Niezwykle wyrównany i pasjonujący wyścig o koronę króla strzelców Indian Super League 2 dni temu dobiegł końca. Po 15 bramek zdobyło aż 3 zawodników, ale to Litwin Nerijus Valskis zgarnął statuetkę po szczegółowej analizie!
Mimo tego, że zespół Valskisa Chennaiyin FC przegrał mecz o mistrzostwo z ATK 1-3, to Litwin ma prawo być zadowolony ze swojego pierwszego sezonu w Indiach. Przez cały czas szedł łeb w łeb z Fidżyjczykiem Royem Krishną z ATK, i w bardzo dużym stopniu przyczynił się do tego, że Chennaiyin zagrało w barażach mistrzowskich. Sezon z dorobkiem 15 goli zakończył zatem Valskis, Krishna i jeszcze Bartholomew Ogbeche z Kerala Blasters.
Cała otoczka decydująca o tym, że to właśnie Litwin zdobył „Złoty but” jest nieco skomplikowana. Szczegółowe zasady wyjaśnił mi miłośnik indyjskiego futbolu, Bartek Kiernicki. Zanim jednak o tym – krótki zarys sytuacji: Wszystko wyjaśniło się w ostatnim, finałowym meczu barażów. To właśnie przed nim Krishna i Ogbeche mieli na koncie po 15 goli, a Valskis 14. W decydującym o tytule starciu (ATK 3-1 Chennaiyin) Litwin zdobył jedynego gola dla swojego zespołu, a Krishna bez bramki opuścił boisko w pierwszej połowie z kontuzją. Zespół Ogbeche nie ukończył ligi w czołowej czwórce, więc nie brał udziału w play-offach, a tym samym zawodnik nie mógł poprawić swojego dorobku. Trzech piłkarzy zdobyło zatem jednakową liczbę 15 trafień.
Jak tłumaczy wspomniany wcześniej Bartek Kiernicki, w pierwszej kolejności decydowały asysty. Valskis i Krishna mieli ich po 6, zaś Ogbeche tylko 1, więc to z automatu wykluczało Nigeryjczyka z dalszych rozważań. Następnie pod uwagę brano czas spędzony na murawie. Valskis w 20 meczach rozegrał 1620 minut, a Krishna w 21 grach 1834 minut. Po takiej analizie wyjaśniło się wreszcie w czyje ręce trafi tytuł dla najlepszego strzelca, i były to ręce Valskisa, który zagrał mniej spotkań! Litwin z marszu otrzymał szereg ofert z Indii, Bliskiego Wschodu i Europy. Menadżer zawodnika zdradził jednak, że ten pragnie pozostać w Indiach, gdzie czuje się bardzo dobrze.
Nerijus Valskis, a więc były gracz Wigier Suwałki, to nie jedyny litewski akcent w Indiach. Ze zwycięstwa w I League cieszył się Paulius Ragauskas, trener przygotowania fizycznego w Mohun Bagan. Nie jestem w stanie wytłumaczyć jak wygląda miejsce I League w hierarchii piłkarskiej Indii, więc oddam głos Bartkowi Kiernickiemu:
Wielkie zmiany w Azji. 🚨🇮🇳 przechodzą na Pro/rel🚨
Właśnie skończyła się nadzwyczajne zebranie AFC (azjatycki odpowiednik UEFA), AIFF (Federacji 🇮🇳) i reprezentantami I-Leauge i Indian Super League.#AzjaGola
Plz RT @daro_spw @Adam_Blonski @GalsonHM @clemens_37 @bobisimons pic.twitter.com/jMkALfeEF7— Bart Kier (@bart_kier) October 15, 2019
Ragauskas miejsca, w szykowanej jako zaplecze Indian Super League, I League na długo nie zagrzeje. Jego Mohun Bagan ma połączyć się ze zwycięzcą ISL – czyli ATK. Zdaniem Kiernickiego nowy twór ma być zdecydowanie najlepszym klubem w Indiach.
To nadal nie koniec. Do Indii udał się także trzeci Litwin. Karolis Skinkys dotychczas pracował jako dyrektor sportowy Sūduvy Mariampolė. Teraz te same obowiązki wykonywać będzie w Kerala Blasters. Ciekawostka – dwaj rywale Valskisa w wyścigu o koronę króla strzelców reprezentowali barwy ATK i Kerala Blasters. Z ATK połączy się Mohun Bagan Ragauskasa, a Skinkys przeniósł się do Blasters. Cała ta historia kręci się zatem wokół 3 klubów.
fot. indiansuperleague.com







