Szykuje się ziszczenie najczarniejszego scenariusza dla Spartaksa Jurmała. Kierownictwo dwukrotnego mistrza Łotwy najpierw zrezygnowało z udziału w Virslīdze mimo utrzymania się w niej, i chciało wystartować na drugim poziomie rozgrywek. Niestety wiele wskazuje na to, że ten plan nie wypali.
Wczoraj zakończył się pierwszy etap licencyjny na zapleczu łotewskiej ekstraklasy. Bez żadnych zastrzeżeń licencję dostały tylko 3 kluby: JFK Ventspils, Dinamo Ryga oraz Leevon Saldus. Do tego grona zalicza się także pierwotny spadkowicz, FA Rēzēkne, ale w jego przypadku federacja podjęła decyzję, że będzie to tylko kandydat rezerwowy. To na wypadek gdyby problemy w innych klubach okazały się zbyt poważne. Ponadto licencję bez problemów uzyskały rezerwy FK Tukums, RFS-u Ryga, Valmiery i Rigi FC.
Grobiņa SC i JDFS Alberts uzyskają licencję pod warunkiem, że do 24. marca kluby złożą poprawki dotyczące pełnego spełnienia kryteriów infrastrukturalnych (Grobiņa, Alberts) oraz kadrowych i administracyjnych (Grobiņa). Do tego samego dnia AFA Olaine musi przedłożyć uzupełnienie dokumentów związanych z kwestiami finansowymi, podobnie jak Skanstes SK, tam oprócz finansów nie do końca spełniono wymogi infrastrukturalne. Nieco więcej natrudzić się musi beniaminek Beitar: poprawek wymagają kwestie finansowe, kadrowo-administracyjne, oraz działalność klubowej akademii. W praktyce można jednak założyć, że kluby te wystartują w najbliższym sezonie i przyznanie im licencji to kwestia czasu.
W trudnej sytuacji znalazł się FK Salaspils, który musi zapłacić 50 tysięcy euro jeśli chce wystartować. Ustalono bowiem, że złożona umowa o współpracy ze szkołą wychowania sportowego miasta Rygi „Rīgas Futbola skola” nie jest zgodna z regulaminem akredytacji klubów młodzieżowych LFF na lata 2022-2025. W skrócie – rozchodzi się o brak akademii. W takiej sytuacji regulamin zakłada karę 25 tysięcy euro. W przypadku niezgodności przez więcej niż jeden sezon, począwszy od każdego kolejnego roku należy wpłacić kaucję w wysokości 50 tysięcy euro. W przypadku Salaspils, biorąc pod uwagę, że niezgodność trwa drugi sezon, wymagana płatność wynosi właśnie 50 tysięcy euro. Nie trzeba chyba dodawać jak duża jest to suma dla półzawodowego klubu. Na wpłatę pieniędzy na konto federacji klub ma czas do 8. marca.
W obliczu tej sytuacji pojawił się temat pozostania w lidze najsłabszej drużyny roku ubiegłego, FK Smiltene. W złożonym przez klub wniosku stwierdzono, że kryteria finansowe i infrastrukturalne zostały spełnione tylko częściowo. Tak czy owak federacja przyznała Smiltene status drugiego kandydata rezerwowego, za Rēzēkne. Decyzja w sprawie potencjalnego udziału klubu w Nākotnes līdze zostanie podjęta po tym jak znana będzie sytuacja Salaspils. Jeżeli 50 tysięcy euro finalnie nie wpłynie do federacji, to w Smiltene mogą mieć bardzo duże nadzieje na pozostanie na drugim szczeblu rozgrywek.
A to dlatego, że pierwsza opcja rezerwowa, FA Rēzēkne, najprawdopodobniej zajmie miejsce Spartaksa Jurmała. Federacja nie przyznała klubowi licencji z powodu niespełnienia aż 4 paragrafów regulaminu związanych z kwestiami finansowymi. W komunikacie nie podano nawet ewentualnego terminu w którym Spartaks musi zmieścić się z poprawkami, więc można sobie jedynie wyobrazić jak odległa jest perspektywa startu w rozgrywkach. Kolejną opcją jest start w 2. līdze, gdzie nie jest wymagana żadna licencja, ale równie dobrze może to oznaczać koniec Spartaksa.
fot. Spartaks Jurmała







