Epidemia Covid-19 okazała się bezwzględna dla polskich trenerów w krajach bałtyckich. Na początku obostrzeń do kraju powrócił trener Łukasz Hass, potem nie było o nim w zasadzie żadnych informacji. Do dziś, gdy w rozmowie z Bałtyckim futbolem przyznał, że 3 dni temu rozstał się z litewskim klubem.
Sytuacja jest niemal identyczna jak w przypadku Marka Zuba i Przemysława Łagożnego, którzy nie wrócili do FK Tukums. W przypadku Hassa cała sprawa trwała nieco dłużej, być może trwały jakieś intensywniejsze dyskusje. Drużynę Dainavy od startu w lidze prowadził szkoleniowiec Povilas Baliukonis, który nosił miano „tymczasowego”. Z klubem cały czas ważną umowę miał Łukasz Hass, ale jedyną informacją jaką podał o nim klub było to, że z początkiem czerwca nie wrócił jeszcze z Polski, a jego obowiązki przejmie wspomniany Baliukonis.
Dainava najprawdopodobniej jak FK Tukums odczuła trudy pandemii (widać to również po kiepskich wynikach) i podjęła decyzję o zmianie strategii budowy klubu. Sytuacja związana z Covid-19 to również oficjalny powód odejścia Hassa, który 21. sierpnia za porozumieniem stron rozwiązał swój kontrakt. Nie zdążył poprowadzić drużyny w żadnym oficjalnym spotkaniu, pod wodzą Polaka Dainava zagrała jedynie towarzyskie mecze w trakcie okresu przygotowawczego w pierwszym kwartale 2020 roku. Obecnie Łukasz Hass pozostaje w Polsce, na Litwie nie był zresztą od czasu gdy wyjechał w związku z szalejącą epidemią.
„Tak, muszę poszukać nowego klubu. Żałuję bo naprawdę miałem tam dobre warunki do pracy i rozwoju” – podsumował całą sytuację trener Hass. Nowym opiekunem zawodników z Alytus został Włoch Fabio Mazzone, który dotychczas mieszkał na co dzień na Litwie. Dainava zajmuje obecnie 8. miejsce w 1. Lydze, a w ostatnich 5 meczach zdobyła zaledwie punkt.
fot. Osobiste archiwum







