Po rozegraniu sezonu życia było niemal pewne, że Edvinas Gertmonas opuści Żalgiris Wilno i znajdzie zatrudnienie w silniejszej lidze. Świetnymi interwencjami w Lidze Konferencji zwrócił na siebie uwagę na arenie międzynarodowej.
Tymczasem na przekór wszystkim spekulacjom i przewidywaniom wczoraj ogłoszono, że litewski golkiper pozostanie w Wilnie do końca 2023 roku, bo tyle obowiązywać będzie nowa umowa Gertmonasa. Nie ukrywam, że jestem w szoku. W mojej głowie wykiełkowały cztery scenariusze, które mogą stać za decyzją o braku wyjazdu, a przynajmniej na razie.
Strefa komfortu
Równie okropna co częsta przypadłość bałtyckich piłkarzy, która w ostatnim czasie nasiliła się na Łotwie gdy tamtejsze kluby w minionych latach płacą coraz lepsze pieniądze. I tak dany zawodnik zamiast „męczyć się” za niewiele większą pensję za granicą woli grać sobie w spokoju i bez presji, czasami ewentualnie jeżdżąc na zgrupowania reprezentacji. Zjawisko to w nieco zmienionej formie występuje także na Litwie, gdzie niektórzy zawodnicy nie wyjeżdżają już tak ochoczo do innych państw aby tam szukać trampoliny dla swojej kariery, lub robią to zbyt wcześnie. Gertmonas jako 26-letni zawodnik z kilkuletnim pobytem w Stade Rennais (grał wprawdzie tylko w rezerwach) ma teraz w praktyce idealny moment na wyjazd. Mimo wszystko nie chce, przynajmniej na razie, z tego korzystać. Mam jednak nadzieję, że wygoda nie była tym najważniejszym czynnikiem, który zadecydował o pozostaniu Gertmonasa na dłużej.
Jak się nie ma co się lubi…
to się lubi to co ma, czyli Wilno. Oficjalnie Gertmonas otrzymał jedną konkretną ofertę z Izraela. W Beitarze Jerozolima na dzień dobry otrzymałby prawie 2 razy więcej niż to co zarabiał w 2022 roku w Żalgirisie. Pensja na poziomie 8,3 tysiąca euro miesięcznie z perspektywą podwyżki do 10 tysiecy w roku kolejnym nie były jednak wystarczającym wabikiem na Litwina. On sam w rozmowie z serwisem „O sportas” mówił: „Pieniądze to ważna sprawa, ale jeszcze nie najważniejsza. Zdecydowanie wybrałbym Europę Zachodnią zamiast pieniędzy”. Wygląda więc na to, że golkiper nie doczekał się żadnych innych ofert, mimo telefonów z kilku innych klubów (nie było jednak żadnych konkretów). Możliwym scenariuszem jest więc też to, że 26-latek jest tak zdeterminowany na wyjazd na zachód, że wolał jeszcze zaczekać rok w Wilnie. A i pewnie jakąś podwyżkę otrzymał co zapewne pozwoliło na przekroczenie bariery 5 tysięcy euro. Pytanie tylko czy w przeciągu najbliższych 12 miesięcy Gertmonas doczeka się kolejnych ofert, zwłaszcza jeżeli Żalgiris nie zdoła dostać się do fazy grupowej europejskich pucharów. Beitar zaś póki co w obliczu fiaska rozmów z bramkarzem zagiął parol na innego piłkarza wileńskiego klubu, obrońcę Nemanję Ljubisavljevicia.
Z korzyścią dla klubu
Kolejnym tropem może być swego rodzaju układ celem wyświadczenia przysługi klubowi. W momencie rozpoczęcia rozmów z Beitarem umowa golkipera z Żalgirisem wygasała wraz z końcem roku i zawodnik mógłby przejść do nowego zespołu na zasadzie wolnego transferu, całkowicie za darmo. Podpisanie nowego kontraktu powoduje zaś, że transfer 26-latka musiałby wiązać się z wniesieniem opłaty. Żalgiris otrzymałby wówczas solidny zastrzyk gotówki w postaci kilkuset tysięcy euro. Ze zdjęć opublikowanych przez klub wynika jednak, że podpis nowej umowy odbył się w bardzo ciepłej atmosferze w akompaniamencie uścisków z trenerem i panią prezes. To trochę burzy narrację o podpisaniu nowej umowy „na chwilę”. Z drugiej strony tę wersję mogą potwierdzić lub obalić najbliższe tygodnie. Wystarczy poczekać czy pojawią się ponowne plotki transferowe z udziałem Gertmonasa.
Kupić czas
Ostatnia teoria przekonuje mnie najmniej, ale w obliczu pozostania tak dobrego zawodnika w Wilnie próbuję to sobie tłumaczyć na każdy sposób. Być może golkiper w myśl powiedzenia „jedna jaskółka wiosny nie czyni” chciał sprawdzić czy w 2023 roku także będzie w stanie nawiązać do swojego sezonu życia, który właśnie rozegrał. Jednocześnie pozostaje w środowisku, które zna, to dobrze działa na pewność siebie. Należy jednak zauważyć, że Gertmonas zbliża się już do trzydziestki, i bardzo łatwo może przespać swój moment. Jeżeli w roku 2023 utrzyma swoją świetną dyspozycję i będzie mógł ją pokazywać na arenie międzynarodowej dłużej niż tylko przez eliminacje do europejskich pucharów, to w przyszłą zimę nie powinno być żadnych wątpliwości.
fot. Żalgiris Wilno







