Już w środowe popołudnie mistrz Łotwy rozpocznie zmagania w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Dzień później do gry wejdzie reprezentant Litwy. Oto jakie nastroje panują w obydwu obozach przed rozpoczęciem bardzo ważnych starć.
RFS
Celem głównym na tę kampanię jest co najmniej awans do turnieju głównego Ligi Konferencji. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że odpadnięcie w którejkolwiek fazie kwalifikacji zostanie przyjęte przez łotewską społeczność piłkarską z rozczarowaniem. Tym bardziej RFS nie powinien obawiać się swojego pierwszego rywala jakim jest Levadia Tallin ponieważ jest to w zasadzie świetny rywal na sam początek – krótka podróż, w zasadzie identyczne warunki klimatyczne, różnice w ambicjach – to co dla RFS-u jest założeniem minimum, dla Levadii stanowiłoby duży sukces. Nie po to mistrzowie Łotwy przyzwoicie zaprezentowali się w Lidze Europy w zeszłym sezonie aby teraz już na starcie martwić się czy zdołają pokonać najlepszą drużynę Estonii.
W lidze RFS plasuje się na 2. lokacie z trzypunktową stratą do liderującej Rigi FC. Obydwa zespoły mają ten komfort, że nie muszą oglądać się za siebie. Zgodnie z przewidywaniami stołeczne zespoły odjechały reszcie stawki i będąca na trzecim miejscu Auda traci do RFS-u aż 16 punktów. W drużynie nie ma aktualnie problemów ze zdrowiem a w letnim okienku transferowym jak dotąd dołączyło już kilku piłkarzy, między innymi Dāvis Ikaunieks, bramkarz Marko Marić, pomocnicy Facundo Garcia oraz Strahinja Rakić oraz atakujący Tayrell Wouter. Ten ostatni wg danych Transfermarktu miał kosztować mistrzów Łotwy pół miliona euro. Ze zgłoszonych zawodników jedynym wychowankiem klubu jest golkiper Sergejs Vilkovs, dlatego RFS mógł wykorzystać tylko 22 z 25 dostępnych miejsc.
To będzie ciekawa edycja dla RFS-u. Wreszcie łotewski klub będzie musiał zmierzyć się z oczekiwaniami i presją. Zamiast podejścia „sukcesem będzie zajść jak najdalej” jest dawkowanie ambicji i rozkładanie jej na poszczególne pułapy a nie zbiorcze traktowanie na zasadzie „co ma być to będzie”. I dlatego też nikt dwumeczu z Levadią nie powinien rozpatrywać w kategoriach potencjalnie wyrównanego starcia wyjaśniającego przy okazji kto rządzi w regionie. Już na ten moment obydwie drużyny dzieli zbyt wiele tylko może niewiele osób chce przyznać to głośno. RFS już jakiś czas temu rozpoczął zbieranie owoców swojej ciężkiej pracy i wysypywanie ich z koszyka byłoby teraz nierozsądne.
Co ciekawe mistrz Łotwy otrzyma dość nietypowe wsparcie na trybunach. Na mecz razem z kibicami RFS-u wybierają się także fani Flory Tallin, rywala Levadii. Fanów RFS-u i Flory łączą kontakty. Pierwsze wzajemne relacje rozpoczęły się mniej więcej pod koniec 2021 roku.
Żalgiris
Sytuację mistrza Wilna można porównać do opanowanego pożaru. Ogień nadal jest, nadal się pali ale płomienie nie przenoszą się aktualnie dalej. Mimo wszystko przesadnego optymizmu przed starciem z maltańskim Hamrun Spartans nie ma. W teorii los przydzielił Żalgirisowi jeden z najlepszych możliwych wariantów, w praktyce to samo można powiedzieć o Litwinach z perspektywy rywali. Obecnie wizerunek drużyny z Wilna nieznacznie poprawiły dwa wygrane z rzędu mecze w lidze. Jest to także bardzo potrzebny zastrzyk pewności siebie.
Ten rok uświadomił dość boleśnie, że jechanie na minimum musi w końcu przynieść ze sobą skutki podejmowanego ryzyka. Na Litwie rzadko który klub dokonuje gotówkowych transferów, a nawet jeśli to są to kwoty w zasadzie symboliczne, liczone co najwyżej w dziesiątkach tysięcy euro, rzadko kiedy w setkach. Żalgiris to klub z którego niejeden piłkarz wybił się do silniejszych rozgrywek ale zaczęły pojawiać się problemy z zastępstwami za nich i tak w sezonie 2025 zwyczajnie nie ma komu popchnąć tego wózka, albo przynajmniej dać niezbędnego impulsu w kryzysowej sytuacji.
W efekcie Żalgiris Wilno jest obecnie na 6. miejscu w tabeli z potężną, 18-punktową startą do rozpędzonego Żalgirisu Kowno. Do podium brakuje 12 punktów, nieco lepiej jest w kontekście walki o 4. lokatę, która może dać na koniec przepustkę do Europy – będące na tym miejscu FA Szawle mają tylko 4 oczka przewagi. W każdym razie obraz ten nieco polepszyły wygrane mecze z FK Poniewież (4-2) oraz Bangą Gorżdy (1-0). Dwa gole w pierwszym z wymienionych spotkań zdobył Rumun Liviu Antal. 36-latek został sprowadzony ponownie do Wilna jako rozwiązanie na problemy mistrza Litwy a wśród części kibiców zawrzało – jak musi być źle skoro klub wypożycza zawodnika, który po zakończeniu sezonu 2024 z Litwy odchodził do III ligi rumuńskiej? Tak czy owak ściągnięty w trybie awaryjnym z SCM Zalau Antal udowodnił, że nie na darmo wypracował sobie w Wilnie status legendy i na dzień dobry przywitał się z dobrze znaną sobie publicznością bramkami.
Położenia Żalgirisu nie poprawia fakt, że już w pierwszym meczu trzeba wypracować sobie maksymalną przewagę na swoim boisku. Rewanż na Malcie będzie trudny, temperatura najprawdopodobniej nie zejdzie poniżej 30 stopni, w takich warunkach ciężko gra się w piłkę. Na koniec ciekawostka – niedawno piłkarzem Hamrun Spartans został Litwin Domantas Šimkus, były wieloletni pomocnik Żalgirisu, niegdyś interesowała się nim Jagiellonia Białystok.
fot. FK RFS







