Jedna jaskółka wiosny nie czyni

To był wieczór wielu różnych, często skrajnych emocji w Rydze. Reprezentacja Łotwy miło zaskoczyła swoich kibiców i pokonała Armenię 2-0, w dodatku strzelając bramkę grając w osłabieniu. Z kolei najbardziej zagorzali fani z sektora H prowadzili protest przeciwko trenerowi narodowej kadry, Dainisowi Kazakevičsowi, domagając się jego odejścia.

Przełamanie

Dzięki wygranej u siebie Łotwa zdobyła pierwsze punkty w bieżącym cyklu eliminacyjnym. Biorąc pod uwagę to jak dotąd prezentowali się piłkarze Kazakevičsa, istniały poważne obawy, że Łotysze skończą zmagania w grupie z zerowym dorobkiem punktowym. Oczywiście Walia, Chorwacja, Turcja, czy nawet dzisiejszy rywal Armenia to wyższy poziom, ale przecież nie tak dawno temu Łotwa dwukrotnie sprawiła Turcji wiele kłopotów, potrafiła zremisować z Norwegią czy walczyła z Holandią. A to wszystko pod wodzą tego samego trenera!

Ostatecznie bieżące eliminacje nie zakończą się aż tak dużą katastrofą, choć powodów do wielkiego zadowolenia też nie ma. Niemniej jednak trzeba dziś oddać i pogratulować reprezentantom Łotwy, że zagrali świetny mecz wygrywając obydwie połowy! Najpierw w 39. minucie bramkę zdobył Jānis Ikaunieks po dośrodkowaniu Alvisa Jaunzemsa, notując tym samym 12. gola w narodowych barwach. W 52. minucie entuzjazm nieco opadł. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Mārcis Ošs. O dziwo ten fakt podziałał na Łotwę jeszcze bardziej mobilizująco. Nie dość, że nie dali strzelić bramki Ormianom, to na dodatek sami podwyższyli prowadzenie! W 68. minucie swoją debiutancką bramkę w narodowych barwach strzelił kapitan Valmiery FC, Daniels Balodis. Ten stan rzeczy nie zmienił się już do końca, wielkie brawa dla Łotyszy za dobrą grę i zwycięstwo w pełnym emocji spotkaniu. Dzisiaj żaden kibic reprezentacji nie powinien być rozczarowany.

Dainis out

Nim omówimy wpływ tytułowej jednej jaskółki na notowania Dainisa Kazakevičsa warto przedstawić to co działo się na trybunach w związku z osobą trenera. Najbardziej aktywni kibice z sektora H, zgodnie z zapowiedziami zorganizowali protest. Po odśpiewaniu hymnu i przyśpiewce „wszyscy Łotysze skaczą razem” opuścili swoje miejsca i udali się na przemyślenia poza sektor nie prowadząc dopingu przez całą pierwszą połowę. Na pustych krzesełkach zawisł baner z napisem „wektor” i skierowaną w dół strzałką, której grot wpadał wprost do kosza na śmieci.

Aby w pełni zrozumieć przekaz należy cofnąć się kilka lat wstecz gdy formą w FK Lipawie błyszczał Artūrs Karašausks. Z personalnych pobudek trenera nie otrzymywał on jednak powołania do kadry, a swoje decyzje Kazakevičs argumentował, że w przypadku zawodnika „wektor nie jest jeszcze pozytywny (dodatni)”. Pokrętne tłumaczenia za pomocą wektora ciągnęły się później za szkoleniowcem jeszcze długi czas, i dziś fani z sektora H postanowili użyć ich aby pokazać, że wektor trenera nie jest pozytywny i zmierza wprost do kosza – wyrzucenie.

Akcja kibiców nie do końca spodobała się piłkarzom, którzy trzymają stronę Kazakevičsa. Jak wskazał jeden z internautów sektor H, który podziękowania po meczu dostawał w pierwszej kolejności, dziś dostał je jako ostatni, a połowa drużyny przeszła obok niego ze skwaszonymi minami.

Co dalej?

I tu dochodzimy do istotnego pytania zadanego w nagłówku. Niechęć kibiców do trenera aż kipi, nie jestem w stanie sobie przypomnieć kiedy ostatnio na reprezentacji odbył się jakikolwiek protest. Piłkarze są po stronie trenera, w ostatnim wywiadzie z „Bałtyckim futbolem” Alvis Jaunzems podkreślał, że odpowiedzialność za wyniki kadry ponoszą wszyscy, nie tylko on. Federacja z kolei ogłosiła, że ocena pracy Dainisa Kazakevičsa i ewentualne decyzje dotyczące jego osoby ukażą się dopiero po rozegraniu wszystkich spotkań w tym roku. Jeżeli związek chce zwolnić trenera, to w tym momencie każda decyzja jest logiczna. Gdyby chciano go zwolnić już teraz to nowy trener miałby okazję lepiej poznać się z drużyną i obejrzeć w akcji w końcowych spotkaniach bieżącego cyklu, mieć większą wiedzę o zespole i pewien fundament na kolejny rok, który byłby już okresem weryfikacji. Z drugiej strony aktualne eliminacje i tak są przegrane, jedynym celem w nich pozostało zdobycie jakichkolwiek punktów, nie jest więc jakąś ogromną kontrowersją to, że miałby dokończyć je właśnie Kazakevičs. Federacja postawiła na drugi wariant, obecny szkoleniowiec pozostanie na stanowisku przynajmniej do końca roku. To logiczny manewer.

Nie można z kolei w żaden sposób zmieniać optyki względem łotewskiej kadry przez dzisiejszy mecz z Armenią. Tak jak wspomniałem, było to dobre spotkanie za które należą się wyrazy uznania. Nie powinno to jednak podnosić akcji Dainisa Kazakevičsa. Przypomnijmy, że trener ma za sobą bardzo udany cykl eliminacji do MŚ 2022, gdzie jak wymieniłem wyżej Łotysze potrafili napsuć krwi Turkom, Holendrom czy Norwegom. Jak jednak widać nie przyniosło to ze sobą żadnego efektu na przyszłość, piłka na Łotwie powróciła do punktu wyjścia. I tak jak tamtymi meczami trener udowodnił wielu niedowiarkom (w tym mnie), że byli niesłusznie sceptyczni wobec jego osoby, tak teraz pokazał, że nie jest przyszłościową opcją. Natomiast jaka jest perspektywa federacji? Na odpowiedź musimy jeszcze trochę poczekać.

Na koniec ciekawostka z biało-czerwonym akcentem. Andrejs Cigaņiks doczekał się w ojczyźnie delegacji ze swojego klubu, Widzewa Łódź!

fot. LFF

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie