W Lidze Konferencji została tylko Riga FC

W czwartkowy wieczór rozegrano rewanżowe mecze III rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Niestety było to istne sito – prawie wszyscy reprezentanci Litwy i Łotwy odpadli a jedynym klubem, który powalczy w ostatniej rundzie eliminacji będzie Riga FC.

Jako pierwszy w szranki stanął zespół RFS, który do odrobienia miał dwubramkową stratę z Czech. Nastroje w szeregach wicemistrzów Łotwy przed rewanżem z Jabloncem zdały się być dość bojowe i zakładające, że wszystko jest jeszcze możliwe. Łotysze szybko jednak zostali sprowadzeni na ziemię. Już w 4. minucie Richard Sedlaček powiększył przewagę swojej drużyny z kolei w 22. minucie Sebastian Nebyla w zasadzie wyjaśnił losy tego dwumeczu. Było już 2-0, a łącznie 4-0 na korzyść Czechów. RFS zdołał jedynie odpowiedzieć golem Žigi Lipuščka w 38. minucie, choć okazji bramkowych było zdecydowanie więcej. Nie zostały jednak one wykorzystane. W gruncie rzeczy finalny rezultat można uznać za rozczarowujący.

fot. FK RFS

Zdecydowanie bardziej wyrównany był pojedynek Győri ETO FC z Rigą FC. Węgrzy wyszli na prowadzenie w 28. minucie po rzucie karnym, który wykorzystał Željko Gavrić. Tym samym wyrównał się wynik dwumeczu (Riga wygrała u siebie 1-0). Gospodarze popełnili jednak duży błąd ponieważ uznali, że im to wystarczy i chyba z upływem kolejnych minut coraz bardziej nastawiali się na przeczekanie do dogrywki. W efekcie w samej końcówce meczu stracili bramkę. Caio Ferreira otrzymał dośrodkowanie w pole karne od Andresa Salazara. Warto dodać, że odbyło się to w zasadzie przy całkowitej bierności Węgrów, którzy bardzo łatwo dopuścili do straty gola. Po tej sytuacji rzucili się do desperackich ataków ale Riga FC nie dała się zaskoczyć przez 6 doliczonych minut gry i wywiozła z Węgier remis. W decydującej rundzie mistrzowie Łotwy zagrają z przegranym dwumeczu Lech Poznań – KI Klaksvik. Tym bardziej bolesne jest odpadnięcie Łotyszy już na pierwszej przeszkodzie z eliminacji do Ligi Mistrzów. Być może awans do fazy ligowej byłby zapewniony już wcześniej.

fot. Riga FC

Ostatnim łotewskim zespołem w tej rundzie była Auda, która wygrała u siebie 1-0 z albańskim Dinamo City i był to najniższy wymiar kary bo zdobywcy Pucharu Łotwy mieli sporo okazji aby to spotkanie zakończyło się wyższym zwycięstwem. Być może to okazało się kluczowym aspektem bo na swoim boisku Albańczycy nie mieli żadnej litości i rozbili Łotyszy 4-0. Można sobie teraz oczywiście gdybać „co by było gdyby” Auda wygrała w pierwszej odsłonie np. 3-0 i jakby wpłynęło to na przebieg rewanżu, ale fakty są jasne – Dinamo odrobiło straty i pozbawiło rywali jakichkolwiek złudzeń. Audzie na pamiątkę tej edycji pozostanie jednak dwa wielkie zwycięstwa nad FCSB w poprzedniej rundzie.

fot. FK Auda

Bałkański kierunek obrała także drużyna Żalgirisu Wilno, która do Splitu mogła jechać bardziej na wycieczkę niż wielką rywalizację bo Hajduk w zeszłym tygodniu w Wilnie wygrał aż 5-2. Oczywiście z tyłu głowy mógł pozostawać rewelacyjny comeback Litwinów przeciwko Dinamo Tbilisi w poprzedniej rundzie ale Chorwaci to jednak trochę inna półka. Poza tym drugi taki wyczyn byłby rzeczą wręcz historyczną. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0-0 ale w drugiej Żalgiris zagrał już zdecydowanie gorzej i stracił aż 4 gole samemu nie strzelając żadnego co przełożyło się na łączne zwycięstwo Hajduka aż 9-2. W tym konkretnym wypadku nie ma jednak powodów aby traktować to jako wielką kompromitację – różnica poziomów była zauważalna a sam Żalgiris nie jest tak silny jak kilka lat temu.

fot. Żalgiris Wilno

zdj. główne: Żalgiris Wilno

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie