Droga Eduardsa Višņakovsa: od Białorusi do Siedlec

Czwarty listopada 2017 roku. RFS Ryga rozgrywa wyjazdowy ligowy mecz z FK Jelgavą. Jedyną bramkę strzela piłkarz gospodarzy, Estończyk Kevin Kauber, podawał mu były gracz Wigier Suwałki Maksims Rafaļskis. W tym spotkaniu Eduards Višņakovs gra 59. minut, zmienia go Leonid Kovel. Łotysz nie miał jeszcze pojęcia, że następny raz na boisko wybiegnie dopiero w czerwcu 2019 roku.

Jak kamień w wodę

fot. Optibet Virslīga

W barwach RFS-u Ryga, które Eduards reprezentował od lipca 2017 roku, w sezonie 2018 łotewski napastnik nie wybiegł ani razu. Na próżno było szukać wówczas jakichkolwiek aktualnych informacji o nim w internecie, praktycznie aż do sezonu 2019 kiedy RFS poinformował o rozwiązaniu umowy z młodszym z braci Višņakovsów. Na początku marca 2019 sytuację Eduardsa kibicom z Polski przedstawił w wywiadzie dla Bałtyckiego futbolu Kamil Biliński, który wtedy grał w Ridze FC razem z Aleksejsem Višņakovsem. „Problem z bratem Aleksejsa, Eduardsem, jest taki, że przez dłuższy czas leczył kontuzję, bodajże zerwane więzadła w kolanie. Był zawodnikiem RFS-u i praktycznie przez cały okres pobytu w zespole rehabilitował się, był po operacji i z tego co wiem był duży problem z jego powrotem na boisko.” – powiedział obecny zawodnik Podbeskidzia Bielsko-Biała. Problemy zdrowotne Łotysza spowodowały, że ponad 1,5 roku nie wystąpił w żadnym oficjalnym spotkaniu, a większość tego czasu poświęcał na rehabilitację i leczenie skutków bolesnej kontuzji. Doznał jej… w Azji. Po sezonie 2017 w barwach RFS-u otrzymał propozycję z Dalekiego Wschodu. Piłkarz pojechał i stało się to: „Po RFS-ie była bardzo dobra oferta z Malezji. Być może to był mój błąd, że pojechałem do Azji, nie byłem aż tak stary aby dokonać takiego wyboru, no ale w życiu wszyscy popełniamy błędy. W Bangkoku graliśmy towarzysko przeciwko jednej z koreańskich drużyn. Przeciwnik kopnął mnie po nodze – na początku nie sądziłem, że to coś poważnego, ale po prześwietleniu okazało się, że mam złamaną nogę. Późniejsze bóle również były związane z tym urazem – potrzebny był czas.” – opowiadał Višņakovs Edmundsowi Novickisowi w programie „Futbolbumbas”.

Z gabinetu zabiegowego do Europy

Po zakończeniu etapu RFS-u i nieszczęsnej Azji łotewski internet w styczniu 2019 obiegła dość sensacyjna wieść, że Eduards został piłkarzem grającego na drugim poziomie rozgrywek FK Tukums. Klub oficjalnie przedstawił zawodnika na swojej stronie na Facebooku, informując o pomyślnej rejestracji piłkarza w bazie federacji.

Dla wielu kibiców nawet pod kątem odbudowania się po kontuzji był to zdecydowanie zbyt niski poziom jak dla takiego zawodnika. Z czasem okazało się jednak, że Višņakovs w Tukums nie doczekał nawet kwietniowego startu rozgrywek, a pod koniec marca był już na Białorusi. W wywiadzie z Bałtyckim futbolem jego brat Aleksejs przyznał potem, że do żadnego transferu nie doszło, a Eduards nie pojawił się w Tukums nawet na ani jednym treningu. Być może uda się za jakiś czas dokładnie potwierdzić którąś z tych wersji u samego Eduardsa.

Na Białorusi były napastnik m.in. Widzewa Łódź i Ruchu Chorzów trafił do ówczesnego wicemistrza kraju, Szachciora Soligorsk. Początkowo bolała go jeszcze noga i trenował indywidualnie, na debiut musiał jednak zaczekać 2 miesiące. Miał on miejsce 26.06.2019 w 2. rundzie Pucharu Białorusi. W wygranym 2-0 spotkaniu ze Smolewiczami Łotysz zagrał 19 minut i był to jego pierwszy oficjalny występ od wspomnianego na wstępie meczu RFS-u z Jelgavą.

Eduards Višņakovs w barwach Szachiora w meczu towarzyskim z Piastem Gliwice. Fot. archiwum osobiste

Pierwsze spotkanie ligowe to symboliczna minuta 25.08.2019 w wygranym 3-1 meczu z Gomelem. Potem w październiku dorzucił 4 minuty z Torpedo Żodino i 66 minut z FK Mińsk w końcówce listopada. Wcześniej miał także możliwość powrotu do europejskich pucharów, 08.08.2019 zaliczył 13 minut w przegranym 0-5 meczu przeciwko Torino w eliminacjach do Ligi Europy. Mimo wszystko w Szachciorze łatwo nie miał, trener nie dał mu zbyt wiele szans, o jego sytuacji opowiadał mi też brat Aleksejs: „Gra jeden skład, nawet jak Eduards nabrał formy to drużyna się nie zmieniała, ci piłkarze grają cały czas. Ciężko, ale tam jest dobra, silna drużyna”.

Powrót i wyjazd

Naturalnie Eduards nie był usatysfakcjonowany takim obrotem spraw. Aby grać chciał poszukać sobie takiego klubu, w którym dostawałby szanse. Działacze z Soligorska chcieli aby ten mimo wszystko pozostał w drużynie, ale w marcu 2020 ostatecznie zgodzili się aby wypożyczyć go do grającego w łotewskiej Virslīdze Spartaksa Jūrmala. Wcześniej pod koniec lutego przebywał na testach w Stomilu Olsztyn, wystąpił w sparingu z RFS-em Ryga, ale mimo dobrej oceny przez trenera angażu w Olsztynie nie dostał.

fot. Łukasz Kozłowski

Pobytu w łotewskiej Jūrmali zaliczyć do udanych niestety nie może. W 9 ligowych spotkaniach nie zdobył bramki, ani razu nie rozegrał pełnych 90 minut. W październiku 2020 zakończyło się jego wypożyczenie, a z końcem roku wygasała umowa na Białorusi. Relatywnie szybko można było przewidzieć, że 15-krotny reprezentant Łotwy będzie musiał rozejrzeć się za nowym pracodawcą. I tak w lutym 2021 Višņakovs podpisał kontrakt z rumuńskim drugoligowcem CSM Școlar Reșița.

Fot. CSM Reșița

Rumuńska Liga 2 po sezonie zasadniczym ulega podziałowi na 3 grupy: 2 spadkowe i 1 awansową. W regularnej fazie Łotysz pojawił się na murawie 6-krotnie, ale nie zdołał zdobyć bramki. Sytuacja zmieniła się w fazie play-off. 10. kwietnia Eduards Višņakovs w wygranym 2-0 spotkaniu z Aerostarem Bacau zdobył  swoją pierwszą bramkę od 3,5 roku w meczu o punkty. Poprzednie trafienie zaliczył jeszcze przed zerwaniem więzadeł w barwach RFS-u Ryga 28.10.2017 w przegranym 2-4 meczu z FK Ventspils. Višņakovs strzelił wówczas obydwa gole dla swojego zespołu.

Po udanym spotkaniu z Aerostarem Višņakovs strzelił bramkę także w następnym spotkaniu ligowym, tym razem przeciwko Concordii Chiajna, które także zakończyło się zwycięstwem Reșițy 2-0. To były jedyne dwie bramki Łotysza w Rumunii. Po zakończeniu zmagań w fazie play-off Reșița uplasowała się na miejscu spadkowym w grupie, co oznaczało relegację. Višņakovs odszedł więc z zespołu z dorobkiem 12 ligowych spotkań i 2 bramek.

Z powrotem do Polski

23. lipca łotewski napastnik został ogłoszony nowym piłkarzem II-ligowej Pogoni Siedlce. Podpisał kontrakt na rok z możliwością przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Dla 31-latka będzie to trzeci polski klub po Widzewie Łódź i Ruchu Chorzów, choć pierwszy na innym poziomie niż Ekstraklasa.

Višņakovs z agentem. fot. Maciej Gałat

W najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce rozegrał 83 mecze i strzelił w nich 19 goli. Licznik występów w naszym kraju będzie bić nadal, tym razem już na poziomie II ligi. Okazja do debiutu już 30. lipca w pierwszej kolejce. Dla „Wiśni” może być to bardzo sentymentalny mecz gdyż Pogoń podejmie Ruch Chorzów, o którym Łotysz nadal pamięta.

Za sprowadzenie napastnika do Siedlec odpowiedzialny jest nowy dyrektor sportowy Pogoni, Marcin Burkhardt. Višņakovs jest pierwszym łotewskim zawodnikiem w historii siedleckiego klubu.

fot. Pogoń Siedlce

0 0 głosów
Article Rating
Share on facebook
Share on twitter
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Logowanie