Kierownik Dainavy Alytus Žydrūnas Lukošiūnas udzielił wywiadu serwisowi sportas.lt, w którym wyjaśnił motywy rezygnacji z A Lygi. Przypomnijmy, że Dainava wycofała się z procesu licencyjnego mimo zajęcia pozycji spadkowej.
Czy klub mimo sportowego spadku mógł być brany pod uwagę w kwestii udziału w rozgrywkach, z których został relegowany? Jak najbardziej. Na Litwie jest to częste zjawisko i dobra opcja ratunkowa przy poszerzaniu ligi, kłopotów innych drużyn, czy słabej sytuacji awansowanych drużyn. Taka sytuacja miała rok temu kiedy na tydzień przed startem ligi federacja warunkowo dołączyła Dainavę, aby utrzymać 10-zespołowe mistrzostwa. Klub z Olity występował na warunkowym pozwoleniu, bez licencji, z -3 punktami na start.
W tym roku do powtórki nie dojdzie. Jak przyznał Lukošiūnas zeszły rok pokazał, że pewne rzeczy da się załatwić w tydzień, ale to trudne. „Różnica jest oczywista, gdy zespół przygotowuje się przez półtora miesiąca a nie tydzień” – przyznał działacz. I przyznaje, że chciałby aby klub podpisał z miastem wieloletnią umowę na wsparcie z budżetu, niż każdorazowo ustalać to od nowa. Miejscy radni twierdzą jednak, że nie mogą podpisywać takich kontraktów.
Tymczasem w miejskiej kasie na cele sportowe, jak zdradził Lukošiūnas, znalazło się o 100 tysięcy euro mniej, niż w 2021. Do podziału jest sześć drużyn, reprezentują różne dyscypliny. Dainavie zależy na długofalowej strategii, jednak jest to obecnie niemożliwe, choćby przez brak dłuższej umowy z miastem.
Tym razem jednak wycofanie się Dainavy niewiele zmieniło. Przez pierwszy etap procesu licencyjnego przeszło 8 zespołów, a odwołania Dżiugasa Telsze i Bangi Gorżdy będą zapewne udane i A Lyga wystartuje planowo z 10 drużynami, już bez Dainavy.
fot. BNS







