20 bramek w jednym meczu, ogromna różnica w poziomach, w dodatku spotkanie na drugim poziomie ligowym. Tego typu wyniki są rzadkością, zwłaszcza na drugim poziomie rozgrywek. Jak doszło do tego, że FK Pļaviņas DM przegrało aż tak wysoko, a w całym sezonie piłkarze tego klubu stracili ponad 220 bramek?

Bolesny debiut
W 2014 roku łotewska 1. līga liczyła 16 zespołów, a jednym z nich był beniaminek FK Pļaviņas DM z niewielkiego, około 3-tysięcznego miasta Pļaviņas położonego 120 kilometrów na wschód od Rygi. W 30 ligowych spotkaniach klub nie wygrał ani jednej potyczki, 2 razy zremisował, 28 meczów przegrał. Bramki: zaledwie 10 zdobytych i aż 228 straconych! To daje średnio niecałe 8 goli na mecz. Wyniki? Porażki takie jak 1-10 i 0-12 z Rēzēknes BJSS, 1-12 z AFA Olaine, 0-13 z Preiļu BJSS, 0-16 z Gulbene, czy wreszcie 0-20 przeciwko RFS-owi. Były jednak i momenty chwały. 0-0 u siebie z FK Smiltene oraz na wyjeździe z Salaspils to jedyne punkty zespołu w sezonie. W jednym ze spotkań piłkarzom Pļaviņas udało się zdobyć nawet 3 gole. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż była to porażka 3-11 przeciwko FK Tukums.
Udany dzień
25. października 2014 niewielu spodziewało się chyba aż takiej klęski. Pierwsze, czerwcowe starcie z występującym wówczas na zapleczu Virslīgi RFS-em zakończyło się porażką Pļaviņas na własnym stadionie 0-7. Październikowy mecz dobrze pamięta ówczesny napastnik gospodarzy z Rygi, Aleksejs Rosoha, który zdobył wówczas aż 11 bramek dla swojego zespołu!
„Wynik był taki, ponieważ w 2014 roku rozgrywki 1. līgi zostały rozszerzone i dodano do nich kilka drużyn 2. līgi, w tym FK Pļaviņas. Nasza drużyna z kolei była mocna, mieliśmy swoją bazę treningową w parku Arkādija, trenowaliśmy 5 razy w tygodniu, a naszym celem był awans do Virslīgi” – tłumaczy dysproporcję między drużynami Rosoha. Warto w tym momencie zaznaczyć, że rywalami RFS-u byli całkowici amatorzy, którzy piłkę nożną łączyli z innymi zajęciami takimi jak praca czy szkoła.
„Okazało się, że poziom drużyn jest bardzo zróżnicowany. A tamtego dnia kontrolowaliśmy grę od pierwszych minut, wyprowadzaliśmy dużo ataków. Miałem bardzo udany dzień, dużo okazji, i każde uderzenie trafiało do siatki. Czułem, że rywale nie byli tak dobrze przygotowani pod względem taktycznym i fizycznym, było im trudniej”.

Brak chęci na 1. līgę?
Aleksejs Rosoha był bardzo ciekaw reakcji na wyczyn swój i całej drużyny. „Po meczu nie mogłem doczekać się artykułu na portalu Sportacentrs, ale nie widziałem niczego więcej niż protokół meczowy (śmiech)”. W istocie, wspomniany przez napastnika największy serwis sportowy na Łotwie nie był zbyt wylewny pod tym względem. Ograniczono się tylko do informacji o stracie 20 bramek i wypisaniu listy strzelców. Jeden z internautów o nicku maroks zostawił pod wspomnianym tekstem komentarz stanowiący małą wskazówkę co do wyglądu drużyny Pļaviņas.
„Szczerze mówiąc przed sezonem jedynym, który chciał wystartować w 1. līdze był trener. Goście zdali sobie sprawę, że po prostu w pierwszej lidze nie mają czego szukać. Nie ma treningów, grają piłkarze, którzy trenowali 5 lat temu. Zespół odstaje szybkościowo i technicznie, sytuację pogarsza jeszcze brak dyscypliny. Właśnie to dzieje się z drużyną” – taką teorię wysnuł komentujący. Te informacje udało się zweryfikować u samego źródła.

Jesteśmy lokalną drużyną
W momencie wyjścia naprzeciw RFS Miks Vilkaplāters z Pļaviņas miał 17 lat. Początkowo na wspomnienie tego spotkania reaguje ze smutkiem, ale nie ma problemów aby opowiedzieć o nim więcej. Z miejsca prostuje informację o tym, że jedynym chętnym na 1. līgę był tylko trener. Wymienia także 7 czynników, które według niego zadecydowały o tak kolosalnej porażce przeciwko RFS-owi.
- „Byliśmy amatorskim zespołem, który nie był do końca gotowy rywalizować z najsilniejszymi drużynami 1. līgi”.
- „Jak to w przypadku amatorskiej drużyny po pierwszych porażkach zmienił się skład, były problemy kadrowe. W większości grali bardzo młodzi, albo zaawansowani wiekiem zawodnicy”
- „Wyjazdowy mecz na sztucznej murawie na stadionie Arkādija. RFS tam trenował i bardzo ciężko było nam nadążyć (na własnym stadionie mamy naturalne boisko)”.
- „W tym meczu byliśmy bez zmian. 11 graczy i zmęczenie szybkim tempem RFS-u”.
- „Nie tylko trener, ale również i zespół chciał wystartować w 1. līdze, ale nie mogliśmy podnieść poziomu. Obiektywnie byliśmy drużyną z 2. līgi, która spróbowała sił szczebel wyżej. Różnica poziomów była duża, w porównaniu do zespołów, które trenowały codziennie”.
- „To była końcówka zmagań, i amatorom było ciężko rozegrać 30 spotkań w sezonie. Odczuwaliśmy zmęczenie psychiczne i fizyczne (co tydzień z małą liczbą rezerwowych, przeciwko silniejszym rywalom, dużo porażek itd.)”.
- „Składy innych drużyn. Pļaviņas to miasto liczące 3000 mieszkańców. W zespole grali tylko wychowankowie z miasta, którym ciężko rywalizować z piłkarzami, którzy dorastali w akademiach”.
„Większość piłkarzy po pierwszych porażkach straciła motywację i przestała grać. Przyznaję, że było ciężko zmotywować się aby co tydzień jeździć, walczyć i potem przegrywać. Na początku byliśmy konkurencyjni, nie przygrywaliśmy wysoko, bo mieliśmy zgrany zespół, ale wtedy ci zawodnicy opuścili drużynę, grali ci, którzy zostali. Pojawiły się problemy ze składem. Ale tamci gracze też byli amatorami” – uzupełnia Vilkaplāters.
„Jakkolwiek słaby był nasz zespół, to było dobre doświadczenie dla młodych piłkarzy, a nasza drużyna nadal gra, jesteśmy w 3. līdze. Nie było ustawionych meczów ani problemów finansowych – po prostu cały eksperyment okazał się zbyt trudny. Nie byliśmy wtedy gotowi do gry w 1. līdze” – dodaje Vilkaplāters. Obecnie w drużynie Pļaviņas zostało aż 11 piłkarzy z tamtego sezonu.

Niczego nie żałujemy
Czytając wiadomości od Miksa dostrzegam jak bardzo złożona jest ta porażka 0-20. Nasunął się ogrom skumulowanych problemów, który dał o sobie znać akurat w momencie meczu przeciwko jednemu z najsilniejszych rywali. W pewnej chwili cała ta sytuacja wywołuje u mnie swoiste współczucie, które nasuwa wnet jedno oczywiste pytanie. Bez wahania wysyłam je mojemu rozmówcy: „Patrząc z perspektywy czasu żałujesz, że graliście w 1. līdze?”. Jednorazowo przegrać 0-15, trudno, zdarza się. Ale zaliczać dwucyfrówki w większości spotkań? Psychicznie można się zdołować. Vilkaplāters podchodzi jednak do sprawy o wiele pozytywniej, niż mogło mi się z pozoru wydawać.
„Rozmawiałem z zawodnikami, i również sam mogę powiedzieć, że ani przez chwilę nie żałuję. 0-20 to duży rezultat, przegrywaliśmy też 0-16 i innymi dużymi wynikami, ale to było tego warte. Dla młodych piłkarzy to było nowe doświadczenie, a drużyna zrozumiała swój poziom, że nie jesteśmy gotowi na 1. līgę. Ponadto nie zostaliśmy bez punktów – remisy ze Smiltene i Salaspils. Nieprzyjemne doświadczenie jest też dobrym doświadczeniem. To obecnie pomaga w 3. līdze, bo ci gracze mierzyli się kiedyś z silnymi przeciwnikami. Ja sam miałem wtedy 17 lat i niczego nie żałuję. Duże rezultaty, ale wstydu nie ma, to jest piłka nożna. Wygrywa silniejszy, nam tej siły do 1. līgi zabrakło. Lecz ukończyliśmy rozgrywki, rozegraliśmy wszystkie mecze, nie zrezygnowaliśmy niezależnie od wyników. Choć przegrywaliśmy z kretesem, walczyliśmy w każdym meczu!” – kończy Vilkaplāters.
Miks Vilkaplāters jak sam wspomniał do dziś występuje w drużynie Pļaviņas, która rywalizuje w łotewskiej 3. līdze (4. poziom rozgrywek). Co ciekawe na tym samym szczeblu znalazł się strzelec 11 bramek z tamtego meczu, mój pierwszy rozmówca, Aleksejs Rosoha. Ze wspomnianego meczu wygranego przez RFS 20-0 nie ma żadnego materiału filmowego, lecz udało mi się znaleźć spotkanie FK Pļaviņas DM – Preiļu BJSS zakończone rezultatem 0-13.
Link do transmisji
obrazek: lff.lv







