Pozyskany tej zimy przez greckiego drugoligowca Litwin nie musiał długo czekać na debiut w nowym klubie. Przedwczoraj Armalas rozegrał 90 minut w lidze.
Wspomnianym spotkaniem była potyczka z przedostatnim zespołem ligi, Apollonem Larisas, która zakończyła się wynikiem 0-0. Był to dopiero pierwszy punkt Kavali w 8 spotkaniach. Klub oczywiście od początku okupuje sam dół rozgrywek. Nadal nie udało się strzelić pierwszego gola, zaś po stronie strat widnieje aż 45 trafień. To wszystko w 7 kolejek, bo ostatni mecz wpłynął jedynie na liczbę punktów, bilans bramkowy pozostał bez zmian.
Cała ta nietypowa sytuacja wynika z tego, że w wyniku opóźnień w rozliczeniu z piłkarzami przez poprzednich właścicieli Kavala nie miała w składzie praktycznie nikogo. W kadrze zostało 12 osób, które z futbolem wcześniej nie miały nic wspólnego. Jak przekonuje jeden z miejscowych kibiców na boisko w barwach Kavali wychodzili koszykarze, siatkarze czy bokserzy. Przeciwnicy strzelali 6-7 bramek a potem wymieniali tylko podania aby nie dobijać bardziej Kavali, której „piłkarze” nie mieli w rzeczywistości nic wspólnego z futbolem.
Teraz sytuacja się unormowała i Kavala zaczęła kontraktować piłkarzy z prawdziwego zdarzenia. Efekt był widoczny gdyż udało zdobyć się pierwszy punkt. Kompletowanie składu na pewno jednak nie zostało jeszcze w pełni zakończone. Na debiut czeka także inny Balt, który dołączył niedawno do klubu – Łotysz Aivars Emsis, którego zabrakło w kadrze meczowej na spotkanie z Apollonem Larisas.
Fot. AO Kavala







