Mistrz Łotwy kilka dni temu ogłosił transfer pierwszego napastnika tego lata. Po pół roku w cypryjskim Paphos FC do stolicy wraca doskonale znany nam Deniss Rakels. Tym samym oznacza to, że Łotysz nie trafi do Arki Gdynia, która rozważała możliwość ściągnięcia Rakelsa do siebie.
Riga FC opisując transfer napastnika, użyła określenia „jeden z liderów cypryjskiego Paphos FC”. Problem w tym, że jak na lidera to liczby Rakelsa w tym sezonie nie rzucają na kolana. Zagrał w 7 spotkaniach i zaliczył asystę. Nie ma nic dziwnego w tym, że po zaledwie 6 miesiącach zawodnik wraca akurat do Rigi FC. Paphos i mistrz Łotwy mają tego samego rosyjskiego właściciela, który lubi przerzucać piłkarzy między swoimi drużynami.
Przyjście Rakelsa jest ważne dla wzmocnienia ofensywy Rigi, którą opuścił król strzelców zeszłego sezonu – Serb Darko Lemajić, który odszedł do RFS-u Ryga. W poprzednim okresie gry dla Rigi, w drugiej części sezonu 2018, wystąpił w 12 spotkaniach, zdobył 2 bramki i zanotował 5 asyst. Dla Kamila Bilińskiego oznacza to na pewno większą rywalizację w składzie, zwłaszcza w obliczu kolejnych plotek transferowych. Te głoszą, że Riga FC zamierza wyłożyć nieokreślone kwotą „duże pieniądze” za izraelskiego napastnika Bena Azubela, którego Transfermarkt wycenia na 400 tysięcy euro. Skuteczność piłkarza Hapoelu Hajfa jednak nie jest duża. W 24 meczach zaledwie 4 razy skierował piłkę do siatki rywala i zanotował 1 asystę w ligowych spotkaniach. Bez wątpienia konkurencja w ataku będzie duża, co oznacza, że Polak Kamil Biliński musi uważać aby utrzymać swoje miejsce w wyjściowym składzie. Były napastnik Śląska Wrocław w bieżącej edycji Virslīgi wystąpił 9 razy, zdobył 2 bramki i zaliczył asystę.
fot. Riga Football Club







