Sytuacje gdy beniaminek pokonuje kandydata do mistrzostwa nie są w piłce nożnej niczym niezwykłym, aczkolwiek w przypadku FK Tukums i FK Liepāji ma to charakter symboliczny. Kopciuszek po raz drugi w tym sezonie pokazał kły, a Liepāja zanotowała kolejną wpadkę.
Dziś w meczu 25. kolejki łotewskiej Virslīgi FK Tukums przed własną publicznością pokonał faworyzowaną FK Liepāję 2-1. Podobny wynik na stadionie w Lipawie widniał 22. czerwca kiedy Tukums po raz pierwszy sprawił rywalom psikusa. Piłkarze Liepāji z Tukums wygrali w tym sezonie zaledwie raz – w kwietniu strzelili 4 bramki samemu tracąc tylko jedną. Od tamtego czasu zawodnicy beniaminka z Tukums są dla Liepāji przeszkodą nie do przejścia. Warto też dodać, że w dzisiejszym spotkaniu FK Liepāja od 41. do 86. minuty grała w przewadze jednego zawodnika. Nawet te okoliczności nie były w stanie dać zwycięstwa.
Tymczasem wyniki osiągane przez klub z zachodu Łotwy mogą zacząć rodzić pytania – jak duża jest jeszcze cierpliwość działaczy wobec trenera Tamaza Pertii? Gruzin w fatalnym stylu przegrał walkę o ćwierćfinał pucharu Łotwy ulegając w końcówce drugoligowej Grobiņi. W europejskich pucharach udało się przełamać losy dwumeczu i przejść pierwszego rywala, potem o odpadnięcie z Young Boys Berno nikt nie miał pretensji, więc tu bez zarzutów. W Virslīdze obecnie FK Liepāja jest na 4. miejscu, ale każdy z zespołów nad nią ma jeszcze zaległy mecz do rozegrania. Jeżeli RFS Ryga nie wygra pucharu Łotwy to lokata tuż za podium nie będzie premiować awansem do Europy. Czy Tamaz Pertia dokończy sezon jako trener Liepāji? Bez wątpienia będą musiały poprawić się wyniki, bo póki co nad Gruzinem zaczynają się zbierać czarne chmury.
Dla FK Tukums z kolei były to bardzo ważne punkty, które pozwoliły odskoczyć na 8 oczek od strefy spadkowej i zrobić kolejny krok w stronę spokojnego utrzymania się w lidze.
Fot. FK Tukums







