Nowy nabytek Orląt Radzyń Podlaski, Litwin Edvinas Baniulis, zdołał rozegrać tylko 1 mecz po przyjściu do klubu. Później wszystko sparaliżował koronawirus, a „Bałtycki futbol” postanowił sprawdzić jak wygląda sytuacja Edvinasa i innych zawodników drużyny w tych trudnych chwilach.
Powrót do domu
W momencie gdy wirus zaczął zataczać coraz szersze kręgi w Europie, Edvinas Baniulis znajdował się w Radzyniu Podlaskim, kilkaset kilometrów od swojej rodzinnej Litwy. W rozmowie z „Bałtyckim futbolem” napastnik powiedział jednak, że od jakiegoś czasu przebywa w swojej ojczyźnie. „Wszystko dobrze, osobiście czuję się dobrze. Już 15 dni jestem na Litwie” – powiedział Baniulis.
Zawodnik trenuje samodzielnie. „Wszyscy nasi zawodnicy, w tym Edvinas, dostali indywidualne rozpiski treningowe i rozjechali się do domów. Trener na bieżąco kontroluje zdalnie postępy w treningach i dostosowuje obciążenia” – powiedział „Bałtyckiemu futbolowi” Przemysław Kośmider, członek zarządu Orląt. „Trenuję sam w domu, czasami jeżdżę na rowerze, jestem w domu, na Litwie.” – dodał Baniulis.
Oczekiwanie na sygnał
Nie wiadomo ile potrwa obecna sytuacja. W wielu branżach pracownicy na czas nieokreślony pracują z domu, zdalnie. Jak wspominał Przemysław Kośmider, klub i sztab trenerski pozostaje w kontakcie z zawodnikami. Na ten moment trwa oczekiwanie aż Orlęta wezwą wszystkich z powrotem. „Nie wiadomo tylko kiedy to nastąpi. Na razie siedzimy do 27. kwietnia” – powiedział Baniulis. Do tego czasu piłkarz przebywać będzie na Litwie, gdzie panuje mniej więcej taka sama sytuacja jak w Polsce. Pozamykane są bary, restauracje, obowiązuje kwarantanna, a w litewskim internecie można znaleźć hashtagi „Lik Namuose”, co jest odpowiednikiem naszego „Zostań w domu”.
Finansowe rozterki
Bardzo istotną kwestią w ostatnim czasie, rozmawiając o piłkarzach, jest kwestia wynagrodzeń. Niektórzy zawodnicy nie godzą się na obniżki swoich pensji, a inni sami wychodzą z inicjatywą odciążenia pracodawcy w trudnym okresie. Orlęta konkretnych żadnych konkretnych decyzji jeszcze nie podjęły. „Co do wynagrodzeń to czekamy pewnie tak jak większość klubów na to co się wydarzy. Aczkolwiek w przypadku Edvinasa zapewniam, że nie jest pokrzywdzony. Może spać spokojnie” – mówi Kośmider. Litwin teoretycznie znalazł się w najtrudniejszej sytuacji, bo przyszedł zimą, jest obcokrajowcem, zagrał tylko 90 minut ze Stalą Kraśnik. Jak zapewnia klub – powodów do niepokoju nie ma.







