Dwa i trzy lata temu utrzymali się tylko dzięki rezygnacji innych drużyn z występów w A Lydze. W zeszłym sezonie powtórzyli swoje największe osiągnięcie, które poprzednio miało miejsce w 2015 roku: 5 miejsce w litewskiej najwyższej klasie rozgrywkowej, gdy drużyna nazywała się jeszcze Spyris Kowno. Sekcja piłkarska Žalgirisu Kowno raczej nigdy nie dorówna sławą koszykarskiej drużynie o tej samej nazwie, ale w tym roku może powalczyć o swój historyczny sukces. Na razie są na dobrej drodze, lecz do końca sezonu jeszcze dużo czasu.
Poza 5. miejscem w lidze Žalgiris może pochwalić się udziałem w półfinale Pucharu Litwy w zeszłym roku. Myślę, że niewielu spodziewało się tego, że po 10 kolejkach ekipa z Kowna będzie na podium (10. seria jest grana jutro, ale Žalgiris ma 4 punkty przewagi nad 4. drużyną). Do niedawna dobrze spisywała się druga drużyna z tego miasta – Stumbras, ale „Żubry” zaczęły tracić punkty nawet z najsłabszymi zespołami i wypadły poza podium. wcześniej będąc jednak przez chwilę liderem. Piłkarze Stumbrasu mają na swoim koncie jednak zwycięstwa z liderem Žalgirisem Wilno i mistrzem Suduvą Mariampol. Kowieńskiemu Žalgirisowi ta sztuka się nie udała (porażki 0-1 z Suduvą i 1-3 z imiennikiem z Wilna), w dodatku dość niespodziewanie uległ na inaugurację ligi Atlantasowi 0-2. To jednak był wyjątek, bo potem gracze z Kłajpedy przegrali 1-2 w 8. kolejce. Poza wielką litewską dwójką i wpadką z Atlantasem, Žalgiris Kowno pokonał każdego.
Jeżeli ekipa zielono-białych utrzyma taką dyspozycję, to przed rozpoczęciem fazy mistrzowskiej mogą śmiało powalczyć o czołową trójkę. Na razie nie powtarzają błędów Stumbrasu, ponieważ nie tracą punktów z drużynami z dołu tabeli. Co ciekawe w 22-osobowej kadrze zespołu znajdziemy jedynie 5 obcokrajowców. Siłę zespołu stanowią doświadczeni, krajowi gracze: grający jako pomocnik kapitan Linas Pilibaitis (34 lata), obrońca Tomas Mikuckis (36) czy pomocnik Dominykas Galkevičius (32). Gdy w zeszłym roku do klubu przychodził 36-letni obecnie obrońca Arūnas Klimavičius, śmiano się że Žalgiris stał się „klubem emerytów”. Jak widać mieszanka młodzieży z doświadczeniem daje efekty, a wiekowi zawodnicy wciąż są w stanie grać na odpowiednio wysokim poziomie i przeżywają w Kownie drugą młodość.
Warto także wspomnieć, że kowieński klub grał przed sezonem sparingi z 3 polskimi drużynami: Wartą Poznań, Chrobrym Głogów i Wigrami Suwałki. W konfrontacji z 1. ligowymi zespołami zielono-biali dwa razy okazali się lepsi: pokonali Wartę 1-0 i Wigry 3-0, zaś Chrobremu ulegli 0-2. Inną ciekawostką jest to, że w Kownie natknąć się można na piwo koszykarskiej drużyny Žalgirisu, ja chętnie spróbuję również tego piłkarskiego.

Już jutro Žalgiris Kowno zmierzy się u siebie z Suduvą. Faworytami w tym meczu będą oczywiście goście z Mariampola, ale jak już wspominałem nawet w razie porażki zielono-biali zostaną na ligowym podium. Na razie sytuacja Žalgirisu wygląda bardzo dobrze, i ten sezon może okazać się dla niego historyczny. Kluczowa będzie na pewno faza mistrzowska, w której wszystko się wyjaśni. O swoją przyszłość piłkarze z Kowna martwić się jednak nie muszą. Głównym atutem klubu jest stabilność finansowa. Klub regularnie kończy rozgrywki bez żadnych zaległości finansowych, a budżet na zeszły rok wynosił 180 tysięcy euro. To dzięki temu Kownianie nie spadli z A Lygi mimo zajęcia ósmej pozycji 2 razy z rzędu w latach 2016 i 2017. Teraz nadszedł lepszy czas, i tylko od graczy Žalgirisu zależy, czy uda się osiągnąć historyczny sukces. Dodając odrobinę prywaty na koniec: ja osobiście będę trzymał mocno kciuki za zielono-białych, bo chyba każdy z nas lubi niespodzianki w futbolu, które przeistaczają się w piękne historie. I życzę Žalgirisowi Kowno, aby i on napisał w tym roku swoją. Europejskie puchary na pewno będą pięknym jej ukoronowaniem.
fot. Linas Žemgulis, Žalgiris przed meczem z Atlantasem Kłajpeda w 8. kolejce A Lygi.







