Na dwóch różnych biegunach

Kibice reprezentacji Łotwy mają udany weekend, zaś fani z Litwy wręcz przeciwnie. Pierwsza z kadr w rozgrywkach Ligi Narodów pewnie pokonała swojego przeciwnika, natomiast druga musiała uznać wyższość rywala. 

W piątek na stadionie Daugava w Rydze łotewska kadra podejmowała u siebie Andorę. Rywal, który w ostatnich latach kojarzy się z niespodziewanym psuciem krwi Łotyszom tym razem nie miał nic do powiedzenia. Pierwsza połowa na to nie wskazywała. Podopieczni Dainisa Kazakevičsa wprawdzie prowadzili 1-0 po trafieniu Robertsa Uldriķisa z 9. minuty, ale Andora w odpowiedzi stworzyła sobie kilka groźnych sytuacji (w tym jeden strzał w poprzeczkę), i powróciły z powrotem koszmary z niektórych poprzednich spotkań, zakończonych remisami.

Po zmianie stron Łotwie udało się strzelić dwie kolejne bramki, i tym samym postawić kropkę nad i. Najpierw w 77. minucie drugą bramkę w meczu zdobył Uldriķis. Piłkarze Łotwy rozegrali rzut wolny w bardzo ciekawy i sprytny sposób prowokując Andorę do założenia nieudanej pułapki ofsajdowej. Sędzia sprawdził jeszcze sytuację na varze, ale nie było podstaw do odgwizdania spalonego. W 85. minucie po faulu na rezerwowym Alvisie Jaunzemsie arbiter podyktował rzut karny, a piłkarz Andory od razu złapał się za głowę wiedząc, że wykonał wślizg całkowicie spóźniony. Jedenastkę na bramkę zamienił Jānis Ikaunieks. Przy okazji tej sytuacji wybuchła dyskusja odnośnie tego, że szansy wykonania rzutu karnego nie dostał zmierzający po hat-tricka Roberts Uldriķis. Warto odnotować, że od 87 lat nikt w reprezentacji Łotwy nie zdobył 3 bramek w jednym meczu!

Przy okazji inną kwestią szeroko komentowaną po meczu były… bardzo długie kolejki do straganu z piwem na stadionie. Zwrócono uwagę na to, że przygotowano zbyt małą obsługę, oraz niedostateczną ilość złocistego trunku. Na Twitterze głos w tej sprawie zabrał sam prezydent federacji, Vadims Ļašenko, który zapowiedział, że na poniedziałkowym meczu z Liechtensteinem problem obsługi zostanie rozwiązany, a piwa będzie tak dużo, jak nigdy dotąd.

Skrót meczu Łotwa – Andora

Mniej powodów do radości mają Litwini, którzy ulegli dziś u siebie Luksemburgowi 0-2. Obydwie bramki dla gości strzelił Danel Sinani, który pokonał Ernestasa Šetkusa w 44. oraz 78. minucie. W obydwu sytuacjach bramkarz nie miał zbyt wiele do powiedzenia, i ciężko winić go za stracone gole. W tym spotkaniu wygrał po prostu zespół lepszy.

Największą bolączką Litwinów była celność strzałów, a w zasadzie jej brak. Na 11 strzałów zaledwie 2 zostały oddane w światło bramki. Ciężko nawet wyróżnić jakiekolwiek sytuacje stworzone przez podopiecznych Valdasa Ivanauskasa, którzy nie zdołali zbyt wiele razy zagrozić bramce przeciwników. Trener gospodarzy grę swoich podopiecznych określił wprost jednym słowem – „przedszkole”.

Naturalnie taki rezultat został przyjęty z rozczarowaniem. Fani, mimo postępów jakie na przestrzeni kilkunastu lat poczyniła kadra z księstwa, zdają się wciąż postrzegać Luksemburg, jako rywala z którym nie wypada przegrywać. Zwłaszcza, że przeciwko Wyspom Owczym także nie zapowiada się łatwa przeprawa, o Turcji nie wspominając. To właśnie z tą drugą reprezentacją, już w najbliższy wtorek, Litwa rozegra drugie spotkanie w ramach Ligi Narodów.

Skrót meczu Litwa – Luksemburg

Fot. LFF

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter

Tagi:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie