Valmiera FC wstaje z kolan

W wyniku problemów pozaboiskowych Valmiera FC po raz pierwszy w historii znalazła się na trzecim poziomie rozgrywek. Piłkarze dowodzeni przez Gatisa Kalniņša postanowili jednak nie załamywać rąk i wzięli się do pracy. Efektem starań są złote medale jeszcze przed zakończeniem rozgrywek.

Kiedy łotewska federacja odmówiła klubowi przyznania licencji na dwa najwyższe poziomy rozgrywek w kraju przyszłość klubu stanęła pod znakiem zapytania. Nie było jasne w jakich rozgrywkach zagra klub, oraz czy w ogóle. Najczarniejszy scenariusz zakładał nawet utworzenie nowego klubu ale finalnie sprawy potoczyły się lepiej i korzystniej. Valmiera FC znalazła się w II līdze, jest to w pełni amatorska rywalizacja. Było jednak jasne, że kadra którą dysponowała Valmiera przewyższała ten poziom.

Podobny zresztą wniosek wyciągnął w rozmowie ze mną Sergejs Kožans, trener aktualnego lidera łotewskiej 1. līgi, Rigi Mariners. Jego drużyna spotkała się z Valmierą w tegorocznym pucharze Łotwy. Mimo różnicy jednego szczebla rozgrywek Mariners mieli trudne zadanie – dopiero po karnym w 88. minucie uratowali remis 2-2 i dobrnęli do dogrywki. Tam dzięki przewadze liczebnej (Valmiera dostała kartkę w 91′ minucie) wygrywali nawet 4-2, ostatecznie rywale zmniejszyli stratę do 4-3. Po meczu Kožans przyznał mi, że Valmiera to nie jest drużyna na II līgę tylko zdecydowanie wyżej.

Podobnie myślą w klubie, celem pozostaje jak najszybszy powrót do elity. Póki co udało postawić się pierwszy krok. W pierwszej fazie sezonu zawodnicy Gatisa Kalniņša wygrali swoją grupę ponosząc zaledwie jedną porażkę, choć należy zaznaczyć, że rezerwy FS Jełgawy rywalizację o pierwsze miejsce przegrały tylko o 3 punkty. Następnie 4 najlepsze ekipy z 8-zespołowej stawki połączyły się z najlepszą czwórką drugiej grupy i przeszły w ten sposób do drugiej fazy sezonu. Tu Valmierze szyki pokrzyżować próbowały ponownie rezerwy Jełgawy, oraz rezerwy Super Novy. Obydwie ekipy straciły jednak do lidera 4 punkty i przegrały po 3 razy, w czasie gdy Valmiera zeszła pokonana jak dotąd tylko raz. Za tydzień czeka nas jeszcze ostatnia kolejka ale 4 punkty przewagi gwarantują Valmierze zwycięstwo nawet w razie porażki.

O ile pod względem sportowym w klubie nie ma się do czego przyczepić, to demony przeszłości wciąż są żywe. Według danych portalu „Lursoft” zaległości Valmiery na dzień 20. października wynoszą prawie 66 tysięcy euro. Jest to kwota zdecydowanie mniejsza niż w pierwszym kwartale 2025 (wówczas ponad 218 tysięcy), więc być może komisja licencyjna spojrzy tym razem na Valmierę łaskawszym okiem. We wspomnianym wyżej portalu jako udziałowiec większościowy w klubie wciąż figuruje Szwajcar Ralf Isenegger.

fot. Valmiera FC

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie