Za każdym transferem kryje się jakaś historia, czasem nawet przesłanie. W tym wypadku mamy opowieść o młodym chłopaku z Łotwy, który aby spełnić swoje marzenia przyjechał do Polski, i 9. lutego, w dniu swoich 20. urodzin podpisał pierwszy w życiu profesjonalny kontrakt. Umowa Armansa Galajsa z KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski obowiązuje do końca czerwca i może zostać przedłużona.
Rafał Kobza („Bałtycki futbol”): Czy właśnie otrzymałeś najlepszy prezent urodzinowy w życiu?
Armans Galajs (KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski): Tak, oczywiście, to bardzo duży krok w moim życiu. Marzyłem o tym od samego dzieciństwa i nigdy nie sądziłem, że stanie się to w ramach prezentu! Dla mnie i mojej rodziny to była podwójna radość i szczęście, nigdy nie zapomnę tych urodzin!
Opowiedz trochę więcej o tym transferze. W jaki sposób można przejść z łotewskiej 1. ligi do polskiej trzeciej? Czy KSZO Cię wcześniej obserwowało?
Było to bardzo trudne nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Chciałbym przekazać wielkie podziękowania dla mojego agenta, który pomógł mi przejść przez to wszystko. To on zaproponował mi tę opcję, a ja ją przyjęłam ze strachem. Tak, ze strachem, bo nie byłem w stanie sobie wyobrazić, jak to wszystko może się potoczyć. Pierwszy raz w życiu leciałem samolotem i byłem pełny pozytywnych emocji po wylądowaniu. Kiedy przyleciałem do Polski, nie wiedziałem jak dostać się do Ostrowca i było to dla mnie duże wyzwanie, ponieważ byłem w obcym kraju, sam, i bez żadnych konkretnych informacji. To było trudne do pokonania fizycznie i psychicznie, nie mogłem uwierzyć w to, co się dzieje. Co ciekawe, do Polski przyleciałem z jednym małym plecakiem, w którym były tylko korki i dres. Jestem bardzo wdzięczny agentowi, to było momentami przerażające, chcę też bardzo podziękować mojej rodzinie i bliskim, którzy mnie wspierali i martwili się o mnie! I jak to mówią – wszystko dobre, co się dobrze kończy!
Jakie są Twoje pierwsze wrażenia z Polski, z Ostrowca? Zgaduję, że nazwa klubu i miasta jeszcze długo będzie sprawiać Ci problemy? (śmiech)
Polska to bardzo ładny kraj, bardzo podobała mi się Warszawa. Kiedy tam byłem, patrzyłem na te wszystkie ogromne budynki z wielkimi oczami, ponieważ było to coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam. Jeśli chodzi o miasto, w którym teraz mieszkam, to jest ono większe niż moje rodzinne miasto, ale jak to mówią, „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej (śmiech). Zapamiętałem już nazwę miasta, nie ma z tym problemu.
Jak długo tu jesteś?
Przyleciałam do Polski 23. stycznia i jak już mówiłem, podróż z domu do tego miejsca była bardzo trudna, ale jednocześnie niezapomniana i bardzo emocjonalna.
Jesteś wychowankiem akademii Rēzekne. Jak wygląda tam praca z młodzieżą?
Dokładnie, zacząłem trenować w Rēzekne od 5 roku życia. Szczerze mówiąc Rzeżyca (polska nazwa miasta – aut.) jest teraz bardzo obiecująca pod względem piłkarskim, zbudowano tam wiele różnych boisk, zarówno syntetycznych, jak i z naturalną trawą, wiele różnych siłowni, basenów i innych obiektów, aby móc trenować profesjonalnie. Najważniejsze jest jednak po prostu pragnienie i dążenie do trenowania, pójścia naprzód.
Jak zareagowali Twoi koledzy, trenerzy, gdy dowiedzieli się, że będziesz grał w Polsce?
Wszyscy byli bardzo szczęśliwi i mile zaskoczeni, otrzymałam mnóstwo życzeń, za które jestem bardzo wdzięczny WSZYSTKIM. Moja liczna rodzina i krewni są bardzo dumni i wspierają mnie, są podekscytowani i dodają mi otuchy, dziękuję im za to bardzo! Chciałabym również bardzo podziękować każdemu trenerowi, który poświęcił choć chwilę dla mnie i mojej przyszłej kariery!
Najlepsze drużyny opuściły 1. ligę, nie spadła żadna z Virslīgi. Czy Rēzekne będzie jednym z faworytów? Klub myśli o Virslīdze? W tym roku byliście nawet opcją rezerwową dla federacji, gdyby ktoś inny się wycofał.
Rēzekne miało w zeszłym roku bardzo dużą szansę na awans do Virslīgi, ale niestety zabrakło niewiele. Jeśli chodzi o ten sezon to trudno jeszcze wyrokować, patrząc na ubiegły rok, wszystkie drużyny były w tabeli blisko siebie, z każdym ciężko się grało. Ciężko przewidzieć jak potoczy się bieżący sezon, ale Rēzekne nigdy nie będzie łatwym przeciwnikiem, szczególnie w meczach u siebie. Zawodnicy klubu grają zupełnie inaczej przed własną publicznością.

Na meczach w Rzeżycy była jedna z najlepszych frekwencji w całym kraju. Czy w Twoim rodzinnym mieście piłka nożna to sport numer 1?
Zgadzam się, fani w Rzeżycy są najlepsi! Jeśli chodzi o to, czy piłka nożna jest sportem numer 1, to myślę, że tak, wszystkie znaki na to wskazują. Ale mieszkańcy miasta lubią uprawiać wiele różnych sportów, co jest tu jak najbardziej możliwe. W Rzeżycy znajduje się Centrum Olimpijskie z krytą areną, basenem i halą wielofunkcyjną. Koszykówka, unihokej i wiele innych dyscyplin również są popularne w Rzeżycy.
Słyszałeś już o kibicach KSZO?
Niezbyt wiele, ale widziałam kilka ich zdjęć i czytałam komentarze na Facebooku.
Jeden z komentarzy na Twój temat brzmiał: „Wygląda jak 16-latek”. Jak się czujesz fizycznie? W polskich niższych ligach często gra się ostro i siłowo.
Owszem, mogę się zgodzić, że wyglądam bardzo młodo, ale mentalnie jestem gotowy na ciężkie i intensywne starcia, najważniejsze żeby bez kontuzji!
Czujesz się podekscytowany, że zagrasz przed nowymi fanami, którzy jeżdżą za klubem także na wyjazdowe spotkania, odpalają pirotechnikę?
Jasne, kibice zawsze dopingują i pomagają w grze, nie mogę się doczekać pierwszych meczów o punkty!
Rzeżyca ma wiele związków z Polską. Mieszka tam wiele osób polskiej narodowości, w jednej z miejskich szkół można uczyć się języka polskiego. Czy przed transferem wiedziałeś cokolwiek o naszym kraju? Albo o polskiej piłce nożnej?
Tak, teraz trochę sobie żartuję, że nie poszedłem do polskiej szkoły, bo w Rzeżycy rzeczywiście jest taka możliwość, ale jak to się mówi, nikt nie mógł przewidzieć, że tak się stanie. Oczywiście jestem w Polsce po raz pierwszy, ale wiele wiem od mojej kuzynki, która była w Polsce kilka razy i uczy się w polskiej szkole. Słyszałem też co nieco o polskiej piłce, znam także kilku zawodników, którzy grają teraz w Lechii Gdańsk, takich jak Kristers Tobers czy Mykoła Musolotin. Oczywiście kojarzę też takiego zawodnika jak Artjoms Rudņevs, który również grał w Polsce.
W zeszłym roku zdobyłeś pięć bramek w 11 meczach. Jak oceniasz swoją grę w sezonie 2021? (Na Łotwie gra się systemem wiosna-jesień – aut.)
Zawsze może być lepiej niż jest, więc myślę, że muszę ciężko pracować i wiele poprawić, aby być jeszcze lepszym.
Opowiedz jakim jesteś piłkarzem, jak grasz, gdzie na boisku czujesz się najlepiej?
Myślę, że jestem bardziej charakternym graczem – walczącym, biegającym i umiejącym grać pod presją. Najlepiej czuję się na boisku, kiedy nasza drużyna ma rzut rożne lub wolny, ponieważ uważam, że wtedy jest o wiele większa szansa na zdobycie bramki!

Co lubisz robić w wolnym czasie, poza boiskiem?
Bardzo lubię oglądać filmy o samochodach, no i oczywiście, jako piłkarz, oglądać mecze piłki nożnej.
Widziałem, że jesteś fanem samochodów. Masz jakiś?
Tak, mam samochód, który bardzo lubię, ale niestety został na Łotwie.

Masz ulubioną markę?
Nie powiedziałbym, że jest jedna ulubiona, ogólnie bardzo podobają mi się ekskluzywne samochody, na przykład stare auta retro.
Ostatnie i najtrudniejsze pytanie. Czy wiesz, że nie jesteś pierwszym Łotyszem w historii KSZO? Wiesz kto był pierwszy?
Szczerze mówiąc jest to rzeczywiście bardzo trudne pytanie. Nie, nie wiedziałem, że w historii KSZO był jeszcze jeden Łotysz. Ale poszukałem w internecie i to był chyba Armands Zeiberliņš. Czy internet dobrze mówi?
Tak, ale to było dawno temu, w 1996 roku, więc mogłeś nie wiedzieć. Dziękuję za rozmowę i życzę wielu bramek dla KSZO!
Dziękuję bardzo!
Obrazek wyróżniający: fot. Gazeta Ostrowiecka. Pozostałe zdjęcia: archiwum osobiste








