Bobry ze Staicele

Czym zwykły łotewski trzecioligowiec z małego miasteczka na północy kraju może zainteresować przeciętnego fana piłki nożnej, zwłaszcza z Polski? Odkrywając klub Staiceles Bebri z każdym kolejnym krokiem przekonywałem się jak wiele ciekawych rzeczy można o nim napisać.

Staiceles Bebri, czyli „Bobry” z miejscowości Staicele zdecydowanie nie wpisują się w tradycyjne, i nie ukrywajmy dość nudne, klamry nazewnictwa klubów na Łotwie. Zwyczajowo dominuje schemat z członem FK lub FC + nazwa miasta. I tak FK Ventspils, FK Liepāja czy Valmiera FC nie są niczym innym jak „Klub Piłkarski Windawa”, „Lipawa”, „Valmiera”. Zwyczajowo skraca się to nawet do nazwy samego miasta. Skąd zatem wzięły się „Bobry”, w dodatku w mieście w którego herbie znajduje się bocian? Od tej właśnie kwestii rozpocząłem szczegółowe wypytywanie o klub, a odpowiedzi udzielali mi trener, oraz człowiek od wszystkiego Jānis Jaunzems, a także Ingus Talcis – zawodnik i zarządzający mediami społecznościowymi klubu.

Normalny bóbr

Początkowo miejska drużyna założona w 1994 roku faktycznie nazywała się po prostu „Staicele” i występowała w rozgrywkach 2. līgi (trzeci poziom rozgrywek). Na zimowych turniejach w formule 7×7 piłkarze dzielili się na mniejsze zespoły o różnych nazwach, wśród których jedna z wiodących przyjęła nazwę „Staiceles Bebri”. Wzięło się to od popularnego w latach 90. wśród lokalnej młodzieży powiedzenia „Normāls Bebrs” (pol. normalny bóbr) co oznaczało fajnego gościa. W tym czasie dużym zainteresowaniem w Staicele cieszyły się także polowania na bobry, a sam bóbr był wówczas popularnym słowem w regionie. Jak dodał Jānis Jaunzems, bóbr w przyrodzie nie konkurował też z „miejskim” zwierzęciem – bocianem.

Herb miasta na znaczkach pocztowych. Fot. myvimu.com

Historia

Pierwsza drużyna piłkarska w Staicele powstała w 1926 roku, pierwszy związek sportowy w 1927 roku. Około 1932 r. zatrudniono płatnego trenera z Rygi przez fabrykę papieru Staicele (stworzyła ona swoją drużynę piłkarską), który wprowadził regularne treningi. Cała historia piłki nożnej w mieście znajduje się w książce „Staiceles futbolam 80”, okolicznościowa pozycja została wydana z okazji 80-lecia klubu. Nie tak dawno temu znalazłem się w jej posiadaniu, na pewno najciekawsze jej fragmenty znajdziecie w przyszłości na stronie. Pewne jest to, że kiedyś piłka nożna, zwłaszcza na łotewskiej prowincji, cieszyła się większym powodzeniem niż obecnie. W wyżej wymienionej książce możemy znaleźć następujący cytat od pisarza Mintautsa Eglītisa, który sam grał w jednej z drużyn z Salacgrīvy. „W latach 20. łotewskim sportem narodowym był futbol. O takich nowoczesnych grach jak koszykówka czy siatkówka nikt nie słyszał. (Chyba, że ktoś kto przeżył trochę czasu w Rydze lub innych dużych miastach). Prawie w każdej miejscowości były bramki (…)”.

W tym tekście skupimy się na tym co działo się od roku 1994, czyli od momentu założenia Bobrów. Na początku klub nazywał się po prostu „Staicele” ale opisane wyżej powiedzenie sprawiło, że zyskał on nową, i unikatową w skali kraju nazwę. Warto także dodać, że 29 lat nieprzerwanego działania czyni Staiceles Bebri jednym z najstarszych klubów na Łotwie. Na przestrzeni lat padały takie marki jak Skonto Ryga, Metalurgs Lipawa, FK Ventspils, a Bobry wciąż są i w przyszłym roku obchodzić będą 30-lecie istnienia.

Drużyna w 1994 roku. Fot. Staiceles Bebri

Lokalni goście

Według danych łotewskiego Głównego Urzędu Statystycznego w grudniu 2022 Staicele zamieszkiwało 783 mieszkańców. Mimo tak małej liczby, według wyliczeń Jaunzemsa 90% składu stanowią lokalni wychowankowie, młodsi lub starsi. Na przestrzeni lat części z nich udawało się przebić do lepszych drużyn, a następnie wracali po jakimś czasie do Bobrów. Kiedyś w Staicele działało Młodzieżowe Centrum Piłkarskie na szczeblu odpowiednika naszego województwa. Jak wspomina Jaunzems przyciągało ono nie tylko młodych zawodników z miasteczka, ale także z całej okolicy.Teraz jest trudniej. Zamknięto liceum i należący do niego internat, a szkołę sportową przeniesiono do Limbaži. Możliwości są dużo mniejsze.

Dawna fabryka papieru w Staicele, która w latach 30. XX wieku stworzyła miejską drużynę piłki nożnej. Fot. Gunta Matisone/Latvijas Radio

„Staicele to spokojne miejsce, jak to małe miasteczko z 800 mieszkańcami. Pracy najlepiej szukać poza nim, w większym mieście. Przyroda jest piękna, przez miasto przepływa rzeka Salaca, otoczona rozległymi lasami” – opowiada Ingus Talcis, piłkarz klubu. Kiedyś wizytówką miasta była fabryka papieru, teraz raczej cisza i spokój. Mieszkańców jednak ubywa w zastraszającym tempie. Jeszcze w 2011 roku mieszkało tu ponad 1000 osób.

Brak magnesu

Jednym z aspektów, które ciekawiły mnie najbardziej była kwestia zagranicznych piłkarzy. Obecnie drużyna Staiceles Bebri rywalizuje w 2. līdze, tj. trzeci poziom rozgrywek. W łotewskich niższych ligach można spotkań obcokrajowców w mniejszej lub większej liczbie, najwięcej w Rydze gdzie przybysze ze wszystkich stron świata łączą naukę lub pracę z hobbystyczną grą w piłkę nożną, a w swoich ojczyznach zdarzało im się grać w dużo lepszych klubach. Ale czego ktoś z zagranicy miałby szukać na prowincji, ponad 130 kilometrów na północ od stolicy?

Podczas gry w 1. līdze mieliśmy współpracę z pewną hiszpańską akademią piłkarską, z której na jeden sezon dołączył do nas trener i zawodnik, ale współpraca nie trwała długo. Nie mogliśmy zapewnić odpowiednio dobrych warunków do treningu i życia w małym mieście” – tłumaczy Jānis Jaunzems.

Podobnie sytuacja wyglądała w latach 20. i 30. XX wieku. W uprzywilejowanej pozycji pod kątem mieszania się narodowości były miasta portowe takie jak Ryga czy Lipawa, w których zatrzymywały się jednostki z innych krajów i przenosiły tam futbol. Piłkę kopaną do Łotwy sprowadzili Brytyjczycy zakładając tu pierwszy klub o nazwie „Britannia” w 1903 roku. W stolicy i innych większych miastach swoje drużyny zakładały mniejszości niemiecka czy żydowska, przez co lokalnym, łotewskim piłkarzom nadarzała się okazja do rywalizacji na zróżnicowanym poziomie. Na prowincji zaś były po 2-3 drużyny, które grały ciągle ze sobą, lub z zespołami z pobliskich miejscowości. O żadnych obcokrajowcach mowy nie było, sami Łotysze.

Osiągnięcia

Przytoczona wyżej przez trenera Jaunzemsa 1. līga, czyli drugi poziom rozgrywek, to najwyższy pułap jaki w historii osiągnęły Bobry. Najlepszym był sezon 2016 kiedy drużyna zakończyła zmagania na 10. miejscu w 16-zespołowej stawce. Na 28 spotkań 10 udało się wygrać, zaledwie 2 zakończyły się remisem, a 16 porażką. Gra na zapleczu trwała łącznie 4 sezony (2015-2018). Dla kontrastu po historycznym sezonie 2016, kolejny rok był tragiczny. Edycję 2017 Bobry skończyły na ostatnim, 12. miejscu. W 22 meczach wygrały zaledwie raz, dwukrotnie padł remis, pozostałe 19 spotkań to same porażki. Skąd zaledwie 5 punktów i taka zniżka formy po fantastycznym sezonie 2016? O tych dysproporcjach i 1. līdze opowiada Jaunzems:

„1. līga to bardzo cenne doświadczenie, gra z dobrymi przeciwnikami na boisku, spotkania z doświadczonymi trenerami, organizacja meczów i treningów, a także współpraca z LFF. Nawet do 10 osób pomagało klubowi na umowach o pracę wolontariacką. Być może sukces 2016 roku był pułapem możliwości. W drużynie było kilku zawodników z doświadczeniem w Virslīdze i nowe pokolenie, które na sezon 2017 przeniosło się już do lepszych klubów, zaprezentowało się bardzo dobrze, ale kolejni, którym dano szansę, nie byli w stanie utrzymać tego poziomu. Wyzwaniem w zespołach amatorskich jest przerwanie tej serii kilku porażek, bo to działa jak kula śnieżna i problem staje się coraz większy. Nikt nie chce przegrywać i są powody, by nawet nie przychodzić na mecz” – tłumaczy.

Staiceles Bebri w 2017 roku przed spadkiem uchroniły tylko karne dyskwalifikacje klubów FK Jēkabpils i FK Ogre. Obydwa zespoły wyrzucono przed końcem sezonu za ustawianie spotkań.

Mecz ligowy przeciwko JDFS Alberts, 2016. rok. Fot. FK Staiceles Bebri

Dwie drużyny

Rok 2018 był ostatni dla drużyny pod nazwą „Staiceles Bebri” w 1. līdze, ale nie ostatnim w którym w tych rozgrywkach gdzie pojawiło się miasto. Mimo sportowego utrzymania w 2018 roku (piłkarze ze Staicele byli przedostatni, spadał tylko jeden zespół), w kolejnym roku połączono się z Dinamem Rīga i przystąpiono do rozgrywek 1. līgi pod nazwą „Dinamo Rīga/Staicele”. Jednocześnie w 2. līdze wystartował zespół… Staiceles Bebri. Ten stan rzeczy był wynikiem kuriozalnej sytuacji związanej z tym, że klub nie miał z kim podpisać umowy na wynajem boiska!

Połączyliśmy się z Dinamem, bo nie mogliśmy dostać licencji na grę w 1. līdze, ponieważ baza piłkarska MTC Staicele była wtedy bez właściciela i nie mieliśmy z kim podpisać umowy na udostępnienie boisk. Dinamo zaoferowało naszym czołowym graczom możliwość przyłączenia się i, jeśli problemy zostałyby rozwiązane, rozgrywania meczów w Staicele. Na początku sezonu udało nam się dogadać z MTC Staicele, ale Dinamo nie chciało do nas jeździć. W 2. līdze nie była wymagana licencja, a my mieliśmyju dwie drużyny, kiedy graliśmy wcześniej w 1. līdze. Nasi zawodnicy, którzy weszli do systemu Dinamo wrócili do Staicele” – tłumaczy całe zamieszanie Jaunzems.

Obecnie większych perspektyw na powrót do 1. līgi nie ma. Bobry w 2022 roku finiszowały na 7. miejscu w 2. līdze. O powrocie na szczebel wyżej na razie nikt nie myśli. „Znając różnice poziomów i wymagania organizacyjne w 1. līdze, teraz, po zachowaniu zespołu z poprzednich lat po wyjściu z 1. līgi, należy uporządkować system klubowy od piłki nożnej dziecięcej po seniorską. A potem, jeśli wszystko będzie funkcjonować właściwie od podstaw, można myśleć o powrocie do 1. līgi” – wyjaśnia Jaunzems.

Dobry zwyczaj

Oprócz wspomnianego braku procesu licencyjnego, po przejściu z 1. līgi do 2. līgi zmienia się także kilka innych rzeczy. Wymagania łotewskiej federacji są mniejsze, gra się mniej spotkań, mniej trenuje, zmniejszają się także oczekiwania wobec zawodników oraz naturalnie wydatki. Jak podkreśla Jaunzems, największą część kosztów generuje transport. Pytam także o budżet klubu i źródła przychodów, w tym poszukiwania sponsorów.

„Nie jest łatwo znaleźć sponsorów, opieramy się głównie na lokalnym patriotyzmie, czyli na lokalnych firmach i małej gminnej pomocy, a także na wolontariacie. Klub nie zatrudnia opłacanych pracowników i nie musi ponosić kosztów za korzystanie z boiska i szatni (zapewnia to MTC Staicele), co pozwala na grę w 2. līdze z budżetem ok. 10-12 tys. euro” – słyszę w odpowiedzi.

Bardzo ciekawiło mnie jak wyglądają transfery na tym poziomie ligowym. W 1. i 2. līdze gra się głównie na kontraktach amatorskich. Jeśli zawodnik jest pełnoletni i dogada się z nowym klubem, należy złożyć wniosek do federacji w systemie COMET. Jeśli poprzednia drużyna nie zgłosi protestu w ciągu 10 dni, zawodnik dostaje zgodę transfer, ale miłą praktyką jest skontaktowanie się z poprzednim klubem zawodnika. Tak opisał mi to trener Bobrów.

Mistrz Łotwy ze Staicele

Choć nie jest to łatwe zadanie, nawet z tak małej miejscowości można się wybić. Ponad 10 zawodników Bobrów zdołało osiągnąć potem w swojej karierze poziom Virslīgi, ale bezapelacyjnie najsłynniejszym wychowankiem klubu pozostaje syn trenera, Alvis Jaunzems. 23-latek wywalczył w sezonie 2022 mistrzostwo kraju w barwach Valmiery FC będąc jednym z jej najlepszych zawodników. Zanim doszedł do tego miejsca, w latach 2015-2016 obecny reprezentant Łotwy stawiał swoje pierwsze kroki w seniorskiej piłce właśnie w rodzinnym Staicele reprezentując barwy Bobrów na poziomie 1. līgi. Przed sezonem 2017  w wieku zaledwie 17 lat wzmocnił Valmierę, której barwy przywdziewa do dziś.

W internecie ciężko jest znaleźć zdjęcie Alvisa z czasów gry w Staicele wstukując ot tak w Google „Alvis Jaunzems Staiceles Bebri”. Można w zamian za to przeszukiwać stare galerie zdjęć na klubowym Facebooku, ale tym razem nie było to konieczne. Sam zawodnik okazał się na tyle uprzejmy, że na potrzeby artykułu podesłał mi poniższe zdjęcie.

Alvis po lewej. Fot. Māra Strokša

Jeżeli 23-latek utrzyma formę z poprzedniego sezonu, i na dodatek dobrze zaprezentuje się latem na arenie międzynarodowej, to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że na jakiś czas to będzie jego ostatni rok w Valmierze i zacznie napawać dumą małe Staicele w silniejszej lidze.

Derby

Pamiętam jak przed sezonem 2022 kierownictwo 1. līgi postanowiło uatrakcyjnić start rozgrywek i tuż przed inauguracją przygotowało specjalną konferencję na której łączono się z przedstawicielem każdego uczestniczącego klubu i zadawano serię różnych pytań. Prowadzący Niks Gaigalietis chciał dowiedzieć się od wszystkich m.in. tego czy dana drużyna ma jakiegoś swojego derbowego rywala. W lwiej części przypadków padały wymijające i bardzo dyplomatyczne odpowiedzi „z nikim nie rywalizujemy, wspieramy się wzajemnie” i tym podobne.

Bobry chociaż nie grały już wtedy w 1. līdze, w tej kwestii akurat mogłyby wnieść odrobinę kolorytu. Jak tłumaczy mi Ingus Talcis Staiceles Bebri mają nawet 2 drużyny, z którymi rywalizują. Pierwsza z nich to FK Priekuļi. „Nie jest  to dokładnie nasz główny przeciwnik, ale jesteśmy geograficznie blisko, więc te mecze są ważne. Wcześniej, 10-15 lat temu, Staicele było lepsze od Priekuļi, ale z biegiem czasu ich futbol się rozwinął i wyprzedzili nas, a gry stały się trochę bardziej zacięte. W tym sezonie wygraliśmy z nimi dwa razy – 4:0 na własnym boisku i 2:1 u siebie” – tłumaczy Talcis. A kto zatem jest przeciwnikiem numer 1?

„Od 5 lat największe derby dla nas to mecze z FK Limbaži. Miasta dzieli zaledwie 40 kilometrów a 2 sezony temu nasz długoletni bramkarz odszedł grać do nich. Poza sezonem odbywają się mistrzostwa okręgu w piłce nożnej 7×7, zimą 5×5 na hali, a potem co roku drużyny Staicele przeciwko Limbaži walczą o tytuł najlepszej drużyny w okręgu. W tych mistrzostwach zawodnicy Staiceles Bebri są rozproszeni między innymi drużynami piłkarskimi, tak samo jak piłkarze Limbaži. Wtedy ta ekscytacja i duch walki z małych turniejów przenosi się też do 2 līgi. Dlatego te mecze przeciwko Limbaži mają dodatkową motywację dla każdego mieszkańca Staicele” – opowiada Talcis.

Podzielone miasto

Lokalna rywalizacja ma miejsce także w samym Staicele. Od wielu, wielu lat każdego 23. czerwca miasto dzieli się na dwie części – północ i południe. Przez miasteczko odbywa się uroczysty przemarsz obydwu drużyn wprost na boisko piłkarskie na którym odbywa się rywalizacja. To bardzo dawna tradycja kultywowana po dziś dzień. Połączone jest to z obchodami przypadającego na ten dzień narodowego święta Līgo, któremu od wieków towarzyszą wieńce z liści dębu.

Wszystkie 4 zdjęcia pochodzą z archiwum klubu.

Infrastruktura i profesje

W Staicele nie muszą się martwić o to gdzie grać w piłkę. W miasteczku powstała inwestycja łotewskiej federacji w postaci centrum treningowego. Ingus Talcis podkreśla, że to bardzo ważna rzecz, ale widzi także pole do poprawy we współpracy z miastem i gminą, a także z samą federacją. „Komunikacja z LFF i drużynami 2. līgi jest utrudniona, często na odpowiedź w sprawie problemu trzeba czekać miesiącami” – narzeka. Z tego miejsca mogę pochwalić, że dzięki Ingusowi moja komunikacja z klubem zawsze była sprawna i bezproblemowa, a gdy potrzebowałem uzyskać komunikat z ich strony, zawsze dostawałem sprawną odpowiedź.

A w końcu dla wszystkich angażowanie się w działalność klubu jest sprawą absolutnie drugoplanową, można powiedzieć „po godzinach”. Czym więc zajmują się na co dzień piłkarze Bobrów? Wachlarz profesji jest dość szeroki: „4 graczy pracuje jako strażacy, jest gość, który jeździ ciężarówkami. Ponadto kierownik sklepu sportowego, monter urządzeń do obróbki zboża, jest też grupa zawodników, która wciąż się uczy. Można też wspomnieć, że w tym roku 3 zawodników uzyskało licencje trenerskie kategorii C i być może część z nich zostanie trenerami” – opowiada Talcis. W Staicele działa szkoła sportowa regionu Limbaži, gdzie na co dzień pracuje również trener Bobrów, Jānis Jaunzems. To stamtąd klub pozyskuje juniorów. Bobry dobrze współpracują też z akademią piłkarską Valmiery FC, w której również pracują trenerzy klubu.

Jak w takiej sytuacji radzić sobie w przerwie międzysezonowej kiedy meczów nie ma i trudniej o utrzymanie formy? W końcu większość zawodników nadal pracuje w głównym zawodzie, młodsi chodzą do szkoły lub na studia. W sezonie zimowym drużyna dzieli się na mniejsze zespoły i bierze udział w halowych turniejach piłkarskich. W miarę możliwości odbywają wspólne treningi na hali sportowej, a już w marcu Bobry zaczną na poważniej przygotowywać się do nowego sezonu 2023.

Klub miał od zawsze status amatorski, a w 2013 roku w związku ze zmianami w statucie federacji, przez trzy osoby zostało zarejestrowane stowarzyszenie FK Staiceles Bebri i klub jest pełnoprawnym członkiem LFF.

Wsparcie

Zaciekawiony spytałem jak w tak małym mieście wygląda frekwencja na meczach ligowych u siebie. Zwłaszcza, że w wielu wypadkach w niższych ligach frekwencja potrafi wynieść nawet po kilkanaście osób. W Staicele aż tak źle nie jest. „Wsparcie lokalnych fanów jest odczuwalne na każdym spotkaniu, grupa fanów dostała nawet w prezencie bęben. Średnio, według statystyk, na nasze mecze przychodzi 60-80 kibiców” – tłumaczy Talcis.

fot. FK Staiceles Bebri

Mowa końcowa

W tym miejscu z czystym sumieniem mogę chyba śmiało powiedzieć, że omówiona została zdecydowana większość aspektów dotyczących Staiceles Bebri. Może zabrakło trochę szerszego omówienia wątków historycznych, tych sprzed istnienia Bobrów, ale tu chciałem się skupić tylko na założonym w 1994 roku klubie, a poza tym lektura okolicznościowej książki jeszcze przede mną. Tam na pewno nie zabraknie kolejnych, ciekawych historii. W tym roku na bazie tego artykułu powstanie strona Bobrów na Wikipedii aby całość została uporządkowana w encyklopedycznej formie, a Bobry na pewno jeszcze nie raz zagoszczą na Bałtyckim futbolu. W końcu ten mały, i nie taki zwykły łotewski klub zasługuje aby o nim pisać.

Źródło fotografii na górze artykułu: Staiceles Bebri

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Paweł
Paweł
3 lat temu

Zapraszamy na obozy piłkarskie: https://obozpilkarski.pl/

Logowanie