Wbrew przewidywaniom nie Lechia Gdańsk, a Stal Mielec będzie nowym klubem Alvisa Jaunzemsa. 24-latek po dzisiejszym meczu z albańskim Partizani Tirana w el. do Ligi Konferencji opuści Valmierę FC i uda się na Podkarpacie. Taką informację przekazał na Twitterze Piotr Koźmiński.
Ten tekst przygotowałem z zamiarem aby jak najdokładniej przedstawić tego zawodnika: od początków w rodzinnym Staicele aż po historyczne mistrzostwo z Valmierą i pierwszy zagraniczny wyjazd w karierze. Czy Mielec okaże się przystankiem do sławy? Jakie są atuty Jaunzemsa? Gdzie najlepiej odnajdzie się na boisku? Zapraszam na obszerny materiał.
Bóbr
Alvis Jaunzems przyszedł na świat 16. czerwca 1999 roku w małej (783 mieszkańców) miejscowości Staicele zlokalizowanej na północy Łotwy. To właśnie tam stawiał pierwsze kroki w piłce nożnej, także tej na poziomie seniorskim. W 2016 roku rozegrał swój pierwszy sezon w zespole Staiceles Bebri (po polsku będą to Bobry ze Staicele). Wieloletnim piłkarzem tej drużyny był także jego ojciec Jānis, który dziś jest trenerem i człowiekiem-instytucją w klubie. Jednocześnie pracuje także w miejscowej szkole sportowej. Więcej o samym klubie Staiceles Bebri i jego najważniejszych postaciach przeczytacie w tym miejscu.
Alvis był członkiem drużyny, która w 2016 roku rywalizowała na drugim szczeblu rozgrywek, co jest najwyższym pułapem jaki zdołały osiągnąć Bobry, grające obecnie na trzecim poziomie ligowym. Talent 16-letniego wówczas Alvisa dostrzegła Valmiera, która przechwytuje najzdolniejszych piłkarzy z regionu, i tak w 2017 roku młody Jaunzems po raz pierwszy w karierze zmienił barwy.

„Mam nadzieję, że prędzej czy później pojawi się jakiś gość, który zagra w reprezentacji Łotwy i będzie niósł nazwę Staicele w świecie. To całkowicie realne (…)” – tak w 2006 roku w książce wydanej na 80. lecie futbolu w Staicele pisał w swojej przedmowie ówczesny prezes federacji Jānis Mežeckis. Ten o którym myślał miał wtedy zaledwie 7 lat, ale tego wówczas nie mógł wiedzieć nikt.
Dalsze lata
W Valmierze Jaunzems jest już ponad 6 lat i w trakcie swoich występów dla niej widział wiele. Pamięta awans do Virslīgi po sezonie 2017, pamięta koszmarny rok 2018 kiedy jego zespół był chłopcem do bicia, sezon zakończył z 8 punktami w 28 meczach, a przed powrotem do 1. līgi Valmierę uratowało powiększenie najwyższej klasy rozgrywek. Widział jak rok później do klubu wszedł Ralf Isenegger i kopciuszek przemienił się w drużynę, która wywalczyła historyczny awans do europejskich pucharów. W 2020 roku przyjechał więc do Poznania i zagrał przeciwko Lechowi w eliminacjach do Ligi Europy. Valmiera przegrała 0-3, a w kontekście Łotyszy całą uwagę zgarniał Tolu Arokodare, więc nikt wtedy nie zawracał sobie głowy Alvisem Jaunzemsem. No może poza Dainisem Kazakevičsem, który niedługo po tym meczu dał młodemu Alvisovi szansę debiutu w reprezentacji w spotkaniu Ligi Narodów przeciwko Andorze. Wreszcie w 2022 razem z zespołem wywalczył pierwsze w historii klubu mistrzostwo, tym razem będąc już dość istotnym elementem całej układanki. Lata mijały, jedni zawodnicy przychodzili, drudzy odchodzili. Nie zmieniało się tylko jedno – to, że Jaunzems jest. Z obecnego składu tylko on pamięta awans do najwyższej ligi w roku 2017. W kwietniu 2022 odebrał symboliczną koszulkę z okazji 100 występów dla Valmiery, Do 200 niestety nie dobije, zabraknie około 20, ale wynik i tak budzi szacunek. Dorzućmy do tego jeszcze 29 występów w reprezentacji, a to wszystko w wieku 24 lat.

Pozycja
Przez te wszystkie lata Jaunzems występował na różnych pozycjach, nie jest przyspawany do jednego sektora na boisku. Tamaz Pertia, były trener zawodnika w Valmierze, wypowiedział się o nim następująco: „Alvis to uniwersalny zawodnik, który może grać jako boczny obrońca, pomocnik, skrzydłowy i środkowy napastnik, a także jako numer 10. Uważam, że obecnie demonstruje nowoczesną grę na pozycji prawego obrońcy”. To właśnie do tej roli w 2021 roku gruziński szkoleniowiec przerzucił Jaunzemsa. I według mnie na prawej stronie w pierwszej i w drugiej linii Jaunzems może najlepiej pokazać swoje atuty. Prawa obrona, wahadło, prawa pomoc. Grywał też na środku pomocy i na 10, ale to już jest zależne od potrzeb Stali. Dotychczas prawe wahadło obsadzone było młodzieżowcem, zapewne transfer Łotysza wywoła pewne rotacje w składzie.

Co do pozycji, które przewijały się w internecie, a były to pytania o skrzydło czy prawego półstopera, ja osobiście nie jestem przekonany. Być może trener dostrzeże w Jaunzemsie pewne atuty i postanowi eksperymentować z ustawianiem go, natomiast na prawym półstoperze nie grał chyba nigdy, a skrzydło nie jest jego naturalnym terytorium. Dopasowanie roli i pozycji jest już jednak zmartwieniem Kamila Kieresia.
Atuty
Skoro dość ogólnikowo przewinął się już temat zalet Łotysza, to pochylmy się nad nimi bliżej. Wiele z nich widocznych jest szczególnie w grze ofensywnej. Jaunzems potrafi precyzyjnie uderzyć zza pola karnego (także z rzutu wolnego), w swojej karierze zdobył kilka urodziwych bramek z dystansu. Jest prawonożny, dobrze panuje nad piłką, w jego strzałach widać precyzję, potrafi także celnie dośrodkować ze skrzydła. Dużo widzi, umie dobrze się ustawić i zgarnąć do strzału piłkę z okolic linii pola karnego, ale także wbiec z nią w pole karne ze skrzydła. Pomagają mu w tym na pewno warunki fizyczne, jest dość silny, nie boi się wejść w pojedynek z rywalem. Jeden z dzienniakarzy na Łotwie chwalił go z kolei, że jako prawy obrońca/wahadłowy nie bał się pójść do przodu, zaatakować, dograć do kolegi, narzekając że tego brakowało w reprezentacji podczas spotkań Ligi Narodów. To było na początku gry Jaunzemsa na prawej stronie defensywy.
Jednocześnie sam zawodnik ma świadomość w których meczach może pozwolić sobie na więcej w ofensywie, a kiedy powinien być bardziej uważny. Tak było na przykład w spotkaniach z RFS-em kiedy 24-latek musiał pilnować skrzydłowego rywali, Emersona, jednego z najlepszych piłkarzy w całej Virslīdze. Jeżeli zatem w sektorze Jaunzemsa pojawi się szybki i dynamiczny skrzydłowy to należy spodziewać się mniejszego zaangażowania w ofensywę z jego strony na rzecz pilnowania rywala.
Jeszcze innym atutem Alvisa jest fakt, że w wieku 24 lat posiada ogromne doświadczenie. Prawie 180 spotkań w barwach Valmiery, 29 występów w reprezentacji, na koncie mecze w europejskich pucharach. Zdecydowanie nie jest żółtodziobem, w końcu to kapitan Valmiery.

Wady
Po stronie minusów leży fakt, że to pierwszy wyjazd zagranicę Jaunzemsa. Wydaje się, że robi to w bardzo dobrym momencie, nie jest na to ani za młody ani za stary, ale w przypadku piłkarzy z Litwy i Łotwy następuje zderzenie dwóch różnych światów. Nagle przychodzi grać na stadionach gdzie nie siedzi kilkaset ale kilkanaście tysięcy ludzi, uwaga mediów jest większa niż dotychczas, podobnie jak presja czy sam styl życia. Te aspekty pokonały niejednego piłkarza, więc Jaunzems dużo uwagi będzie musiał poświęcić sprawnej aklimatyzacji. Z drugiej strony był bardzo zdeterminowany na transfer do Polski już wcześniej.
Ze spraw czysto boiskowych – w rubryce zalet wspominałem o precyzyjnych strzałach z dystansu. Mimo niezłej techniki uderzenia część prób kończy się niepowodzeniem i ląduje poza światłem bramki. Problemem może być także coś co spotkało Rauno Sappinena w Piaście Gliwice, który został „ofiarą” transferu Kamila Wilczka i był przez trenera Waldemara Fornalika rzucany na nienaturalną dla siebie pozycję. Najlepiej dla samego Jaunzemsa byłoby gdyby w Stali znalazło się dla niego miejsce na którejś z pozycji, na której występował już wcześniej. Ewentualne przekombinowanie może mieć negatywne skutki dla wszystkich.
Jednak nie Lechia
Za sprawą zmian właścicielskich w gdańskiej Lechii, i masowym ściąganiem tam piłkarzy Valmiery, nazwisko Jaunzemsa było kolejnym na liście do transferu. I tak by się zapewne stało gdyby nie fakt, że wcześniej jeden z agentów zagwarantował sobie wyłączność na polski rynek w kontekście reprezentowania interesów zawodnika. Lechii najprawdopodobniej nie udało się porozumieć ze wspomnianym agentem i stąd kierunek Mielec a nie Gdańsk.
Sam Alvis, jak wspomniałem wcześniej, bardzo chciał trafić do Polski, i udało się to dopiero za trzecim razem. Według informacji „Bałtyckiego futbolu” już zimą Jaunzems był bliski przejścia do jednego z klubów Ekstraklasy. Zielone światło dał dyrektor sportowy klubu, lecz finalnie trener wybrał innego piłkarza. W tym okienku po Łotysza zgłosił się inny zespół (z dolnej części tabeli) lecz tym razem było na odwrót – trener bardzo chciał, temat uciął dyrektor sportowy. Jak mawia popularne powiedzenie – „do trzech razy sztuka”.
Podsumowanie
Krists Brutāns, twórca treści łotewskojęzycznych na „Bałtyckim futbolu”: Kilka faktów. Alvis Jaunzems w tym sezonie był jedynym piłkarzem Valmiery, który z drużyną wygrał w 2017 roku rozgrywki 1. līgi, jak również praktycznie jedynym, który grał w premierowym sezonie 2018, kiedy piłkarze z Valmiery zdobyli tylko 8 punktów i zajęli ostatnie miejsce. Przez wszystkie lata w Valmierze był jednym z podstawowych zawodników. W zeszłym roku gdy drużyna niespodziewanie wygrała Virslīgę Jaunzems strzelił 4 gole i zaliczył 7 asyst. Wraz z odejściem kilku liderów po złotym sezonie, Alvis rozegrał teraz najwięcej minut dla swojej drużyny w Virslīdze, zdobywając 3 bramki i 5 asyst. W reprezentacji zadebiutował w 2020 roku pod wodzą tego samego trenera (Dainisa Kazakevičsa) u którego debiutował w kadrze U21 (w 2019 roku, w przegranym 0-1 meczu przeciwko Polsce). Do kadry trafił w czasie, gdy Łotwa miała bardzo złą passę, po nieudanym cyklu kwalifikacyjnym do Euro 2020 w którym zdobyliśmy tylko 3 punkty. W 2020 roku pojawił się także na boisku przeciwko Malcie w Lidze Narodów, w której wygraliśmy tylko raz, a z Maltą przegraliśmy. Jednak wraz z kolejnymi sukcesami, czas gry i odpowiedzialność Alvisa rosły. Teraz Jaunzems jest solidnym atutem reprezentacji. Przenosiny do Polski dadzą mu możliwość dalszego rozwoju, ugruntowania swojej pozycji w drużynie narodowej i poczucia prawdziwej futbolowej atmosfery w piłkarskim kraju.
Rafał Kobza, założyciel i redaktor naczelny „Bałtyckiego futbolu”: Historia pokazuje, że młodym zawodnikom z Litwy i Łotwy ciężko się u nas przebić, zwłaszcza jeśli są ściągani bezpośrednio ze swoich macierzystych lig. W ostatnich latach jedyne takie transfery, które jakkolwiek się bronią to tylko Vladislavs Gutkovskis ze Skonto Ryga do Termaliki i Kristers Tobers z Lipawy do Lechii Gdańsk. O Alvisa jestem jednak dziwnie spokojny. To ułożony chłopak, któremu nie odbija sodówka, wywodzi się z piłkarskiej rodziny, na pewno całe malutkie Staicele pęka w tym momencie z dumy. Mam nadzieję, że Kamil Kiereś wprawnie wpasuje Alvisa do swojej układanki, bo to zawodnik, który ma jeszcze duże pole do rozwoju swoich umiejętności i możliwość wypróbowania swoich sił w Ekstraklasie może okazać się trampoliną do jego dalszej kariery. Kluczowe pozostanie szybkie odnalezienie się w nowej rzeczywistości, wykorzystanie atutów i przychylność od losu. Umiejętności Alvis ma, to pewne, musi dostać tylko szansę pokazania ich, oraz naturalnie wykorzystać tę okazję.
fot. Newspix







