Polacy w estońskiej Premium Liidze

Autor: Dawid Czemko

W polskiej Ekstraklasie z roku na rok coraz częściej możemy oglądać Estończyków. Świetną reklamę piłkarzom z Estonii zrobił Konstantin Vassiljev, który przez kilka lat był czołowym zawodnikiem ligi. Za sobą przyzwoity sezon, mimo spadku do 1. Ligi, mają Henrik Ojamaa oraz Artur Pikk. W estońskiej Premium Liidze występowało przez całe jej istnienie tylko dwóch Polaków. Bramkarz Damian Jaroszewski ponad piętnaście lat temu (rok 2002) reprezentował barwy Levadii zaś Marcin Zomerski, również golkiper, kilka lat temu (rok 2012) grał w Nõmme Kalju.

Damian Jaroszewski od prawie dwunastu lat reprezentuje Górnik Wałbrzych, którego jest wychowankiem. W barwach klubu z Dolnego Śląska rozegrał już ponad 300 spotkań. W 2001 roku trafił do Śląska Wrocław. Nie udało mu się jednsk przebić do pierwszej jedenastki i rok później został wypożyczony do Levadii Tallin (wówczas Levadia Maardu). W Estonii spędził pół roku. Rozegrał 11 ligowych spotkań, w których cztery razy zachował czyste konto. W debiucie miał okazję zagrać w derbach stolicy. Flora pokonała wtedy 1-0 drużynę Jaroszewskiego. Co ciekawe, w tym meczu wystąpił Joel Lindpere, jeden z najlepszych estońskich piłkarzy w historii. Po sześciu miesiącach gry w kraju Estów, polski golkiper wywarł na tyle dobre wrażenie, że władze klubu ze stolicy miały zamiar go wykupić. Jednak jak sam zawodnik przyznał w jednym z wywiadów transfer zablokował… Grzegorz Schetyna (polityk był wówczas sponsorem klubu, więcej tutaj). Potem bramkarz jeszcze przez następne trzy lata grał w Śląsku. Następnie trafił do Lechii Zielona Góra, gdzie spędził 18 miesięcy. Później wraz z wcześniej wspomnianym Górnikiem Wałbrzych grał na trzecim i czwartym szczeblu rozgrywkowym.

Marcin Zomerski to wychowanek Pogoni Szczecin, którą reprezentował przez prawie osiem lat. Mając nieco ponad dwadzieścia lat dołączył do Nõmme Kalju. Jeszcze przed tym transferem był bliski dołączenia do łotewskiego Gulbene. W Estonii spędził trzy miesiące. W drużynie Różowych Panter trafił m.in. na Kena Kallaste, Vitalliego Telesa, podstawowego golkipera Nomme Kalju od wielu lat, czy też Hidetoshiego Wakui, jednego z najlepszych obcokrajowców w historii Premium Liigi. Po wyjeździe z Tallina długo pozostawał bez klubu. W 2013 roku trafił na testy do drugoligowego wtedy islandzkiego zespołu BÍ/Bolungarvík, lecz ostatecznie nie związał się na stałe z tym tajemniczym klubem. Niedługo potem zakończył karierę zawodową. Po dziś dzień pozostaje ostatnim Polakiem, który występował na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Estonii.

Liga estońska pozostaje nieodkrytym lądem dla polskich piłkarzy. Do przyjazdu do tego bardzo specyficznego państwa zniechęcają ich przeciętnie niskie zarobki i poziom rozgrywek. Jednak w mojej opinii Premium Liiga, a w szczególności jej czołowe zespoły, to idealne miejsce do wypożyczania młodych zawodników. Mogą tam z łatwością nabrać pewności siebie, ograć się na poziomie jakby nie było zawodowym, a nawet zasmakować europejskich pucharów. Estonią powinni się również zainteresować się piłkarze trochę starsi. Jest to świetne miejsce dla przeciętnych piłkarzy ekstraklasowych klubów, czy też zawodników I oraz II ligi, by zaznać gry w europejskich pucharach i zapracować sobie na transfer do Skandynawii, Rosji, czy też Białorusi.

fot. jkkalju.ee

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie