To był długo wyczekiwany mecz, który miał wyłonić mistrza Litwy 2020. W starciu Żalgirisu Wilno i Sūduvy Mariampol lepsi okazali się ci pierwsi, którzy przerwali dominację rywala i zdobyli pierwszy od 2016 roku tytuł mistrzowski!
Pięć goli
Spotkanie zakończyło się wynikiem 3-0 dla Żalgirisu, choć w meczu padło więcej goli. Sūduva trafiła do bramki Wilnian 2 razy, ale pochodzący z Łotwy arbiter Vitālijs Spasjoņņikovs nie uznał żadnej z nich. Nie mam pewności o co chodziło w pierwszej sytuacji, być może o faul lub spalony. W drugiej sytuacji po błędzie bramkarza Żalgirisu piłkę dobił zawodnik gości, ale arbiter liniowy słusznie zasygnalizował pozycję spaloną strzelca.
Mecz szybko ułożył się pod dyktando Żalgirisu. Po zaledwie 17 minutach gry było już 2-0 dla zespołu z Wilna. Już w 13. minucie bramkę po prostym faulu defensora rywali gola z rzutu karnego zdobył były gracz Wisły Kraków Hugo Videmont. Francuz popisał się fantastyczną podcinką, którą zmylił bramkarza rywali. Zaledwie 4 minuty później prowadzenie Żalgirisu podwyższył Serb Andrija Kaluđerović, który wykorzystał błąd formacji defensywnej Sūduvy i zdobył gola z bliskiej odległości.
Goście z Mariampola zdołali odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, ale w niejasnych dla mnie okolicznościach łotewski sędzia anulował bramkę. Statystyki przemawiały jednak na korzyść piłkarzy Żalgirisu, oddali oni więcej strzałów i prezentowali się lepiej.
Po przerwie Sūduva próbowała kreować sobie sytuacje strzeleckie, drugi raz udało pokonać się bramkarza rywali, ale tu sędzia bez wątpliwości podjął dobrą decyzję o spalonym. Żalgiris mógł równocześnie podwyższyć prowadzenie, jednak Kaluđerović po zdobyciu bramki wyraźnie osiadł na laurach i potem zmarnował kilka niezłych sytuacji. Skrót ze spotkania możecie znaleźć poniżej.
Słabsi niż wcześniej
Po spotkaniu fani Sūduvy mieli bardzo dużo zastrzeżeń do pracy arbitra, ale bez względu na to zespół wyraźnie stracił na jakości względem poprzednich lat. Widać to było na przestrzeni roku, piłkarze z Mariampola stracili wszystkie możliwe trofea na krajowej arenie – najpierw w lutym ulegli Żalgirisowi Wilno w Superpucharze, w październiku w karnych przegrali z FK Poniewież w finale Pucharu Litwy, wreszcie dziś stracili mistrzostwo. Również w Europie widać było zauważalny spadek jakości – nawet wygrana z pierwszym przeciwnikiem, Florą Tallin była wymęczona w rzutach karnych. A jeszcze rok temu Suwalszczanie eliminowali Maccabi Tel-Aviv.
Dużym osłabieniem na pewno okazało się odejście pochodzącego z Kazachstanu trenera Vladimira Cheburina, który zbudował potęgę Sūduvy. Z kontynuacją tej misji najpierw nie poradził sobie były reprezentant Austrii Heimo Pfeifenberger, zadanie to przerosło także obecnego trenera Sūduvy Sauliusa Širmelisa. Ciężko oczekiwać aby pozostał na swoim stanowisku również w przyszłym sezonie. Pytaniem pozostaje tylko jedna kwestia – gdzie szukać odpowiedniej osoby, która zdołałaby odzyskać tytuł i chwałę z klubem? Jak widać wariant zarówno krajowy jak i zagraniczny nie wypalił.
Dużą niemoc w ataku zaprezentował 22-letni Eligijus Jankauskas, który próbował bazować na swojej szybkości, ale często obijał się o obrońców Żalgirisu. Josip Tadić i Mihret Topčagić nie zdołali stworzyć realnego zagrożenia pod bramką rywali, Sūduva na dobrą sprawę nie miała żadnej 100%-owej sytuacji. Co innego piłkarze Żalgirisu, którzy mogli spokojnie zakończyć spotkanie z okazalszą przewagą.
Zacięta rywalizacja
Na boisku nie brakowało walki, a po jednym ze starć ucierpiał pomocnik Żalgirisu Domantas Šimkus. Nicolás Gorobsov wszedł w niego wślizgiem obunóż, za co dostał żółtą kartkę, a Šimkus dłuższą chwilę nie podnosił się z boiska i wymagał interwencji medyka. Twarda walka zapowiada się także w 2021 roku.
Dla Żalgirisu dużo większym wyzwaniem będzie obronić tytuł za rok niż zdobycie go teraz. Sūduva mocno ucierpiała przez 20 zachorowań na koronawirusa w zespole pod koniec października, przez co nie mogli nawet trenować. Wilnianie przed dzisiejszym meczem mieli szereg korzystnych warunków, w tym także doping wiernych kibiców, którzy zgromadzili się pod stadionem świeżo upieczonego mistrza Litwy. W zespole z Mariampola musi dojść do solidnych zmian kadrowych w kadrze oraz w sztabie. Celem na pewno pozostanie zdobycie mistrzostwa, i bardzo ważnym czynnikiem decydującym o sile Sūduvy będą efekty pracy w okresie przedsezonowym – tu mowa zarówno o przygotowaniu jak i transferach bez których obejść się nie może.
Już wcześniej było wiadomo, że A Lyga 2021 rozszerzona zostanie do najprawdopodobniej 10 zespołów – nikt z obecnej stawki nie spada, awansowane zostaną 4 zespoły z zaplecza. Na ten moment TOP4 zespołów I Lygi wyraziło chęć uczestnictwa w najwyższej klasie rozgrywkowej, czego zabrakło w tym roku, w efekcie czego oglądaliśmy tylko 6 ekip w A Lydze. Być może plany faworytom zdoła pokrzyżować Żalgiris Kowno, który wyrósł na trzecią siłę Litwy i finiszował w tym roku właśnie na najniższym stopniu podium. Jedno jest pewne – Żalgirisowi nie będzie łatwo obronić tytułu, który bez cienia wątpliwości będzie chciała odzyskać Sūduva aby nie dopuścić do ponownej dominacji zielono-białych.

fot. FK Żalgiris







