Zgodnie z przewidywaniami Żalgiris Wilno zakończył zmagania w eliminacjach do Ligi Mistrzów na II rundzie. Dwumecz z Galatasaray zakończył się jednak mniejszą porażką niż przewidywano.
Po wywalczeniu u siebie niewiarygodnego remisu 2-2, Żalgiris i tak jechał do Turcji z łatką outsidera. Tureccy fani, którzy licznie zgromadzili się dziś na stadionie, w licznym gronie stawili się na przedmeczowym treningu swojej drużyny odpalając ogrom rac.
Don’t panic. Its Just a Galatasaray training session! pic.twitter.com/X1j3qBI0Ap
— Eşref G (@blackpage_g) July 31, 2023
Litwini na co dzień nie mają okazji grać przed kilkudziesięciotysięczną publicznością, doskonale wiedzieli, że jadą na gorący teren. Dość dobrze zobrazowała to pierwsza połowa, w której do głosu dochodzili tylko gospodarze. Z ich przewagi nie wynikało jednak zbyt wiele. Niemoc przełamał w 31. minucie Dries Mertens posyłając piłkę do siatki po mocnym uderzeniu z dystansu. Wtedy nikt nie spodziewał się, że będzie to ostatni gol w tym meczu.
W drugiej połowie Żalgiris nieco odżył i przestał się ograniczać do defensywy. Dwie najlepsze sytuacje dla Litwinów miał Mathias Oyewusi, jednak żadnej z nich nie wykorzystał. Jak słusznie zauważyli dziennikarze serwisu sportas.lt, Nigeryjczyk swoje problemy z wykańczaniem akcji, które trapią go w A Lydze, przeniósł także i do europejskich pucharów. A szkoda, bo już w pierwszym meczu mógł sprawić, że drużyna z Wilna sensacyjnie pokonałaby Galatasaray. A tak skończyło się tylko na 1 golu, ale trzeba przyznać, że był on bardzo ważny. W drugim spotkaniu z realizacją było jeszcze gorzej, nie zawiódł za to, jak zwykle, Edvinas Gertmonas, który miał w obydwu spotkaniach ręce pełne roboty.
Pod wrażeniem nadspodziewanie dobrej postawy mistrza Litwy pozostawali nawet tureccy kibice, którzy w mediach społecznościowych chwalili grę podopiecznych Władimira Czeburina i życzyli powodzenia w kolejnych występach. Żalgirisowi pozostała teraz rywalizacja w eliminacjach do Ligi Europy.
fot. Żalgiris Wilno







