Niedawno informowałem, że rosyjski trzecioligowiec Krasava, należący do byłego piłkarza, a obecnie vlogera i komentatora Jewgenija Sawina, oskarżył właściciela Spartaksa Jūrmala o sfałszowanie podpisu jednego z zawodników Krasavy. FIFA uniewinniła jednak łotewski klub.
Przypomnijmy – Marco Trabucchi miał dopuścić się sfałszowania podpisu Matwieja Iwakhnowa celem uniknięcia opłaty za jego ekwiwalent. Trabucchi chciał pozyskać młodego zawodnika do swojego Spartaksa w zimowym okienku transferowym 21/22. Wedle początkowych zarzutów Włoch wiedział jednak, że taki zabieg spowoduje konieczność zapłacenia ekwiwalentu za wyszkolenie. W tym wszystkim bardzo ważną rolę miała odegrać Super Nova. W prawie piłkarskim istnieje przepis, że dzięki przejściu do klubu „niższej kategorii” (czyli taki, który gra na przykład na niższym poziomie rozgrywek niż macierzysta drużyna danego zawodnika) można „zgubić” opłatę za ekwiwalent.
Jak się jednak okazuje, FIFA stwierdziła, że winny jest zawodnik, który dopuścił się bezprawnego zerwania umowy, i teraz jego klub musi zapłacić odszkodowanie. Co więcej, Trabucchi został oczyszczony z zarzutu fałszerstwa podpisu Iwakhnowa. „Ta decyzja oznacza, że strony zawarły ważną i wiążącą umowę. Zawodnik zdaje się zapominać, że podpisał dwa oryginalne egzemplarze kontraktu. Poza tym zarzuty dotyczące „transferu pomostowego” zostały odrzucone przez FIFA” – przekazał”Bałtyckiemu futbolowi” Georgi Gradev, adwokat, który reprezentował Spartaksa w tej sprawie.
Taki werdykt naturalnie nie spodobał się Krasavie, która tę sprawę wytoczyła. Rosjanie zapowiedzieli odwołanie się od wyroku w Trybunale Arbitrażowym CAS. To w Lozannie zapadnie decydujący głos.
Fot. Spartaks Jūrmala







