Wczoraj w Rydze i Wilnie królował futbol! Na Łotwę faza grupowa europejskich pucharów wróciła po 13 latach, natomiast na Litwie pojawiła się po raz pierwszy. Na obydwu obiektach zabrakło wolnych miejsc.
RFS 0-2 Heart of Midlothian
RFS poinformował o wyprzedaniu wszystkich wejściówek na stadion Skonto z okazji wczorajszego meczu z Heart of Midlothian. Debiut stołecznego klubu w fazie grupowej Ligi Konferencji przyciągnął na obiekt 6747 widzów, z czego sporo ponad tysiąc stanowili przyjezdni ze Szkocji, którzy bardzo polubili Rygę. Świetnie się zresztą w niej bawili przed meczem dosłownie opanowując ryską starówkę w noc poprzedzającą spotkanie. Atmosfera była więc fantastyczna, na Łotwie dawno takiego klimatu nie było.
Co do samego spotkania to obfitowało w wiele emocji. RFS przegrał 0-2, ale równie dobrze mógł zdobyć w tym meczu chociaż punkt, gdyby zachował więcej zimnej krwi pod bramką rywali. Uczciwym będzie jednak też powiedzenie, że gdyby nie świetna postawa Pāvelsa Šteinborsa w bramce to mistrzowie Łotwy straciliby więcej niż 2 gole. Bardzo żywiołowo reagował także Viktors Morozs, trener RFS-u, który otrzymał żółtą, a następnie czerwoną kartkę. Za pierwszym razem chodziło o protesty gdy domagał się czerwonej kartki dla golkipera gości, Craiga Gordona, gdy ten zagrał ręką poza polem karnym. Później został wykluczony za zbyt żywiołową gestykulację, gdy sędzia podjął decyzję o tym, że piłka wyszła na aut podczas kontrataku RFS-u. Pewnym usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że akurat sędziowie nie popisali się w obydwu sytuacjach. Po meczu Morozs był jednak zachwycony atmosferą panującą na stadione. Można wydać zatem werdykt: porażka ciężka do zgryzienia, ale Szkoci wygrali zasłużenie.
W innym spotkaniu grupy A Fiorentina niespodziewanie uległa na wyjeździe Basaksehirowi Stambuł i tabela przedstawia się póki co dość zaskakująco.

Żalgiris Wilno 0-1 Basel
W Wilnie przy fantastycznym dopingu wypełnionego stadionu LFF do przerwy utrzymywał się wynik 0-0. Działo się niewiele, obydwie drużyny stworzyły łącznie 3 groźniejsze sytuacje na krzyż, i można było przeczuwać, że o zwycięstwie zadecyduje dosłownie jedna bramka. Tak też zresztą się stało, gdyż w 62. minucie Andi Zeqiri strzelił zwycięską dla Basel bramkę. Generalnie druga odsłona była zdecydowanie bardziej ciekawa, Żalgiris dążył do odrobienia strat, ale znów dały o sobie znać problemy ze skutecznością. Można to było widzieć także w poprzednich meczach, na przykład w eliminacjach do Ligi Konferencji. Na tym etapie stwarzane szanse trzeba wykorzystywać, albo przynajmniej strzelać w światło bramki. Inaczej nie ma szans na zwycięstwo, a Basel w tym meczu był przeciwnikiem, z którym można było wywalczyć przynajmniej remis. Szwajcarzy wyjeżdżają jednak z Wilna z kompletem punktów.
Fani na trybunach dopisali, gospodarze tradycyjnie już w europejskich pucharach dopingowali z akompaniamentem trąbki. W Wilnie stawiła się także liczna grupa fanów ze Szwajcarii, którzy pokusili się nawet o odpalenie pirotechniki.
W drugim spotkaniu grupy H Slovan Bratysława niespodziewanie przegrał w Erywaniu z tamtejszym Piunikiem przez co spadł na ostatnie miejsce w tabeli.

Fot. Żalgiris Wilno







