Mariusz Strojczyk: Podejmując tę pracę bardziej myślałem o “tu i teraz”

Na próżno szukać wielu polskich szkoleniowców prowadzących klub za granicą. Mariusz Strojczyk bez szumu i światła reflektorów nieco ponad miesiąc temu został trenerem Dinama Ryga. Łotewski drugoligowiec na swoich mediach społecznościowych nie poinformował o tym fakcie do dziś, ale w rozmowie z „Bałtyckim futbolem” trener Strojczyk wyjaśnił wszystkie kulisy tej współpracy!

Rafał Kobza („Bałtycki futbol): Myślę, że mógłbym zacząć ten wywiad na dziesiątki różnych sposobów, ale ciekawość zdecydowanie bierze tutaj górę, więc zapytam: jak to się w ogóle stało, że znalazł się pan w drugoligowym klubie na Łotwie, Dinamo Ryga?

Mariusz Strojczyk (Dinamo Ryga): Po zakończeniu pracy w Polsce, w klubie Włocłavia Włocławek, nie doszliśmy do porozumienia, dostałem zapytanie od swojego agenta czy nie byłbym zainteresowany pracą w Dinamie Ryga. Pomysł zrodził się z dnia na dzień, więc była to bardzo szybka akcja – kartka, wszystkie za i przeciw. Uznałem, że będzie to wyzwanie, na pewno spora przygoda jeżeli chodzi o mnie.

Zwłaszcza, że to pański pierwszy zagraniczny wyjazd w karierze.

Tak, pierwszy. Dotychczas pracowałem tylko w Polsce.

fot. Gazeta Pomorska

No właśnie, więc jak można opisać pańskie pierwsze wrażenia z Dinama i ogólnie z Rygi?

Jeżeli chodzi o Rygę jest to bardzo ładne miasto, podoba mi się. Oczekiwałem czegoś znacznie gorszego. Miasto, sam kraj, klub – na chwilę obecną jestem mile zaskoczony. Patrząc też przez pryzmat przyszłości, za kilka lat będzie to naprawdę fajny kierunek, zarówno turystyczny jak i piłkarski.

No tak, brakuje tu wyrazistych, polskich akcentów. Chciałem zapytać też o sam klub. Jak rozumiem jest on amatorski, ale w pana przypadku futbol jest tą główną pracą, nie trzeba szukać dodatkowych źródeł zarobku?

Klub jest w trakcie reorganizacji, można powiedzieć że jest półprofesjonalny. Trenujemy 6 razy w tygodniu, tylko 3 zawodników pracuje, reszta jest tylko i wyłącznie na kontraktach z klubem. Powiedziałbym, że to jest w trakcie budowania. Chęci klubu są takie aby teraz utrzymać się w lidze, a w przyszłości może walka o coś więcej, na przykład awans. 

fot. archiwum ososbiste

Przyszedł Pan do klubu w trudnym momencie. W tabeli Nākotnes līgi Dinamo do spółki z Rēzekne okupywało przedostatnie lub ostatnie miejsce w tabeli. Latem poczyniono wiele zmian personalnych, zaczyna się to układać. Przyszły lepsze wyniki, pojawiły się pierwsze zwycięstwa. Faktycznie wygląda na to, że Dinamo może zaskoczyć niejednego silniejszego rywala.

Liczymy na to. Pierwszy mecz w jakim miałem przyjemność prowadzić Dinamo to właśnie z Rēzekne. Trochę się obawiałem, miałem mało czasu, raptem jeden-dwa treningi przed tym spotkaniem, na poznanie chłopaków, poznanie mentalności, która jest całkiem inna niż nasza polska. Zderzyłem się też z przepisami, które są inne niż u nas w Polsce, na przykład jeśli chodzi o kartki. Więc tak, liczymy na to, że trochę namieszamy tu w lidze, że poukłada się to po naszej myśli. Klub poczynił kilka transferów z wyższej ligi, część zawodników wróciła z zagranicy. Wydaje mi się to, że to ciekawy projekt. Już nawet w drugim meczu kiedy graliśmy z rezerwami Rigi FC, mimo że przegraliśmy, uważam że zasłużyliśmy chociaż na remis, jak nie wygraną. Później porażka z Grobinią i jak na razie na 5 meczów 2 porażki, 3 zwycięstwa, liczymy na to że jeszcze namieszamy.

O znajomość języka łotewskiego bym Pana nie posądzał, natomiast mówi pan po rosyjsku lub angielsku? Jak wygląda komunikacja w klubie?

W szkole uczyłem się języka rosyjskiego, ale niestety go nie umiem. Rozumiem co mówią tu ludzie dookoła w tym języku, ale komunikacja z zawodnikami z mojej strony jest po angielsku. Wszyscy bardzo dobrze nim mówią, na dobrym poziomie.

Wspomniał Pan w jednej z poprzednich odpowiedzi o różnicach w mentalności i zasadach. Słyszał Pan w jakich okolicznościach w zeszłym sezonie utrzymało się Dinamo?

Nie, nie interesowało mnie to.

Przegrali baraż o utrzymanie, ale w zasadzie z 3 miejsc spadkowych nie spadł nikt ze względu na procesy licencyjne. Niektórym licencji nie przyznano, ktoś inny z niej zrezygnował. Tak to się tu odbywa. Czy natrafił Pan jeszcze na jakieś różnice, zaskoczenia, które się na początku pojawiły?

Na pewno mentalność, jeśli chodzi o walkę. Od dyrektora usłyszałem, że w bardzo młodym wieku zawodnicy rezygnują z gry w piłkę. To było zadziwiające. Ja widzę tu potencjał w promocji zawodników do wyższej ligi. Przeskok między Virslīgą a 1. līgą jest znaczny, Staram się w miarę możliwości jeździć na mecze Virslīgi. Najbardziej dotkliwe zaś dla mnie było to, że dwie żółte kartki tutaj oznaczają karę pauzy. Jeżeli chodzi o procesy licencyjne, my skupiamy się na tym aby zrobić jak najlepszy wynik w rundzie rewanżowej i nie patrzeć na to czy ktoś dostanie licencję, czy nie. Chcemy pokazać się z dobrej strony i wypromować jak największą liczbę zawodników a także klub.

Czy walka o utrzymanie pozostaje głównym celem, czy spróbujecie zawalczyć o połowę tabeli, czy nawet o jej górną część? Tak naprawdę różnice w tabeli między tymi najbliższymi was zespołami jak AFA Olaine, JFK Ventspils, FK Smiltene nie są wcale takie duże jak się spojrzy na drużyny, które ocierają się o górną część tabeli.

Teraz już nie są takie duże ale w momencie gdy obejmowałem drużynę i mieliśmy na koncie 1 punkt, to nie myśleliśmy o takich rzeczach. Z zawodnikami ustaliliśmy sobie jasną zasadę, że patrzymy na najbliższy mecz i robimy wszystko aby go wygrać, a na rozrachunek w której części tabeli będziemy przyjdzie jeszcze czas. W każdym razie po tych pierwszych meczach powiem, że śmiało możemy w każdym meczu walczyć o 3 punkty.

To teraz pytanie rodem z rozmów kwalifikacyjnych w dużych korporacjach – czy widzi Pan siebie w Dinamie na dłużej, czy jest to raczej tylko przystanek, zbieranie nowych doświadczeń?

Podejmując tę pracę bardziej myślałem o “tu i teraz”, przygodzie, swoim rozwoju, o spróbowaniu czegoś nowego, innej piłki. Szczerze? Zobaczymy. Zobaczymy jak to będzie układało się w klubie. Na te rozmowy przyjdzie pora w październiku. Na razie mamy sierpień/wrzesień, jest jeszcze trochę pracy a potem zaczniemy rozmawiać o przyszłości. Na chwilę obecną jestem związany z klubem do końca tego sezonu i pracujemy nad jak najlepszymi rezultatami. Zobaczymy co będzie później, jaki będzie kierunek klubu. 

Kadra jest zamknięta, ale czy był możliwy jakiś transfer last-minute z Polski?

No niestety jest taki przepis, że federacja łotewska dużo liczy za transfery zawodników spoza kraju. Stety-niestety kadrę już zamknęliśmy, okienko transferowe też jest już zamknięte. Jeżeli miałbym zostać to jest kilka osób, które chciałbym tutaj widzieć, zobaczymy.

Chciałem się spytać też o jednego zawodnika. który ustrzelił niedawno 4 bramki w jednym meczu, Markuss Kalniņš. To chyba taki najjaśniejszy element drużyny, czy są też inni zawodnicy “z przebojem”?

Wydaje mi się, że drużyna była mądrze budowana, ja w tym nie uczestniczyłem. Mamy doświadczonego bramkarza z Gruzji, dwóch zawodników środka pola, jeden grał w 3. lidze czeskiej, drugi był młodzieżowym reprezentantem kraju swojej kategorii wiekowej. Jest obrońca, który miał przygodę w lidze słowackiej, prawy pomocnik, który grał w IV lidze w Starcie Starachowice w Polsce, wychowanek Dynama Kijów. Jest kilku ciekawych zawodników jak na ten poziom rozgrywek. Markuss przybył akurat za mojej kadencji, wrócił do kraju, jakoś się skontaktowaliśmy. W pierwszym swoim meczu nie miał zbyt wielu szans, ale w następnym faktycznie pokazał się z bardzo dobrej strony i liczymy na jego dalszy rozwój.

Markuss Kalnins, fot. Nora Krevneva-Baibakova

Czy można porównać poziom piłkarski z pana poprzednim miejscem pracy? Gdzie jest wyższy, w Rydze czy we Włocławii?

Mi jest osobiście bardzo ciężko to porównywać. Po meczu z rezerwami Valmiery usłyszałem od jednej z osób, że pierwsza połowa tego meczu, bo później czerwona kartka utrudniła nam grę, to jest spokojnie III liga polska. Czy ja bym to porównywał z moją byłą drużyną? Ja we Włocławku też miałem bardzo dobry zespół, w III lidze widziałem słabsze kluby niż ten mój w IV. W każdym razie ciężko to zestawić, tak samo jak Virslīgę do wyższych poziomów rozgrywkowych w Polsce. Riga FC i RFS to zespoły, które z pewnym prawdopodobieństwem mogłyby grać u nas w Ekstraklasie, a w 1. lidze na pewno. Czwarte, piąte miejsce kiedy widziałem mecz Audy z Lipawą to taka nasza II liga. Jest bardzo duży rozstrzał jeśli mielibyśmy to zestawiać z Polską. 

Wiem, to było trochę pytanie pod publiczkę bo ludzie uwielbiają takie porównania. Dziękuję za rozmowę!

obrazek wyróżniający: Gazeta Pomorska

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie