Aleksandrs Cauņa – talent ze szkła

Jego kariera zapowiadała się naprawdę obiecująco, gra Łotysza w CSKA Moskwa dawała nadzieję, że zajdzie daleko. Niestety zdolny pomocnik przegrał walkę z kontuzjami, choć o powrót na boisko walczył do ostatniej chwili. Wszystko wskazuje jednak na to, że bezskutecznie.

Pod koniec 2018 roku informowałem, że będący wówczas w sztabie szkoleniowym FK Jelgavy Aleksandrs Cauņa wyraził gotowość do powrotu na boisku po 1,5 roku. W meczach sparingowych przed sezonem miała zostać oceniona jego kondycja i forma. Jeżeli wszystko byłoby dobrze, to Cauņa miał grać w Virslīdze. Pomocnik w towarzyskich potyczkach pojawiał się jednak tylko na końcowe minuty spotkań. Reprezentant Łotwy w pierwszych spotkaniach ligi nie był ani razu w kadrze meczowej, postanowiłem nawet podpytać wówczas sam klub jak wygląda sytuacja Cauņi:

– Dzień dobry, czy Aleksandrs Cauņa będzie grał w tym sezonie w Virslīdze dla Jelgavy, czy będzie tylko trenerem?

Dzień dobry, pożyjemy zobaczymy. Śledź nasze mecze i poznasz odpowiedź na pytanie.

Jak się okazało Aleksandrs do dziś ani razu nie pojawił się na murawie, zaś znaleźć go można na ławce rezerwowych jako członka sztabu szkoleniowego. Niestety wszystko wskazuje na to, że Łotysz nie miał szans wrócić do optymalnej formy nawet na warunki ligi łotewskiej.

Niespełna 2 lata temu rozegrał 2 mecze w barwach RFS-u i były to jego ostatnie spotkania o stawkę. Powrót do Rygi miał miejsce po poważnych kontuzjach, które zniszczyły jego karierę w Rosji. Wykończyły go przede wszystkim urazy stawu skokowego. Większość kontuzji Łotysza wykluczała go na kilkadziesiąt dni (via Transfermarkt):

Problemy ze zdrowiem nie zaczęły się jednak w CSKA. Osoba będąca blisko Skonto Ryga, w którym Cauņa grał z przerwami w latach 2006-2011, przekazała mi informację dotyczącą podatności na kontuzję Łotysza. Skonto wydawało dużo pieniędzy na podtrzymywanie zdrowia i kondycji fizycznej Cauņi. Klub opłacał wszelkie zabiegi i rehabilitacje, dzięki temu Cauņa zdołał przejść do Moskwy.

W Rosji na początku wiodło mu się dobrze, potem wszystko zahamowały dolegliwości związane ze stawem skokowym. Dwie długie pauzy spowodowały, że w końcu obydwie strony zdecydowały polubownie rozwiązać umowę. Gdyby nie to, zapewne grałby dalej w Moskwie, lub może nawet gdzieś w lepszej lidze, w końcu kiedyś był na testach w drugiej drużynie Chelsea. Niestety od 2011 do 2017 zagrał tylko 56 razy i zdobył 3 bramki. Bilans mógłby być dużo okazalszy, zwłaszcza że Cauņa czarował techniką. Na potwierdzenie zamieszczam jego okres świetności w CSKA:

Wygląda na to, że pozostaną już tylko wspomnienia, a Cauņa swoją wiedzę przekazywać będzie młodym adeptom futbolu. Stale podnosi swoje umiejętności, na początku roku był na kursie na licencję UEFA B. Dla reprezentacji Łotwy zagrał 45 razy, zdobył 12 goli.

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie