Do drugiej zmiany na stanowisku trenerskim w Virslīdze doszło dzisiejszego popołudnia. Drużyny Rigi FC nie będzie prowadzić już Niemiec Thorsten Fink.
W sobotę, gdy Spartaksa Jūrmala z własnej inicjatywy opuścił Przemysław Łagożny, w kuluarach mówiło się, że to może nie być jedyny taki ruch w najbliższych dniach. Zaledwie dwa dni później ta hipoteza znalazła swoje potwierdzenie. Dziś z funkcji trenera Rigi FC zrezygnował Thorsten Fink, i podobnie jak przypadku Polaka, odbyło się to na jego życzenie. Wyniki osiągane w lidze przez Niemca być może nie były satysfakcjonujące, ale prawdziwą weryfikacją miały być zbliżające się europejskie puchary, a dokładniej eliminacje do Ligi Konferencji w których weźmie udział Riga.
I choć może liczbowo jego zespół nie wygląda tak jakby tego oczekiwano, to Fink wniósł bez wątpienia ogromną dawkę profesjonalizmu do łotewskiego futbolu. Mowa tutaj o samym podejściu do rywala, szeregu różnych zachowań, stylu pracy i komunikacji z piłkarzami. Jak poinformował sam klub, Fink otrzymał propozycję z innej ligi, z której skorzystał. Finansowo Niemiec w Rydze na pewno nie narzekał, ale musiała być to naprawdę atrakcyjna oferta, lub atrakcyjne rozgrywki, bo to że są one silniejsze niż Virslīga, nie ulega żadnym wątpliwościom. Na takim obrocie spraw zyska także Riga, do której wpłynie nieujawniona suma za zakontraktowanie trenera przez inną drużynę. Podobno ma być to największa tego typu transakcja, która jak dotąd miała miejsce na Łotwie.
Pod wodzą byłego piłkarza Bayernu Monachium Riga FC rozegrała 13 spotkań. 8 z nich zakończyło się zwycięstwem, 1 remisem, zaś 4 porażką. Stołeczny zespół plasuje się obecnie na 4. miejscu w ligowej tabeli po 13 kolejkach.
Fot. Riga FC







