Bieżący rok jest dla FK Ventspils wyjątkowo trudny. Fatalne wyniki w lidze, zawirowania w zarządzie, a teraz wreszcie bardzo bolesny cios od UEFA, który może zakończyć 24-letnią historię klubu, a przynajmniej takie sugestie zaczynają pojawiać się na Łotwie. Dodatkowo posypały się kary indywidualne.
Bojkot
Jest rok 2019, FK Ventspils zimą na przedsezonowym zgrupowaniu w Hiszpanii rozgrywa sparing z norweskim Jerv FC. W końcówce meczu Łotysze tracą bramkę, a w norweskiej prasie później pojawią się doniesienia o potencjalnym ustawieniu spotkania przez Ventspils. UEFA wówczas nie podjęła żadnych kroków. Poniżej link do potyczki, najbardziej „interesujące” jest ostatnie 10 minut gry.
Niedługo potem od Ventspils odwrócili się własni kibice, którzy rozpoczęli trwający do dziś bojkot meczów pierwszej drużyny, która ich zdaniem uczestniczy w sprzedawaniu meczów. Klub wówczas jednoznacznie odciął się od tego tłumacząc zachowanie fanów „niezrozumiałym”.
Afera kopertowa
Zanim przejdziemy do sedna sprawy warto też przyjrzeć się wydarzeniom z maja 2020 roku. Jeden z byłych zawodników Ventspils przyznał, że najlepsi zawodnicy otrzymywali w kopertach, pod stołem, nawet do 35 tys. euro! Sprawą zajęła się inspekcja podatkowa. Właściciel Ventspils, Rosjanin Adłan Szyszchanow, zaprzeczył tym faktom, a za najazd inspekcji winą obarczył… byłego prezesa łotewskiej federacji, Kasparsa Gorkšsa. Echem całej afery był fakt, że Szyszchanow otrzymał później zakaz wjazdu na Łotwę trafiając na tzw. „czarną listę” mając przy swoim nazwisku kilka punktów związanych z potencjalnymi obawami.
Rosjanin niedawno zapowiedział sprzedaż klubu, ale kibice nie do końca wierzą, że będzie on czysty. Są zdania, że Szyszchanow odda swoje udziały komuś zaufanemu sobie, co w zasadzie nie rozwiązałoby żadnego problemu. Mniejszościowy udziałowiec jakim jest miasto Windawa już kilka miesięcy temu próbował sprzedać własną część ale w dwukrotnie ogłaszanym przetargu nie wpłynęła ani jedna oferta, mimo obniżki ceny.
Na szerszą skalę
FK Ventspils miał łatkę klubu podejrzanego o udział w brudnych grach, ale nikt na pewno nie spodziewał się takiej bomby, która wybuchła dzisiaj. Szyszchanow otrzymał od europejskiej federacji dożywotnią dyskwalifikację. Członek zarządu Nikolajs Djakins został wykluczony z aktywności piłkarskiej na 4 lata. Z kolei 10 lat dyskwalifikacji wyłapał rosyjski arbiter Siergiej Łapoczkin, który prowadził w 2018 roku mecz el. do LE FK Ventspils – Girondins Bordeaux. W każdym z tych przypadków UEFA skierowała się z wnioskiem do FIFA aby zawieszenie rozszerzyć na cały świat. Jeśli światowa federacja się zgodzi, to Szyszchanowa oficjalnie nigdy nie ujrzymy w piłce nożnej.
Sankcje UEFA dotyczą 4 spotkań FK Ventspils w europejskich pucharach. Dużą pracę wykonali łotewscy dziennikarze Uldis Strautmanis (Delfi) i Agris Suveizda (Sportacentrs), którzy przewertowali ponad 500 stron raportów UEFA nt. podejrzanych gier Venstpils. Oto, które mecze zostały ustawione:
– rewanżowy mecz pierwszej rundy kwalifikacyjnej LE LE 19 lipca 2018 z albańskim Luftetari (3:3), po wygranej 5:0 u siebie,
– pierwszy mecz pierwszej rundy kwalifikacyjnej LE 26 lipca 2018 na swoim boisku z francuskim Bordeaux (0:1), następnie przegrana na wyjeździe 1:2,
– rewanżowy mecz pierwszej rundy kwalifikacyjnej LE z albańską Teutą (0:1) 18 lipca 2019 r., po wygranej 3:0 u siebie,
– rewanżowy mecz drugiej rundy kwalifikacyjnej LE 1 sierpnia 2019 r. z maltańską Gzira United (2:2), którą wcześniej Venstpils pokonał u siebie 4:0.
Sygnały dotyczące możliwie nieprawidłowego przebiegu meczów FK Ventspils spływały do UEFA aż od 5 różnych organizacji zajmujących się zwalczaniem korupcji w piłce. W tej sprawie przesłuchano także dwóch arbitrów międzynarodowych oraz sprawdzono telefon króla łotewskiej korupcji piłkarskiej, Olegsa Gavrilovsa, który kontaktował się z prezesem Ventspils. To wystarczyło aby pogrążyć Szyszchanowa. Biorąc pod uwagę jego podobne wybryki w przeszłości w Mołdawii, inspektorzy UEFA nalegali aby Rosjanina wykluczyć dożywotnio, a FK Ventspils z pucharów na 10 lat, podobnie jak niegdyś albańskie Skënderbeu Korcza. Finalnie Szyszchanow faktycznie dostał wykluczenie na zawsze, ale w przypadku samego klubu karę złagodzono do 7 lat.
Sześciocyfrowa łapówka
Wspomniani wyżej łotewscy dziennikarze Uldis Strautmanis (Delfi) i Agris Suveizda (Sportacentrs) postanowili zgłębić temat. Najbardziej skandalicznym meczem spośród 4 wyżej wymienionych jest starcie z Girondins Bordeaux. Adłan Szyszchanow i dożywotnio wykluczony z łotewskiej federacji za korupcję Olegs Gavrilovs postanowili porozmawiać z rosyjskim arbitrem Siergiejem Łapoczkinem, który został wyznaczony do poprowadzenia pierwszego meczu między Łotyszami a Francuzami. 4 dni przed spotkaniem Gavrilovs wszedł w posiadanie numeru Łapoczkina, i za pośrednictwem jego ówczesnego asystenta, liniowego Pavela Stipidi, próbował spotkać się z głównym sędzią. Stipidi za pośrednictwem WhatsApp próbował umówić swojego kolegę Szyszchanowa z arbitrem głównym, ale finalnie Łapoczkin trzy dni przed meczem spotkał się z samym Gavrilovsem. Na kolejnym spotkaniu Szyszchanow miał tylko powiedzieć, że „jest od Olegsa”.
Szyszchanow szybko przekalkulował w głowie, że spotkanie się w Windawie jest niebezpiecznym pomysłem, ponieważ oficjalnym towarzyszem arbitrów był nieprzychylny mu łotewski sędzia Aleksandrs Anufrijevs. Obydwaj panowie spotkali się więc na lotnisku w rosyjskim Sankt Petersburgu. Łapoczkin czekał przy restauracji McDonald’s, ale rozmowa odbyła się finalnie w lotniskowej toalecie. Była krótka, ale bardzo rzeczowa – Szyszchanow powiedział, że dla jego klubu wygrana będzie bardzo ważna, i Łapoczkin otrzyma 100 tysięcy euro za pomoc w osiągnięciu celu. Dzień przed meczem prezydent Ventspils spotkał się z Olegsem Gavrilovsem również na lotnisku, tym razem w sklepiku Narvessen (odpowiednik naszej Żabki) w Rydze. Tam obydwaj panowie potwierdzili ostatnie szczegóły. Finalnie spotkanie wygrali Francuzi 1-0 po bramce Zaydou Youssoufa już w 3. minucie. Gra miała dość wyrównany przebieg, ale wynik nie uległ już zmianie. Dzień po przegranej Gavrilovs skontaktował się z Łapoczkinem wyrażając swój żal, że szybko stracona bramka popsuła cały plan, i żartobliwie przyznał, że tamtego dnia na murawie spotkał się Zaporożec z Mercedesem.
Z kolei w dniu meczowym przed rozpoczęciem spotkania w restauracji „Tex-Mex” w Ventspils spotkali się działacz Ventspils Nikolajs Djakins oraz wspomniany wyżej łotewski opiekun arbitrów meczu Ventspils – Bordeaux, Aleksandrs Anufrijevs. Djakins miał powiedzieć, że rozumie jak ciężki żywot wiodą sędziowie i zaoferował „pomoc” arbitrom, oraz prezenty dla Anufrijevsa. Przez słowo „pomoc” rozumiał on jako wyraźną sugestię zapłaty dla arbitrów za „współpracę” podczas meczów Venstpils.
Djakins oczywiście nie potwierdził tych słów. W rozmowie z UEFA przyznał, że spotkał się z Anufrijevsem, ale zaprzeczył aby oferował jakiekolwiek korzyści majątkowe. Według niego miał on jedynie zapytać o opinię Anufrijevsa jak wyglądałoby z jego punktu widzenia gdyby po zakończeniu sezonu Ventspils „nakarmił” arbitrów do syta. Traktował to jako całkowicie niewinną ofertę. Łotewski arbiter odrzucił propozycję i poprosił Djakinsa o opuszczenie restauracji. Działacz Ventspils tego nie zrobił i prosił Anufrijevsa aby zapomniał o całej rozmowie. Zaproszenie na posiłek próbował potem motywować tym, że wyszło to od właściciela klubu ze względu na jego kaukaską mentalność.
Milczenie nie jest złotem
Do sprawy Anufrijevsa odniósł się także właściciel klubu. Adłan Szyszchanow stwierdził, że ze strony UEFA nie było próśb o spotkanie z Łotyszem, i wykluczył jakąkolwiek możliwość współpracy z nim. Zdaniem Rosjanina Anufrijevs nienawidził jego klubu, krytykował pracę arbitra w lidze łotewskiej, sam rzucał oskarżenia w jego kierunku, że gra nieczysto. Z kolei inspektorzy UEFA nie poruszali w ogóle tematu spotkania Szyszchanowa z Łapoczkinem na lotnisku w Sankt Petersburgu. Ten wątek wyciągnął sam właściciel Ventspils, który powiedział, że nigdy w życiu nie spotkał się z rosyjskim arbitrem. Tu zatem kłamie albo on, albo Łapoczkin, bo ten drugi powiedział, że na pokazanych mu fotografiach rozpoznaje Szyszchanowa i Gavrilovsa. Rozjemca meczu Ventspils – Bordeaux dodał także, że została mu zaoferowana łapówka w wysokości 100 tysięcy euro, ale nie było konkretnych próśb o kartki czy karne. Nie ma zatem więc oficjalnego potwierdzenia na to, że gra była ustawiona, wiadomo jedynie o próbie wpłynięcia na wynik. I tu zaczynają się kłopoty arbitra Siergieja Łapoczkina. Po pierwsze – powinien natychmiast zgłosić do UEFA ofertę korupcyjną. Po drugie – po spotkaniu nadal kontaktował się z Olegsem Gavrilovsem, który był ważną postacią w tym procederze, i odbył z nim kolejne spotkanie. O tym fakcie również nikogo nie poinformował. Dla przykładu Aleksandrs Anufrijevs zaraz po spotkaniu z Nikolajsem Djakinsem opisał wszystko w łotewskiej federacji. Łapoczkin złamał tym samym kilka paragrafów i otrzymał tym samym 10 lat dyskwalifikacji, które w zasadzie kończą karierę 40-latka.
***
Cała ta historia pokazuje, że piłka nożna na Łotwie w zasadzie z żadnego kryzysu w ostatnich latach nie zaczęła wychodzić. Wręcz przeciwnie, po opadnięciu na dno zaczęła kopać w mule. Łotewski futbol to nadal biznes przede wszystkim Rosjan, wiele ciekawych historii znalazłoby się także w Ridze FC, która również ma na koncie nalot inspekcji podatkowej. Korupcja nadal kwitnie, niewykluczone, że niebawem kolejne wiadomości pojawią się w sprawie Noah Jūrmala, za którym nieoficjalnie stoi Gavrilovs. A FK Ventspils? W zeszłym sezonie nie wywalczył promocji do Europy, więc nie zostanie skreślony z listy uczestników, ale przez kolejne 6 sezonów w razie zajęcia miejsca premiowanego awansem, będzie musiał obejść się smakiem. O ile w ogóle będzie o co walczyć, bo coraz więcej jest głosów, że ta decyzja oraz zawirowania właścicielskie mogą być gwoździem do trumny łotewskiego klubu.
fot. FK Ventspils







