Podczas gdy w lidze łotewskiej trwa przerwa międzysezonowa i nie dzieje się zbyt wiele, pomyśleliśmy, że spojrzymy wstecz na historię, a dokładniej na łotewskie ruchy kibicowskie. I tym samym rozpoczynamy serię artykułów, a pierwszą grupą są Metalfans, kibice nieistniejącego już Metalurgsa Liepāja.
Autor oryginału: Krists Brutāns
Tłumaczenie z łotewskiego: Rafał Kobza
Na potrzeby artykułu przeprowadzono wywiady z trzema członkami Metalfans: Kristapsem Kalniņšem (ps. Ost), Rihardsem Ļesinsem i Andrisem Sudmalisem.
Korzenie „Metalfans”
Kristaps Kalniņš był jednym z założycieli ruchu w 2003 roku: „Ja i pięciu innych współideowców założyliśmy tę organizację, chyba można to tak nazwać. W 2003 kilku podobnie myślących ludzi spotkało się osobiście i chciało wspierać Metalurgsa Liepāja w taki sam sposób, jak robią to na europejskich stadionach. Szarość na trybunach została zastąpiona barwnymi pokazami z flagami, pirotechniką, choreo itp. Chciano również, aby doping stawał się coraz bardziej łotewski – w tamtych czasach na sektorze nie było żadnych przyśpiewek ani haseł w języku łotewskim, co zdecydowanie odstraszało wielu potencjalnych fanów. „W 2004 roku rozpoczął się ruch Metalfans” – mówi Kristaps o samych początkach.
Andris Sudmalis, znany jako dziennikarz portali „liepājniekiem.lv” i „Kurzemes Vārds”, a także komentator meczów domowych FK Liepāji, to jeden z współzałożycieli „Metalfans”: „Byłem jednym z twórców. W miarę jak stawałem się coraz bardziej aktywny na meczach Metalurgsa, zdałem sobie sprawę, że klubowi brakowało jakościowego źródła informacji, a kibice w ogóle nie mieli swojej strony internetowej. Z pomocą techniczną mojego ówczesnego kolegi stworzyłem stronę internetową dla fanów. Łamałem nieco głowę nad nazwą witryny, chyba nawet zrobiłem ankietę na ten temat, finalnie stanęło na metalfans.info. Zarówno na tej stronie, jak i na popularnym wówczas łotewskim forum fanów piłki nożnej, kilku miłośników piłki z Lipawy stopniowo poznawało się nawzajem. W jednym z wyjazdowych meczów na Skonto poznałem Osta (Kristapsa – red.), później złapaliśmy kontakt z kilkoma młodszymi osobami, a przez metalfans.info dołączył jeszcze jeden człowiek i tak powstał nasz zalążek – sześć osób.”
Na początku Metalfans nie był osobną grupą, ale działał wewnątrz fanklubów – przyznał Kristaps. „W 2004 i 2005 roku w młynie było regularnie 30-50 osób. Byli tam ludzie z dawnego RBM (Red Blue Metal), starsi kibice, ci młodsi którzy lubili futbol i imprezowanie, byli pionierzy z RBS (Red Blue Support), no i nasza szóstka”.
Mówiąc o RBM i RBS, Andris opowiedział nam więcej o nich i swoich relacjach z nimi: „Znałem bardzo dobrze Kolę, jednego z założycieli Red Blue Metal i byłem w ich sekcji na kilku meczach u siebie i jednym na wyjeździe. Sektor kibicowski był w tamtym czasie dość duży i liczny. Najgłośniejsi byli RBM, którzy czasami używali pirotechniki i bili się z fanami Skonto. Jedna z akcji była podobno największą bijatyką na Łotwie, ale Aleksej Mołodoj (lider kibiców FK Ventspils – red.) pewnie wie o tym więcej niż ja. Początkowo chodziliśmy na mecze domowe i wyjazdowe ze wszystkimi fanami w różnym wieku i różnej płci, którzy nie mieli swojej grupy. Mieliśmy dobre relacje, razem kibicowaliśmy, świętowaliśmy, robiliśmy transparenty, organizowaliśmy też akcje przeciwko Skonto. Być może się powtarzam, ale dla jasności wyjaśnię: istniał wspólny sektor kibicowski, którego jedną z części stanowili ludzie nie należący do żadnego ugrupowania. Potem był RBM, a następnie równolegle pojawili się Metalfans.”
„Red Blue Support” pojawił się trochę później niż my. RBM rozpadł się około 2005, a jego miejsce zajął RBS. Byliśmy tym niemile zaskoczeni i myślę, że ze względu na różną ideologię kibiców, pojawiła się niechęć, stosunek wahał się od neutralnego do otwarcie agresywnego. Relacji nie poprawiły przyjazne stosunki RBS z niektórymi fanami Skonto i ich wizyty w sektorze kibicowskim w Lipawie.”
Metalfans stał się niezależnym ruchem kibicowskim
Jak już wspomniano, na samym początku (2004, 2005) Metalfans wspierali Metalurgs wraz z innymi grupami, jeździli autobusem opłacanym przez klub, a bilety otrzymywali za darmo.
Przełomowym momentem był sezon 2006 (po pierwszym tytule Metalurgsa w Virslīdze w 2005 roku). Andris: „Myślę, że po zdobyciu tytułu w 2005 roku postanowiliśmy oddzielić się od tak zwanego „oficjalnego fanklubu”, który nie był w zasadzie żadnym fanklubem, a jedynie grupą ludzi chodzących razem na mecze. Byliśmy młodzi, ambitni i głodni niezależności. Nie chcieliśmy by dyktowano nam, jak mamy kibicować, nie chcieliśmy jechać z punktu A do punktu B, wyjazdy miały bć przygodą.” Pomysł na ten krok wyszedł od Osta, czyli Kristapsa, który, jak twierdzi Andris, był „ideologiem naszej organizacji”. Ogłosiliśmy więc, że będziemy iść drogą ultras. W tym czasie byłem szefem oficjalnego fanklubu. Po zakończeniu sezonu 2005 zaprosiłem wszystkich aktywnych młodych ludzi na spotkanie, przedstawiliśmy nasze plany samodzielnych wyjazdów na mecze w gościach oraz finansowania naszej działalności na sektorze. W rzeczywistości tylko członkowie Metalfans odmówili skorzystania z autobusu podstawianego przez klub” – kontynuował Andris.

Andris Sudmalis, który był już wtedy aktywnym dziennikarzem opowiedział nam, co to dla nich zmieniło: „Kiedy Metalfans oddzielił się, zaczęliśmy płacić składki członkowskie, a także finansowaliśmy własne wyjazdy. Kosztowało to więcej niż przynależność do klubu, ale zrobiliśmy własne materiały – szaliki, vlepki, flagi, banery, kupiliśmy pirotechnikę.”
Liczba Metalfans na trybunach oscylowała wokół kilkudziesięciu osób, czasem nawet mniej, np. na dalekich wyjazdach w kraju czy w Europie, opowiada Kristaps: „Przed pierwszym samodzielnym sezonem w 2006 roku przyciągnęliśmy wielu łotewskich chłopaków, którzy regularnie wspierali Metalurgs zarówno u siebie, jak i na wyjazdach. Nasza liczba się podwoiła, w odniesieniu do początkowej szóstki. Kolejny wzrost nastąpił pod koniec 2007 roku, kiedy to kilku dotychczasowych członków z powodzeniem zwerbowało nowych ludzi. Mieliśmy też własną stronę internetową i forum, a także robiliśmy naklejki zachęcające ludzi do przyłączenia się do Metalfans, które rozklejaliśmy w mieście. Faktem jest, że większość nowych fanów była przyjaciółmi i znajomymi obecnych członków, do których zwrócono się osobiście. W sumie mieliśmy około 30 ludzi, oczywiście na sektor przychodzili też inni fani, jeden z nich po pewnym wyjazdowym spotkaniu zdecydował się nawet do nas dołączyć. Z frekwencją bywało różnie, bywały sezony, że regularnie mieliśmy ponad 20 osób w młynie, a na kluczowych meczach i ponad 30. Rekord wynosił prawdopodobnie około 50 osób. Były też sezony, w których nastąpił spadek frekwencji i na mecze domowe przychodziło tylko nieco ponad 10 osób.”
Jeden z kibiców z Metalfans, z którym rozmawialiśmy – Rihards – dołączył do ruchu w 2008 roku: ”Zostałem członkiem Metalfans, jeśli się nie mylę, w sezonie 2008. Myślę, że to było w roku poprzedzającym zdobycie naszego drugiego tytułu mistrzowskiego. Powoli siadałem coraz bliżej sektora najzagorzalszych kibiców na trybunie głównej. W ten sposób nauczyłem się przyśpiewek i okrzyków. Zajęło mi trochę czasu aby się w tym odnaleźć, ponieważ było widać, że to grupa znajomych i przyjaciół. Zaczynałem od rozmów na forum Metalfans, aż w końcu poszedłem przed meczem na sektor i powiedziałem, że chcę być jednym z nich. Tak rozpoczął się krótki, ale bardzo ciekawy etap w moim życiu.”
Rihards, który przez pewien czas również zajmował się dziennikarstwem sportowym w „Kurzemes Vārds”, opowiedział o docieraniu do ludzi, i zachęcaniu by stali się aktywnymi kibicami: „Nie chcę się chwalić, ale myślę, że wniosłem spory wkład pod tym względem w Metalfans. Przynajmniej bardzo starałem się pracować nad profilem grupy na portalu społecznościowym „Draugiem”, jak tylko mogłem. Do wielu osób napisałem osobiście i zapraszałem ich. Później założyliśmy konto na Twitterze. Sam rdzeń może nie zmienił się znacząco, ale udało nam się dotrzeć do ludzi, którzy przychodzili potem na pojedyncze mecze, czy nawet tylko na jeden”.
Celem Metalfans było podążanie ścieżką ultras
„Tak, funkcjonowanie jako ruch ultras było naszym celem. W pewnym stopniu wpłynęła na to miłość Osta do AS Romy i Włoch. Inni byli chyba bardziej fanami Anglii lub Hiszpani, ale wszędzie ultrasi byli barwni, nikogo tak naprawdę nie pociągała chuliganka, choć młodzi z pewnością nie byli popychadłami.” – wyjaśnia Andris. „Lubiłemużywać pirotechniki, tworzyć choregrafie i wielkoformatowe oprawy na poszczególne mecze, tzw. standard, którego nikt na Łotwie przed nami nie używał. Był co najmniej jeden, jeśli nie kilka sezonów, w których byliśmy w kraju pod tym względem najlepsi. Było to oczywiście również związane z wahaniami i przemianami w ruchu kibiców FK Ventspils. H-Side (Skonto) również miało swoje wzloty i upadki, tak jak wszyscy.”

Rihards zwrócił uwagę na ważny szczegół, który zjednoczył wszystkich w Metalfans, a także przypomniał, że w pewnym momencie grupa porzuciła sztandar ultras: „Oczywiście na początku pod wpływem doświadczeń i informacji ze świata, które były dostępne, wszyscy chcieli nazywać się ultrasami. Sam oglądałem wszystkie rodzaje filmów o fanatykach, ultrasach, chuliganach. Później jednak doszliśmy do wniosku, że tak naprawdę nie jesteśmy jeszcze godni nazywać się ultrasami i nawet zdjęliśmy flagę z napisem”ULTRAS”. W zasadzie byliśmy nacjonalistycznymi kibicami Metalurgsa. Nie ma chyba jednak jednoznacznej definicji dla Metalfans.”
Andris ma pewne przemyślenia na temat tego, że od razu poszedł drogą ultras: „Zaczęliśmy iść w tym kierunku trochę zbyt wcześnie. Początkowo należało dążyć do zjednoczenia wszystkich, którzy byli fanami Metalurga – zarówno młodych, jak i tzw. „kuzmičów”, czyli starszych panów. Powinniśmy stworzyć dużą społeczność fanów, tak jak stało się to w przypadku reprezentacji Estonii. Działanie odrębnych grup jest bardziej funkcjonalne w dużych piłkarsko krajach, gdzie jeden klub może mieć dziesiątki, jeśli nie setki podobnych grup. Powinniśmy byli pójść w kierunku zjednoczonego sektora. Często przezentowaliśmy się i brzmieliśmy bardzo dobrze, i jestem dumny z tego co osiągnęliśmy, ale niestety nie pozostawiliśmy po sobie żadnej spuścizny. Być może moglibyśmy ją stworzyć, gdybyśmy wybrali inną strategię rozwoju. Mieszkańcy naszego regionu nie mają mentalności ultras. Próbowaliśmy to zmienić, ale to było płynięcie pod prąd. Powinniśmy byli pozostać wobec tego obojętni, a może pewnego dnia z tego wszystkiego ruch ultras rozwinąłby się bardziej naturalnie.”
Wyjazdy po Europie
Metalurgs w czasie istnienia Metalfans rozegrał 17 meczów wyjazdowych w europejskich pucharach, a w 7 z nich mógł liczyć na wsparcie kibiców. Najliczniejsze wyjazdy były do Sztokholmu przeciwko AIK, gdzie pojechało 7 członków Metalfans, oraz do Pragi przeciwko Sparcie – 8 członków – opowiada nam Kristaps, a Andris wtóruje mu swoją historią.
„Pierwszy wyjazd odbył się w 2004 roku do Szwecji przeciwko Östers IF. Na Wyspach Owczych i w Rumunii wydaje mi się, że nie było nikogo. Ja byłem w Irlandii Północnej, ale już jako dziennikarz. Kijów, Brześć, Aktobe, Sztokholm, Praga, Salzburg – tam jeździło co najmniej kilka osób. Wyjazd do Pragi był solidny jak na nasze standardy”- mówi Andris o europejskich pucharach. „Pierwszy wyjazd kibiców z Lipawy w Europie to wspomniany mecz z Östers. Prom, pociąg, niespodziewany wspólny przejazd z zawodnikami, menadżerami klubu i ludźmi z ich otoczenia. Letnie noce i spanie na ławkach w parku w Växjö” – wspomina początki Andris.
Wspieranie reprezentacji
„Wspieraliśmy łotewską drużynę narodową jeszcze przed powstaniem sekcji „Ultras Latvija”. Nawet w trakcie początków Metalfans wspieranie reprezentacji Łotwy było dla nas oczywiste” – powiedział Kristaps. „Osobiście mam za sobą 12 wyjazdów na mecze reprezentacji. Od EURO 2004 do meczu Andora-Łotwa w 2016 roku, a w czasie aktywnego istnienia Metalfans byliśmy na każdym meczu domowym. W sektorze reprezentacji wszyscy wspólnie wspierali Łotwę, niezależnie od tego, któremu klubowi kibicowali na co dzień. Jedynie przed lub po meczach kibice wrogich sobie klubów nie spędzali czasu ze sobą.”
Andris zauważył, że dzięki wspieraniu łotewskiej drużyny narodowej w sektorze H (sektor najbardziej zagorzałych kibiców na reprezentacji oraz meczach Skonto – red.) Metalfans nawiązali dobre relacje z niektórymi ruchami kibicowskimi. W reprezentacjach narodowych istnieje niepisane prawo rozejmu pomiędzy wrogami na poziomie klubowym. Wszyscy to szanowali. „Skonto było historycznie głównym wrogiem Metalurgsa. Na reprezentacji udało się nawiązać przyjacielskie stosunki z grupą „Cool Cats” z nieistniejącego klubu FK Rīga i ultrasami koszykarskiego BK Barons. Nie tyle poprzez drużynę narodową, co poprzez kontakty osobiste, nawiązaliśmy bardzo przyjazne, wręcz braterskie relacje z grupą „Mītavas Patrioti”, która wspiarała FK Jelgavę. Nie udało się natomiast nawiązać kontaktów z Mettą (Metta Ultras – red.), choć jedna z ich początkowo najbardziej aktywnych osób przebywała przez pewien czas w naszym sektorze. Pewnie dlatego przyśpiewki kibiców Metty, przynajmniej początkowo, były bardzo podobne do tych śpiewanych przez Metalfans.”
Przyśpiewki, transparenty, występy, konflikty


Metalfans, podobnie jak inni, po karnym wykluczeniu z Virslīgi za korupcję zespołu FC Dinaburg wykonał banery (które część ochroniarzy próbowała kilkukrotnie zdjąć) protestujące przeciwko ustawianiu i manipulacjom spotkaniami. Miało to miejsce w październiku 2009 roku, w meczu na stadionie Skonto, w którym Metalurgs pokonał odwiecznego rywala aż 6:1.
Wspominając wydarzenia sprzed 10 lat, Andris mówi: „Powtarzam – chcieliśmy być aktywni, nie tylko wspierając drużynę, ale także opowiadając się przeciwko nonsensom w łotewskiej piłce. Wtedy ich nie brakowało, ale teraz czasem jest podobnie lub nawet gorzej. Zdaje się, że delegat LFF kazał nam usunąć banery w czasie przerwy, ale jak widać na zdjęciach, i tak zapisało się to w historii. Niedługo potem ze sponsorowania rozgrywek wycofała się firma LMT. Częściej jednak wykonywaliśmy treści związane z naszym klubem. Nie brakowało jednak odstępstw – wzywaliśmy trenera Zelkevičiusa, do dymisji, wyśmiewaliśmy tytuł FK Ventspils zdobyty dzięki walkowerowi z Dinaburgiem, czy szydziliśmy z północnoirlandzkiego Glentorana (z którym Metalurgs grał w 2008 roku w kwalifikacjach do Pucharu UEFA, wygrał 3:1 po dogrywce – przyp. red.).
O Glentoranie więcej wiedział Rihards: „Pamiętam, że raz w europejskich pucharach graliśmy przeciwko nim. W ich logo jest kogut. Narysowaliśmy koguta, którego w dupę kopał piłkarz Metalurgsa i tekst – „Cocks out of UEFA”. Chyba jakoś tak. Przyjezdni kibice lub inspektor zobaczyli tam coś perwersyjnego i kazali nam zdjąć baner.”
Zaś w 2008 roku, po kiepskim początku sezonu (4 kolejne mecze bez zwycięstwa), Metalfans stworzyli transparent „Stańcie się godni barw Metalurgsa!”.

Metalfans i Metalurgs, co jest oczywiste, uważali Skonto Ryga jako jednego ze swoich największych rywali, więc było kilka „pozdrowień” dla nich, zarówno na transparentach, jak i w okrzykach.
„Był też plakat w dniu przedzień meczu ze Skonto, gdzie umieściliśmy tekst „Zbieramy gnój” i logo Skonto”, powiedział Richard o meczu 30 kwietnia 2011 roku, który ma w głowie nieco inną wersję baneru. Jego rzeczywista wersja to „wyrzucamy gruz”.



„Zrobiliśmy szablony, przed domowym meczem ze Skonto narysowaliśmy kontury ludzi przed główną bramą stadionu, podobne do konturów zabitych ludzi, które wykonuje amerykańska policja, oraz napis 'Skonto’. Jeśli dobrze pamiętam, klub zdołał je zmyć przed rozpoczęciem meczu” – wspominał Andris.
Kristaps, komentuje konflikt z H-Side w 2011 roku: „To był rok, w którym konflikt osiągnął apogeum, kiedy każdy mecz zaczynał się lub kończył akcjami poza stadionem. Animozje między kibicami Metalurgsa a klubem z Rygi zaczęły się jeszcze w czasach Red Blue Metal, jeszcze przed powstaniem Metalfans. W zasadzie przejęliśmy te relacje. Jeszcze w 2003 roku, kiedy grupa Metalfans nie istniała, a ja wychodziłem na miasto jako zwykły kibic, byłem świadkiem kilku bójek, lub ich prób pomiędzy ludźmi z RBM a fanami Skonto. Dla Lipawy ten klub zawsze był największym przeciwnikiem.”
„W Lipawie po meczu śledziliśmy H-Side we wzmocnionym składzie, oni byli eskortowani przez policję do ich autobusu, który później został wyprowadzony z centrum wzdłuż promenady” – Andris wspomina ówczesne wydarzenia pomiędzy Metalfans i H-Side. „W Rydze naszą szóstkę po meczu przywitał znacznie większy tłum. Mogło być około 20-30 przeciwników Walczyliśmy jak mogliśmy ale nie dało się długo stawiać zbyt dużego oporu w takiej liczbie i po raz pierwszy w naszych wzajemnych stosunkach musieliśmy uznać wyższość rywala.”

Jak już wspomniano, Metalfans mieli dobre relacje z „Mītavas Patrioti” i „Barons Ultras”, o czym przypomniał ostatnio na Twitterze jeden z fanów Mītavas Patrioti.
W 2014 roku podczas meczu reprezentacji Łotwy z Litwą w Pucharze Bałtyku na sektorze kibiców doszło do starć z ochroną, o czym przypomina Kristaps: „Konflikt powstał wyłącznie z powodu nieprofesjonalnego zachowania ochroniarzy, a dokładniej z powodu szefa ochrony. Była to osoba z zakontraktowanej firmy ochroniarskiej, która najprawdopodobniej nie słyszała wcześniej nic o organizacji meczów piłkarskich.” Z przeciwnej trybuny na pomoc łotewskim kibicom ruszyli Litwini.
Šeit arī kadri no @UltrasLatvija vakardienas performances Baltijas kausa finālā pic.twitter.com/mzFyJAyqr5
— Metalfans Liepāja (@Metalfans) June 1, 2014
Turnieje kibicowskie
Kristaps: „Tak, byliśmy regularnie zapraszani i jeździliśmy na turnieje kibicowskie na Litwie i poznawaliśmy kibiców litewskich i ukraińskich klubów. W tamtym czasie Litwini mieli większe grupy o dłuższej historii, byli pod tym względem do przodu. Byliśmy młodsi i mniej doświadczeni, a te wizyty były dla nas korzystne.”
„Braliśmy w nich udział, także po upadku Metalurgsa. To było dobre doświadczenie, poznanie tzw. starej szkoły z Litwy i Ukrainy. W pewnym sensie odebrałem litewskie zaproszenie jako uznanie i docenienie. W zasadzie był to dobry czas i potwierdzenie, że kibice z Lipawy wiedzą, jak dobrze grać w piłkę nożną” – powiedział Andris.

Porównanie łotewskich ruchów kibicowskich w różnych okresach czasu
Andris zwraca uwagę na jedną ważną rzecz, która jest niezbędna do rozwoju ruchu kibicowskiego – rywalizację: „Scena kibicowska na Łotwie obecnie rozwija się, gdy nie ma już trzech potęg – Metalurgs, Ventspils i Skonto. OK, FK Ventspils może powrócić. Sektory były stosunkowo liczne, głośne i barwne. Do gry włączyli się ambitni kibice Jelgavy, od czasu do czasu nieco głośniej było w Jūrmali, swoje pierwsze kroki stawiała Metta. Aleksiej Molodoy (lider kibicó Ventspils) jest pewnie bardziej obiektywnym sędzią, ale powiedziałbym, że nawet mimo wzlotów i upadków, na przełomie pierwszej i drugiej dekady tego wieku, było 5-7 sezonów całkiem wysokiej jakości pod względem kibicowskim. Każdy dążył do bycia najlepszym, do rozwoju, do tworzenia nowych choreografii, do pokonania konkurencji. Sendo, jak zwykle, tkwi w słowie „konkurencja”. Przodownicy łotewskiej sceny jeden po drugim przestawały istnieć, ale teraz, w większości, nie ma nic porównywalnego na stadionach. Czasami wyróżniają się fani Metty. W poprzedniej dekadzie panowała właściwie wielka cisza. Nie ma co komentować opłacanych fanów (aluzja do kibiców Rigi FC i RFS-u, przyp. aut.), inni się uczą i rozwijają, ale bardzo powoli. Jeśli chodzi o liczbę kibiców, to oczywiście prym wiodą drużyny z Rygi, ale w stolicy są też inne „magnesy” na ściągnięcie tam młodych, więc kibiców jest jeszcze więcej. Co więcej, piłka nożna weszła i jest w najniższym punkcie jeśli chodzi zainteresowanie kibiców. Swoją rolę odgrywa również covid i zamykane trybuny. Valmiera może i ma potencjał, ale nie ma też takiego tempa rozwoju i jakości, jakią kiedyś miała Jelgava choćby w okresie debiutu w Virslīdze. PPK (Pa pāris kausiem – medium współtworzone przez m.in. Jurijsa Žigajevsa, byłego piłkarza Widzewa – aut.), który zrzesza ludzi zainteresowanych piłką nożną, dał pozytywny impuls. Oglądanie tej grupy to wielka przyjemność. To duży powiew świeżości, nawet jeśli tylko skupia kibiców podczas meczów drużyny narodowej.” Słowem wyjaśnienia – PPK utworzył swój sektor na meczach Łotwy na którym wspiera piłkarzy, ma swoje banery i flagi, ale nie ma powiązań z żadnym klubem.
Kristaps także wspomina o konkurencji, która dawniej była większa i wyższej jakości niż teraz.
„Jeśli porównać to co jest teraz i to co było, to mówimy o dwóch różnych światach. Po pierwsze, w „naszych” czasach była większa i lepsza konkurencja. Po drugie, stawiliśmy sobie wysoko poprzeczkę, którą regularnie osiągaliśmy. Były pokazy pirotechniczne na kluczowych meczach, na tych „normalnych” za każdym razem dopingowaliśmy cały mecz, jeździliśmy na wszystkie mecze wyjazdowe, nieważne gdzie, nieważne z kim. Robiliśmy własne transparenty, flagi, choreo, a wszystko za własne pieniądze. Z pirotechniką byłoby teraz znacznie trudniej, bo jest zabroniona. W naszych czasach było do tego znacznie bardziej liberalne podejście. Co do obecnych kibiców RFS-u i Rigi FC nie mam nic do powiedzenia, może z czasem rozwinie się coś poważnego, pojawi się lider z pomysłem, który będzie potrafił zgromadzić wokół siebie podobnie myślących ludzi.”
„W łotewskiej Virslīdze, nie licząc chłopaków z Metty, którzy faktycznie kibicują dla idei i starają się robić to jakościowo, reszta jest smutna. W Lipawie w międzyczasie utworzyła się mała grupa, która jednak niczym się nie wyróżnia. „Nie będę nawet komentował kibiców Spartaksa (chodzą tam głównie kibice rosyjskiego Spartaka Moskwa – aut. Duże kluby w Rydze mają świetne podstawy do stworzenia dobrych grup fanowskich, ale jak na razie nikt tam nie rozumie, czym jest kibicowanie wysokiej jakości i kultura kibicowska sama w sobie. Dużą rolę odgrywa tu lider grupy, ale ci ludzie nie idą w kierunku by jakkolwiek się wyróżniać – mówi Rihards o obecnym stanie łotewskiej sceny kibicowskiej.
Metalfans po likwidacji Metalurgsa Liepāja w 2013 r.

„Nie było głosowania. Decyzja przyszła naturalnie, bo wśród kibiców jest taka niepisana zasada, że „tylko prostytutki zmieniają kluby”. Nie wprowadzaliśmy żadnego zakazu, każdy mógł iść i indywidualnie wspierać FK Liepāję, ale jako organizacja Metalfans pozostał i jest lojalny tylko wobec Metalurga,” – Richards tłumaczył tę decyzję w 2014 roku.
Ja kādam ir jautājums, kur esam palikuši, tad varam pateikt, ka esam fanu klubs bez kluba! Mūsu klubs bija un būs @skmetalurgs!
— Metalfans Liepāja (@Metalfans) March 21, 2014
„Jeśli ktoś zastanawia się gdzie zostajemy, to możemy powiedzieć, że jesteśmy fanklubem bez klubu! Naszym klubem był i będzie Metalurgs!”
Jak już zostało powiedziane, niektórzy członkowie Metalfans nadal jeżdżą (a przynajmniej jeździli przed pandemią) na turnieje kibicowskie i spotykają się, ponieważ wielu z nich to dobrzy znajomi i przyjaciele. Opowiada o tym Kristaps.
„Po zniknięciu Metalurgsa jako Metalfans pojechaliśmy na litewski zimowy turniej fanów kilka razy i przed tym ostatnim wyjazdem udaliśmy się z myślą, że to będzie nasz ostatni turniej. Pojedynczo chodziliśmy też na mecze łotewskiej reprezentacji. W 2019 roku świętowaliśmy 15-lecie Metalfans zjazdem kibiców. Większość członków Metalfans to dobrzy przyjaciele lub dobrzy znajomi, którzy utrzymują ze sobą kontakt.”
(Wideo jednego z Polaków, który oglądał mecz)
Zapytałem, jaki Rihards, Andris i Kristaps mają obecnie kontakt z piłką nożną.
Kristaps, który jest fanem AS Roma, chodzi zarówno na mecze FK Liepāji, a także podróżuje aby chodzić na AS Romę: „Teraz gdy mam wolne chodzę na mecze FK Liepāji, głównie na spotkania domowe w europejskich pucharów. Nie chodzę na mecze reprezentacji u siebie, ale nie wykluczam, że w przyszłości będę jeździł na spotkania wyjazdowe. Lubię podróże i piłkę nożną, więc zawsze staram się łączyć te dwie rzeczy. Jestem fanem AS Roma, więc próbuję być na ich meczach co najmniej raz lub dwa razy w roku. Przed pandemią miałem zwyczaj udawania się wiosną na wyjazdowy mecz AS Roma w jednej z rund pucharowych w europejskich pucharach.”
Andrisa często można usłyszeć jako komentatora na domowych meczach FK Liepāji, ale od czasu do czasu chodzi na mecze jako widz: „Kiedy pisałem o piłce nożnej, chodziłem na mecze u siebie w roli kibica tylko w czasie wakacji, sam lub z jednym z moich przyjaciół. Nie jestem zbyt dobry w spokojnym oglądaniu meczów, ale czasy kibicowskie mam już chyba dawno za sobą. Teraz wyzwaniem jest zaszczepienie miłości do piłki nożnej w moim synu. Zawsze oglądam reprezentację narodową, ale tylko w telewizji. Nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem na stadionie gdy grała kadra.”
Rihards, który często tweetuje na temat wyników Liepāji, choć w ostatnich sezonach nie był na zbyt wielu meczach, mówi : „W czasach przed pandemią regularnie chodziłem na mecze FK Liepāja. W ciągu ostatnich dwóch lat zmienił mi się rytm życia, więc bywam na stadionie znacznie rzadziej niż bym chciał, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.”






