Na Łotwie gra jedynie Virslīga, a wszystkie rozgrywki poniżej, nawet drugi szczebel, stoją w miejscu. Konkretów wciąż nie ma, a hamulcem dla inauguracji zmagań wciąż są szczepienia zawodników (a raczej ich zbyt mała liczba) oraz aktualnie obowiązujące obostrzenia, których końca nie widać.
Niższe ligi łotewskie dotychczas zmagania inaugurowały w okresie kwiecień – maj. Obecnie mamy czerwiec i wszystko dalej stoi w miejscu, ciężko nawet wysondować kiedy może się to zmienić. „Przy obecnych ograniczeniach nie będziemy mogli zacząć w lipcu” – tłumaczy Dainis Sondors, który razem ze swoją drużyną FK Lielupe ma rywalizować w 3. līdze. Do spółki z rządowymi obostrzeniami idą szczepienia, a tu wyniki nie nastrajają optymizmem.
Czarny rynek

Jednym z czynników mających wpływ na start ligi są szczepienia zawodników uczestniczących w zmaganiach od drugiego do ostatniego, czwartego poziomu rozgrywek. Aktualnie nie są dostępne żadne dokładne dane potwierdzające procentowy udział zaszczepionych, ale z nieoficjalnych informacji które dostałem, wynika że nie jest pod tym względem zbyt dobrze. „Po pierwsze mały odsetek piłkarzy jest zaszczepiony, lub w ogóle na to gotowy. Po drugie jest duża część osób przeciwnych temu. Dlatego uważam, że jeżeli będą mogły grać tylko osoby zaszczepione, to start amatorskich rozgrywek nie będzie możliwy” – tak pod koniec maja sytuację tłumaczył mi Dainis Sondors. Przy okazji na Łotwie zrodził się inny problem z tym związany. Aktualnie na rynku pojawiają się do nabycia fałszywe zaświadczenia o szczepieniu lub przejściu choroby Covid-19. Proceder kwitnie, a nabywcy takich dokumentów liczą na obejście obostrzeń.
Polityka a sport
Zdaniem Aivisa Kalniņša z „Bałtyckiego futbolu” większym problemem niż szczepienia pozostają panujące aktualnie rządowe obostrzenia, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie amatorskiemu sportowi. „Turnieje amatorskie nie są obecnie rozgrywane ze względu na okoliczności polityczne. Winą jest wadliwa praca rządu i nieistniejąca chęć myślenia, i jakiegokolwiek działania” – przekonuje Kalniņš. Póki co zmiany są jedynie w strukturze rządu. Kilkanaście dni temu na Łotwie zmieniła się minister edukacji i sportu, która zarządza segmentem odpowiedzialnym za funkcjonowanie sportu na Łotwie. „Następnego dnia ogłoszono, że w poniedziałek [czyli dziś – przyp.red.] rozpoczną się rozmowy nad opracowaniem planu aby mogły wrócić również i rozgrywki amatorskie. Oczywiście nie jestem politologiem, ale czytając między wierszami, rozumiem że była to polityczna zagrywka, bo nowi ludzie u władzy nagle są gotowi publicznie ogłosić, że zaczną pracować nad powrotem amatorskiego sportu” – tłumaczy Kalniņš. Aivis przekonuje również, że początek lipca może być dość realistycznym terminem. Zdradza też, że na przykład rozgrywki 3. līgi mają już opracowany kalendarz, i jeżeli po drodze nic się nie zmieni, to wszystko powinno się zacząć właśnie na początku przyszłego miesiąca.
Obawy Sondorsa o mały procent zaszczepionych wynikać mogą z kolei z innej, wcześniejszej zapowiedzi rządzących. Kilkanaście dni temu ogłoszono, że od 15. czerwca osoby zaszczepione na koronawirusa będą mogły chodzić m.in. do kina, na koncerty, oraz uczestniczyć w pozostałych „wydarzeniach publicznych” bez konieczności noszenia maseczek i utrzymywania dwumetrowego dystansu. To potencjalnie mogło dać nadzieję na przykład na powrót kibiców na trybuny (na Łotwie wciąż gra się bez publiczności), czy właśnie na start lig amatorskich.
Szczepionkowe dylematy
Dotychczasowa lektura tekstu pozwoliła nam zapoznać się z dwoma nieco odmiennymi punktami widzenia. Dainis Sondors większą uwagę zwrócił na wagę szczepień, zaś redaktor „Bałtyckiego futbolu” Aivis Kalniņš przekonuje, że istotniejsze będą decyzje rządzących. Ciężko tak naprawdę wysondować co ma większą wagę. Dziś natknąłem się w internecie na kolejny komentarz, że „nawet drużyny 3. līgi od dawna informowano, że zagrają tylko zaszczepieni”. Może to być jednak ciężkie do wykonania zważywszy na zawarte we wcześniejszej części artykułu informacje. Stwierdzenie, że „jeżeli będą mogły grać tylko osoby zaszczepione, to start amatorskich rozgrywek nie będzie możliwy” dość boleśnie uświadamia, że w przypadku uzależnienia rozpoczęcia amatorskich rozgrywek od szczepień, zwyczajnie nie będzie komu grać. Oczekiwanie na ruchy rządu to także czekanie w niepewności, gdyż jak wiemy politycy często zmieniają zdanie i pierwotne zapowiedzi później nijak mają się do rzeczywistości. W obydwu przypadkach decydujący głos mają jednak politycy, i to od ich decyzji zależy kiedy, lub czy w ogóle, amatorscy piłkarze będą mogli w końcu grać.







