Eduards Višņakovs był niedawno na testach w Stomilu Olsztyn, ale nie dostał angażu. Wiedząc, że w swoim Szachciorze Soligorsk nie miałby zbyt wielu szans na grę, postanowił udać się na wypożyczenie do Spartaksa Jūrmala.
Tuż po przybyciu do nowej drużyny, były piłkarz m.in. Ruchu Chorzów czy Widzewa Łódź udzielił wywiadu programowi Futbolbumbas, który prowadzi łotewski dziennikarz Edmunds Novickis. Eduards odniósł się do wielu kwestii dotyczących jego, a także do sytuacji brata Aleksejsa. Poniżej tłumaczenie z języka łotewskiego.
O długiej przerwie, dlaczego przez ostatnie 2,5 roku grał bardzo mało: Przede wszystkim przez poważną kontuzję, którą odniosłem po wyjeździe z RFS-u (zima 2017 – przyp. aut). Potem przez dwuletni okres nie mogłem grać, tylko trenowałem indywidualnie, bo to był bardzo, bardzo ciężki uraz. Następnie był wariant z Szachciorem Soligorsk, miałem bardzo dobrą ofertę, pojechałem tam, ale potem nadal bolała mnie noga. Trenowałem indywidualnie, po prostu nie byłem gotowy na sezon, zwłaszcza na tle tak mocnego zespołu. To silna drużyna, siedziałem na ławce rezerwowych. Tak było przez rok.
O propozycji i pobycie w Azji: Po RFS-ie była bardzo dobra oferta z Malezji. Być może to był mój błąd, że pojechałem do Azji, nie byłem aż tak stary aby dokonać takiego wyboru, no ale w życiu wszyscy popełniamy błędy. W Bangkoku graliśmy towarzysko przeciwko jednej z koreańskich drużyn. Przeciwnik kopnął mnie po nodze – na początku nie sądziłem, że to coś poważnego, ale po prześwietleniu okazało się, że mam złamaną nogę. Późniejsze bóle również były związane z tym urazem – potrzebny był czas.
O aktualnym samopoczuciu: Teraz generalnie jest super, czuję się bardzo dobrze. Będę się starał w tym roku znowu zdobywać bramki i ponownie trafić do reprezentacji narodowej.
O pozycji w Szachciorze i ofercie Spartaksa: Sztab szkoleniowy i trenerzy chcieli żebym został, ale rozumiałem, że będę miał małe szanse na grę, dlatego opuściłem ich, ponieważ naprawdę bardzo chcę grać – teraz czuję się bardzo dobrze. Pojawiła się oferta ze Spartaksa, Gauračs przyjechał do Turcji (Edgars Gauračs, były piłkarz a obecnie dyrektor sportowy w drużynie Spartaksa – przyp. aut.), porozmawialiśmy, chciałem tam grać.
O samopoczuciu w drużynie Spartaksa, gdzie w tym sezonie pojawiło się wielu obcokrajowców: Pierwszy raz, od tego sezonu, ma miejsce sytuacja, gdzie na boisku będzie mogło znajdować się tylko trzech łotewskich piłkarzy, jest bardzo dużo obcokrajowców. To silni zawodnicy.
O komunikacji w zespole: Rozmawiamy po angielsku, ponieważ wszyscy się rozumieją, trener też mówi w tym języku. Idzie nam dobrze.
O swoich celach i planach: Chcę grać, zdobywać bramki, pomagać drużynie. W Spartaksie jestem na wypożyczeniu do końca czerwca. Jeżeli będę grał dobrze, strzelał gole, być może po okresie wypożyczenia będę gdzie indziej – naturalnie chciałbym grać w Europie.
O kontrakcie z Szachciorem: Tak, mam umowę do końca 2020. roku, ale do lata będę tutaj.
O bracie Aleksejsie, który nie znalazł w tym roku nowego klubu po odejściu z Rigi FC: No cóż, tak, być może przez tę sytuację, że można wystawić tylko 3 Łotyszy… Aleksejs w ostatnim roku grał bardzo dobrze, ale na razie nikomu nie jest potrzebny. Czegoś szuka, ale teraz jest ciężko.
Oryginalne wideo:
fot. Foto: Rafał Rusek / Pressfocus







