Sagi związanej z wyborem nowego trenera reprezentacji Litwy ciąg dalszy. Niedawno informowałem, że na to stanowisko rozważany był Andrius Skerla, który odrzucił ofertę. Rozmawiano także z zagranicznym kandydatem, jednak dyrektor sportowy Reinhold Breu mianował na to stanowisko sam siebie.
Dzięki Evaldasowi Gelumbauskasowi, współprowadzącemu podcast „FutbolasLT”, wyszło na jaw, że wspomnianym wariantem z zagranicy był Marek Zub. Polak sam zgłosił się do federacji i podjęto rozmowy. Niestety te utknęły w pewnym momencie w martwym punkcie, a dokładnie wtedy gdy nie wypaliły warianty krajowe (Valdas Dambrauskas, wspomniany wyżej Skerla) i Breu postanowił powierzyć prowadzenie reprezentacji sobie. Temat Polaka szybko upadł zanim w ogóle pojawiły się jakiekolwiek plotki w mediach.
Ta ostatnia informacja nie jest już także aktualna. Reinhold Breu z dnia na dzień zrezygnował i odstąpił prowadzenie litewskiej kadry Edgarasowi Jankauskasowi. Niemiec zaś ma przejąć jedną z młodzieżówek.
Marek Zub z kolei przewinął się w kontekście litewskiej reprezentacji po raz drugi w karierze. Wcześniej mówiło się o tym podczas pierwszego pobytu w Żalgirisie Wilno (2012-2014), ale wówczas także wybrano innego kandydata. 58-latek od połowy czerwca 2021 pozostaje bez pracy gdy władze łotewskiego Spartaksa Jūrmala postanowiły zastąpić go Przemysławem Łagożnym.







