Relacja z meczu Stal Kraśnik – Orlęta Radzyń Podlaski

To było wyjątkowe wydarzenie, i mimo że chodzi o polską III ligę, dla mnie to coś więcej niż Ekstraklasa. W Kraśniku „Bałtycki futbol” po raz pierwszy w swojej historii gościł na spotkaniu jako oficjalne media, a Stal Kraśnik i Orlęta Radzyń Podlaski dostarczyły zgromadzonym fanom wielu wrażeń. Mnie najbardziej interesowali litewscy piłkarze obydwu zespołów – Povilas Malinauskas (Stal) i Edvinas Baniulis (Orlęta).

Cała podróż zaczęła się niedzielnym przedpołudniem, które wypadało w Dzień Kobiet 8. marca. Do Kraśnika z podwarszawskich Marek udała się dwuosobowa delegacja portalu – Rafał Kobza (red. naczelny) i Klaudia Waszak (operatorka kamery). Pokonać trzeba było mniej więcej 230 kilometrów w jedną stronę, co oznaczało że więcej czasu spędzimy jadąc autem niż przebywając na samym stadionie. Czego się jednak nie robi dla pasji. Początkowo wojewoda lubelski wydał decyzję, że widzowie na mecz nie wejdą, media były pod znakiem zapytania. Finalnie zarządzenie zmieniono i 600 kibiców bez przeszkód weszło na stadion.

Finalnie do Kraśnika dotarliśmy spóźnieni kilka minut przez małe kłopoty związane z nieznajomością drogi od Lublina. Ochroniarz otworzył bramę stadionu dzięki czemu mogliśmy zaparkować tuż koło autokaru, którym przyjechali piłkarze i sztab trenerski drużyny gości. Potem telefonicznie przywitał nas związany ze Stalą Jacek Nowoświatłowski, a następnie osobiście wyszedł kierownik drużyny gospodarzy – Michał Rostek. Po powitaniu i krótkich instrukcjach mogliśmy przygotowywać materiał gdzie tylko dusza zapragnie – na spikerce, z trybun, zza bramki, z okolic linii bocznej. Bajka. No i oczywiście mecz już trwał! Nasz udział zapoczątkowało ujęcie nieopodal strefy trenerskiej szkoleniowca Orląt.

fot. Klaudia Waszak

Mimo braku programu meczowego, i tego że nie zdążyłem poszukać rozpiski ze składami, zorientowałem się, że na murawie na 100% przebywa Povilas Malinauskas. Pomocnik został ochrzczony przez kolegów z drużyny i trenera jako „Malina”, myślę że nietrudno zgadnąć dlaczego. Więcej czasu zajęło mi wyszperanie Edvinasa Baniulisa, którego obecności na murawie nie byłem początkowo pewien. W końcu jednak udało się wypatrzeć i jego. Chwilę później na stadion dotarła również spóźniona, około 30-osobowa grupa kibiców Orląt z flagą i transparentem. Wcześniej spotkaliśmy się z nimi na drodze niedaleko od Kraśnika, gdzie kolumnę ich aut eskortowała policja.

fot. Rafał Kobza

Sam mecz obfitował w fizyczne starcia, nie brakowało twardej męskiej gry. Sędzia musiał mieć oczy dookoła głowy gdyż piłkarze nie żałowali wślizgów, ostrego języka, nikt nie odstawiał nogi ani łokcia.

Povilas Malinauskas wiedział chyba że stać go na więcej po tym gdy został zmieniony w 45. minucie. Należy jednak oddać mu, że to pierwszy mecz w nowej drużynie i nowej lidze. Czas na aklimatyzację potrzebny jest także Edvinasowi Baniulisowi, który przez pierwsze 20-25 minut nie był zbyt widoczny i nie potrafił odnaleźć się na boisku. Z czasem jednak się rozkręcił, a obydwie drużyny zaserwowały kibicom prawdziwą huśtawkę nastrojów. Najpierw na prowadzenie wyszły Orlęta, aby w drugiej połowie stracić je na rzecz Stali. Z wyniku 2-1 dla gospodarzy zrobiło się nagle 3-2 dla Orląt, aż wreszcie pod koniec zespół z Kraśnika wyrównał stan meczu. Żaden z goli nie był dziełem Litwinów, którzy potrzebują jeszcze trochę czasu na przystosowanie się do nowej, bardzo twardej ligi.

Po meczu udało mi się porozmawiać z obydwoma zawodnikami. Povilas Malinauskas zaczął uczyć się polskiego i na moje pytanie czy mówi w naszym języku odpowiedział po polsku „troszeczkę”. Rozmawialiśmy jednak po litewsku, powiedział że mecz był ciężki, ale za to przy wyniku 3-3 nie brakowało emocji. W ostatecznym rozrachunku był zadowolony z jednego punktu, gdyż lepsze to niż skończyć z niczym. Jako cel zespołu Povilas wskazał aby zakończyć sezon w górnej części tabeli. Poziom III Ligi ocenił jako wyższy niż na drugim poziomie rozgrywek na Litwie, z którego do Stali trafił. Malinauskas zauważa, że w Polsce szybciej operuje się piłką, i przede wszystkim dużo trzeba biegać. Zapytałem go także jak ocenia szanse swojego byłego klubu, FK Riteriai, w nadchodzącym sezonie litewskiej A Lygi. Zdaniem Povilasa „Rycerze” powinni być w stanie ponownie finiszować w czołowej trójce.

fot. Klaudia Waszak

O ile Povilasa zawołał do mnie już z szatni kierownik Stali Michał Rostek, o tyle Edvinasa złapaliśmy tuż po tym, jak z resztą zawodników Orląt przybijał „piątki” swoim kibicom, którzy przyjechali do Kraśnika. Rozmowę zaczęliśmy od tego, że napastnikowi Radzynian nie udało się zdobyć bramki. Baniulis przyznał, że nie udało mu się wykorzystać kilku dobrych okazji, lecz to był dobry mecz dla drużyny, jedyne co to można było stracić mniej bramek. W zespole czuje się bardzo dobrze, czasami brakuje jednak zgrania, wzajemnego zrozumienia. Celem jest wspinanie się wyżej w tabeli, bowiem przed meczem ze Stalą Orlęta zajmowały 15. miejsce. Padło także pytanie o Żalgiris Wilno – były klub Edvinasa. Zdaniem napastnika piłkarze ze stolicy mają szansę w tym sezonie powalczyć o trofea, i że bardzo chciałby aby Wilnianie je wszystkie wygrali. Natomiast fakt obecności tylko 6 drużyn określił ciężką sytuacją na Litwie, która może być spowodowana zbyt wysokimi wymogami dla niektórych klubów.

fot. Klaudia Waszak

Jak mogę określić swoje odczucia? Powiem tylko tyle, że opuszczałem stadion autem z bananem na twarzy. Wygląda też na to, że miałem szczęście i zdążyłem przed rozgrywaniem meczów przy pustych trybunach. Całe to widowisko, mimo że mówimy o III Lidze, było dla mnie lepsze niż mecz Ligi Mistrzów. Cóż – jeden świetnie bawi się koncercie Kendricka Lamara, a drugi na koncercie Papa Dance. Ale nadal obydwaj bawią się przy muzyce, prawda? 🙂

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie