Bez awansu, bez medali, bez pieniędzy, bez niczego

Niezbyt dobre nastroje panują wśród piłkarzy Lokomotivu Daugavpils, którzy wygrali drugi poziom rozgrywek na Łotwie i wciąż czekają na choćby zwykłe wyrazy uznania i medale od kierownictwa, o pensjach i premiach nie mówiąc. Niezbyt ciekawą sytuację opisał na Facebooku piłkarz tej drużyny, Verners Zalaks. Pytanie tylko, czy ci zawodnicy nie wiedzieli na co się piszą?

Czarna przeszłość i teraźniejszość

Lokomotiv Daugavpils pod obecną nazwą funkcjonował zaledwie rok. Wcześniej drużyna nazywała się LDZ Cargo/DFA, a w kuluarach mówiło się, że klubem z tyłu zarządza król łotewskiej korupcji, Oļegs Gavrilovs. Federacja w obawach związanymi z niezbyt ciekawą otoczką drużyny (poza Gavrilovsem występowali w niej gracze o wątpliwej reputacji) dwukrotnie blokowała awans LDZ Cargo/DFA z trzeciego na drugi poziom rozgrywek. Uzyskać promocję udało się w 2020 roku, kiedy po zmianie nazwy na Lokomotiv zwarta i gotowa drużyna przystąpiła do zmagań w 1. līdze. Więcej o tej sprawie pisałem tu. Prezesem zarówno LDZ Cargo/DFA jak i Lokomotivu jest Aleksands Jakubovskis, człowiek który siedział w więzieniu za obrót narkotykami. Mając taką wiedzę o kierownictwie przystąpilibyście do takiego zespołu? Myślę, że większość z was odpowiedziałaby „nie”. Mimo wszystko udało się ściągnąć kilka znanych na łotewskim rynku nazwisk, a wśród nich był nawet były gracz Korony Kielce Aleksandrs Fertovs. W szeregach Loko oprócz Fertovsa nie brakowało także innych graczy z występami w reprezentacji na koncie – Alans Siņeļņikovs czy Sergejs Vorobjovs to następne przykłady.

Najlepsi bez trofeum

Lokomotiv okazał się zdecydowanie najlepszą drużyną w przedwcześnie zakończonym sezonie 1. līgi, wygrali rozgrywki bez większych trudności. W związku z możliwymi wpływami Oļegsa Gavrilovsa zastanawiano się czy federacja zezwoli na awans Loko do najwyższej klasy rozgrywkowej, bardzo istotną kwestią pozostawała także akademia, której klub nie posiadał. Rozwiązanie przyszło jednak samo, choć scenariusz okazał się dość zaskakujący. Licencję na grę w Virslīdze przejął holding Noah, który ma swój klub w stolicy Armenii, Erywaniu, o tej samej nazwie. W wariancie łotewskim przedsiębiorstwo przeniosło klub z Daugavpils do Jūrmali i zmieniło jego nazwę na „Noah Jūrmala”. W tym wszystkim gdzieś zapomniano o tych, dzięki którym Ormianie mogli w ogóle wejść do najwyższej klasy rozgrywkowej na Łotwie. Jak zdradza w emocjonalnym wpisie na Facebooku zawodnik Loko, Verners Zalaks, nikt nie dostał premii za awans, nie ma medali, ani nawet zwykłych wyrazów wdzięczności. Ogólnie kontakt z kierownictwem od dłuższego czasu jest mocno utrudniony. Prezes Jakubovskis nie odbiera telefonów, nie odpisuje na sms-y, i co najważniejsze, nie płaci od 3 miesięcy. Zdążył jednak udzielić wywiadu serwisowi gorod.lv, w którym przeniesienie zespołu tłumaczył problemami z porozumieniem się z władzami miejskimi Daugavpils, oraz brakiem akademii w tym mieście. Fakt jest taki, że prawdopodobnie miejscy włodarze oszczędzili miastu kolejnych brudnych gierek, bo zakusy pod akademię BFC Daugavpils robił Oļegs Gavrilovs. Naturalnie chciał włączyć ją w struktury Lokomotivu aby mieć spełniony istotny wymóg licencyjny.

Liczne zaległości

Verners Zalaks, zawodnik Lokomotivu, o braku wypłat poinformował publicznie. W rozmowie z serwisem Sportacentrs przyznał, że w jego wypadku zaległości w wynagrodzeniach sięgają czterocyfrowej kwoty, zaś hotel „Duets” w którym przez cały sezon mieszkali członkowie zespołu ma do ściągnięcia od Jakubovskisa pięciocyfrową sumę. Zalaks wyjaśnił Sportacentrs, że gracze zdecydowali się złożyć takie oświadczenie (swój wpis na Facebooku napisał w imieniu grupy piłkarzy), ponieważ nie otrzymali od kierownictwa zespołu żadnych informacji na temat przyszłych planów i rozliczenia zadłużenia. Zwrócił także uwagę, że nie może komentować nowych właścicieli z Noah, ale przyznał, że po prostu nie byli świadomi dotychczasowej działalności Lokomotivu i długów. W zeszły piątek Noah miał swój pierwszy trening, ale nikt z Lokomotivu oprócz jednego zawodnika nie został zaproszony do zespołu, nikt nie miał nawet świadomości co się dzieje w Jūrmali. Wygląda na to, że właśnie zostali bez pracy.

Zalaks poinformował, że sprawa została zgłoszona do łotewskiej federacji, ale zależało mu aby informacje o tym co się stało dotarły do jak najszerszego grona.

***

W związku z całą tą sytuacją sam jestem zaniepokojony tym, co może przynieść projekt Noah. Co ciekawe wśród potencjalnych zawodników, którzy mogą tam zagrać, wymienia się m.in. Ņikitę Kovaļonoksa ze Stomilu Olsztyn czy Eduardsa Višņakovsa, który obecnie pozostaje bez klubu, a także kilku innych znanych na łotewskim rynku zawodników. Pytanie dalej co z Lokomotivem, który wywalczył awans, czy taki klub będzie jeszcze dalej funkcjonował pod kierownictwem Jakubovskisa? Jeżeli tak, to po co? Aby dalej coś śmierdziało podejrzanymi transakcjami, które musi blokować miasto albo wiodący w Daugavpils klub (BFC), któremu król łotewskiej korupcji próbuje przejąć akademię? Co do projektu Noah też jestem nastawiony sceptycznie, nie podobają mi się okoliczności w jakich uzyskano licencję na występy, i że przejęto ją akurat od Loko. Całej tej sprawie towarzyszy dziwna otoczka, wszystko stało się bardzo szybko, można powiedzieć błyskawicznie. Nawet jeżeli Ormianie nie wiedzieli o sytuacji Loko to i tak kupowanie licencji w lidze łotewskiej nie kojarzy się z niczym dobrym. Czas pokaże w co się to rozwinie, i jak długo ten projekt przetrwa, ale osobiście jestem pełen wątpliwości. Negatywnych.

Szkoda w tym wszystkim piłkarzy Loko, ale mimo wszystko wiedzieli dokąd idą. Podjęli ryzyko, które niestety się nie opłaciło. Warto też dodać, że kilku zawodników przed sezonem 2020 odmówiło gry w Lokomotivie Daugavpils.

fot. Facebook Vernersa Zalaksa

Share on facebook
Share on twitter

Logowanie