkoły, obiekty sportowe itd. Nikt tak naprawdę nie wiedział co robić, więc w klubie doszliśmy do wniosku, że obcokrajowcy lepiej niech opuszczą Norwegię i wrócą do domu, ponieważ nikt tak naprawdę nie wiedział jak długo może trwać pandemia, obostrzenia i jakie będą tego konsekwencje. Dlatego ostatniego dnia gdy granice były jeszcze otwarte musiałem lecieć z powrotem na Łotwę. Dlatego jestem teraz bez klubu.
Czy możesz mi powiedzieć, który to był klub?
Nazwa klubu niech pozostanie w tajemnicy, ale to był 3. poziom rozgrywek.
Porozmawiajmy jeszcze o Norwegii. Jak podobało ci się w zespole Floro? Grałeś tam kilka lat temu.
Tak, grałem tam w sezonie 2015. Mam tylko pozytywne i piękne wspomnienia związane z Floro. Zdobyłem bardzo fajne doświadczenie nie tylko jako gracz, ale także w życiu codziennym. Jest zupełnie inaczej kiedy jesteś sam w obcym kraju, kiedy w otoczeniu nie ma znajomych ludzi i musisz nauczyć się budować relacje w całkowicie innym języku. Początki we Floro nie były najłatwiejsze, ponieważ adaptacja w skandynawskim futbolu zajęła trochę czasu. Tamtejsza piłka może nie jest techniczna i taktyczna, ale bardzo fizyczna, piłkarze są tam bardzo silni, wytrzymali i szybcy. Piłka nożna jest podobna do stylu brytyjskiego z dużą ilością pojedynków. Musiałem więc przyzwyczaić się do tego stylu i znaleźć swoje miejsce w skandynawskim futbolu, aby pomóc drużynie Floro jak najlepiej wykorzystując swoje umiejętności. Wierzę, że mi się udało i z czasem mogłem ustabilizować swoją pozycję w składzie, z meczu na mecz rozwijałem się.
W porównaniu z Łotwą, jak Skandynawowie traktują piłkę nożną? Mam na myśli na przykład mentalność.
Przede wszystkim Norwegowie bardzo wspierają swoje lokalne kluby, dla każdego mieszkańca miasta to zaszczyt i prestiż być sponsorem „ich” drużyny, móc zobaczyć nazwę swojej firmy na koszulkach drużynowych lub na stadionie na banerach. Zatem na strojach skandynawskich drużyn są zawsze przyklejone logotypy sponsorów. Na boisku Norwegowie są świetnymi wojownikami, takimi jak Wikingowie. Walczą o każdy milimetr i nigdy się nie poddają, więc często kłócą się między sobą o to, kto ma rację w danym momencie, są bardzo bezkompromisowi w swoich poglądach i działaniach. Ale poza murawą Norwegowie to bardzo mili i pomocni ludzie.
Gdzieś przeczytałem wywiad, w którym powiedziałeś, że mogłeś dalej tam grać, klub zaproponował nowy kontrakt. I w tym wywiadzie było zdanie „to mój błąd, że nie zaakceptowałem tej oferty”. Dobrze pamiętam?
Tak, tak było. Przed ostatnimi meczami działacze Floro rozmawiali ze mną, chcieli zobaczyć mnie w swoich szeregach także w kolejnym sezonie. Klub powiedział, że mogę od razu podjąć decyzję lub spokojnie przemyśleć to przez jakiś czas. Trochę porozmyślałem, i doszedłem do wniosku, że będą też inne oferty. Dlatego powiedziałem, że będę się zastanawiał podczas wakacji. Ale podczas gdy myślałem czas płynął naprzód, a klub znalazł już innych graczy na moje miejsce. Dlatego w tamtym wywiadzie powiedziałem, że powinienem natychmiast przyjąć propozycję i nie wahać się.
Czy Floro był wtedy lepszym zespołem niż Valmiera?
W tamtym czasie tak.
Rozumiem, że chcesz sprawdzić się za granicą, ale nie jest Ci szkoda z powodu europejskich pucharów? Może byłaby możliwość zagrać.
Na ten moment niczego nie żałuję. To była moja decyzja i staram się o tym nie myśleć.
Wiem od twojego agenta, Adama Czubaka, że szuka dla Ciebie klubu w Niemczech i Polsce. Gdzie bardziej chciałbyś grać?
Jeśli chodzi o wybór między Niemcami a Polską, chciałbym na razie spróbować w Niemczech. Ale na pewno zależy również od szczebla rozgrywek. Lecz szczerze mówiąc w tej chwili nie dbam o to w którym kraju będę mógł grać, czy to w Niemczech, czy w Polsce, naprawdę podoba mi się kultura piłkarska tych dwóch krajów, szczególnie kibice i infrastruktura piłkarska, więc chętnie zagrałbym zarówno w Niemczech, jak i w Polsce.
Ponieważ jestem Polakiem, muszę zapytać: co wiesz na temat piłki nożnej w Polsce?







