Niesamowita kolejka A Lygi!

Na Litwie dawno nie rozegrano tak emocjonującej serii gier! W każdym z 4 spotkań widzowie obejrzeli przynajmniej jedną bramkę, w Kownie nawet 7. Po wtorkowych i środowych meczach zmienił się nieco układ tabeli, choć najważniejsze wygrane odniosły drużyny, które nie zmieniły swojego miejsca w tabeli.

Atlantas Klaipėda 2-1 FK Palanga

W tym meczu bardzo ważne zwycięstwo Atlantasowi dali gracze znani z polskich boisk. W 34′ wynik otworzył były gracz Widzewa czy Zagłębia Lubin – Darvydas Šernas. Prowadzenie gospodarzy podwyższył w 67′ Vytautas Lukša, w przeszłości gracz Polonii Warszawa. Palanga 10 minut później zdołała strzelić gola kontaktowego, lecz trafienie Andreia Myazina to wszystko na co było tego dnia stać zespół gości. Ta porażka ma dla nich przykre konsekwencje, bowiem ze względu na wynik FK Panevėžys znaleźli się na dnie tabeli. Dopełniając formalności związanych z graczami z polską przeszłością: w barwach Atlantasu wystąpił także Tadas Labukas, zaś w składzie Palangi znaleźli się Thomas Phibel i Sergei Mošnikov.

FK Riteriai 1-1 FK Panevėžys

Dla „Rycerzy” ten mecz był dobrą szansą aby przynajmniej na chwilę zasiąść na trzecim miejscu w tabeli i czekać na to co zrobi Žalgiris Kowno. Tymczasem już w pierwszej minucie meczu goście z Poniewieża wylali rywalom na głowę kubeł zimnej wody zdobywając gola. Na trafienie Białorusina Pavela Kruka Riteriai odpowiedzieli golem Grigaravičiusa w 38′. Remis pozwolił „Rycerzom” zrównać się punktami z Žalgirisem, lecz przez gorszy bilans spotkań i tak zostaliby na czwartym miejscu. Panevėžys z kolei wreszcie zdołał opuścić ostatnie miejsce w ligowej tabeli.

Žalgiris Kaunas 4-3 FC Stumbras

Gdy po 9 minutach spotkania goście prowadzili już 3-0, chyba mało kto obstawiał, że Žalgiris zdoła wstać z kolan. Trafienia Stumbrasa mieszczą się w odstępie zaledwie 4 minut, gole padały 5′, 8′ i 9′. Przed przerwą gospodarze zdołali odpowiedzieć jednym golem, lecz wynik 1-3 nie dawał im większych nadzieji na to, co stało się potem. W drugiej połowie zielono-biali nie dość, że odrobili stratę, to na dodatek w 83′ wyszli na prowadzenie! Tego już nie zdołali sobie wydrzeć, a na dodatek rywale kończyli mecz w osłabieniu. W 85′ drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, otrzymał Brazylijczyk Matheus Bissi. Ten wynik pozwolił się zbliżyć Žalgirisowi na 3 punkty do wicelidera, jednocześnie zachowując taką samą przewagę nad czwartymi Riteriai. Stumbras pozostał na 5. miejscu. Musi jednak oglądać się coraz bardziej na Atlantas, który zmniejszył stratę do 4 punktów.

FK Sūduva Marijampolė 1-0 Žalgiris Vilnius

Prawdziwe piłkarskie święto czekało kibiców z całej Litwy. W Mariampolu mierzyły się 2 najlepsze kluby w kraju a jednocześnie mistrz i wicemistrz z poprzedniego sezonu. Ostatnie starcie wygrał Žalgiris, który chciał odzyskać pozycję lidera. W tym meczu nie brakowało niczego – kibiców gospodarzy i gości, emocji i kontrowersji. To było zacięte spotkanie z szansami dla obydwu stron, i wynik był cały czas sprawą otwartą. Dużym echem odbiła się sytuacja z drugiej połowy gdy rzut karny wykonywał Tomislav Kiš z Žalgirisu. Ivan Kadrum obronił pierwszy strzał, lecz sędzia zarządził powtórkę najprawdopodobniej z powodu wbiegnięcia w pole karne zawodnika Sūduvy przed oddaniem strzału. Gospodarze ostro protestowali, sędzia studził jednak temperament zawodników pokazując jednemu z nich żółtą kartkę. Powtórnie wykonany rzut karny po raz drugi obronił Kadrum, tym razem sędzia uznał że wszystko było w porządku, zaś za niepotrzebne uwagi następny z piłkarzy Sūduvy zarobił żółty kartonik. Wydaje mi się jednak, że karny powinien być jeszcze raz powtórzony, poniżej filmik oraz obrazki, które wstawiła na Facebooka strona RobertO Poškus.


Choć linia jest ucięta, to widać, że w obydwu przypadkach gracz Sūduvy najprawdopodobniej ją przekroczył. Niedługo potem gracze z Mariampola zdobyli bramkę i mecz zakończył się wynikiem 1-0. Sūduva zwiększyła swoją przewagę nad głównym rywalem do 5 punktów, a Žalgiris musi oglądać się w tył na swojego imiennika z Kowna, który ma raptem 3 oczka mniej.

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie