Na profesjonalnym poziomie piłkarskim bliżej Litwy niż z Suwałk mieć się nie da. Podróż samochodem do Wilna zajmuje ok. 2,5 godziny, to krócej niż prawie każdy wyjazd Wigier z czasów I ligi. W historii suwalskiego klubu przewinęło się wielu Litwinów, z czego najwięcej w latach 2010-2012. Obecnie jedynym jest asystent trenera Donatas Vencevičius. Dlaczego w ostatnich latach w Suwałkach nie grał i nie gra już żaden zawodnik z Litwy?
Szósty rok
Robiący obecnie karierę w Indiach napastnik Nerijus Valskis to ostatni zawodnik zza naszej północno-wschodniej granicy, który grał dla Wigier. 34-latek w Suwałkach przebywał jednak krótko, bo jedynie pół roku, a przez ten czas nie zdążył rozegrać zbyt wielu spotkań bo zaledwie 5. Bramki nie zdobył żadnej, ale ma na koncie 2 asysty w 1. lidze. Miało to miejsce w przedziale luty-sierpień 2015, więc upływa właśnie szósty rok bez Litwinów w Wigrach. A przecież z Suwałk mają blisko do domu, piłkę na zawodowym poziomie, nie trzeba szukać dodatkowej pracy. Dlaczego więc w ostatnich latach tendencja uległa całkowitej zmianie?

Perspektywa pucharów
O przyczyny takiego stanu rzeczy zapytałem Karola Salika, trenera bramkarzy Wigier, który za czasów zawodniczej kariery sam miał okazję przez kilka miesięcy reprezentować barwy litewskiej FK Jonavy. Jak przekonuje mój rozmówca, wbrew temu co zasugerowałem na początku rozmowy, w Suwałkach nikt z Litwinów nie zrezygnował. „Myślę, że wyróżniający się litewscy zawodnicy wolą zostać na Litwie w najwyższej klasie rozgrywkowej niż jechać do II ligi polskiej. Na pewno bliżej im do kadry i do pucharów. Nasz trzeci poziom rozgrywkowy nie jest atrakcyjnym kierunkiem. Oczywiście mowa o zawodnikach, którzy potencjalnie byliby wzmocnieniem i stanowili znaczące role w naszej drużynie. Aczkolwiek ten rynek nie jest za bogaty jeżeli mówimy o dobrych piłkarzach” – tłumaczy Salik.
Mimo tego, 10-11 lat temu w czasach gdy Wigry nie grały jeszcze w 1. lidze, do Suwałk przybywali litewscy piłkarze tacy jak na przykład Tomas Statkevičius, Gediminas Paberžis, Daniel Gunevič, czy zbliżający się powoli do końca kariery zawodowej Gražvydas Mikulėnas. Z kolei w ostatnich latach nawet perspektywa gry na zapleczu Ekstraklasy, gdy Wigry występowały już w 1. lidze, nie okazywała się wystarczającą zachętą. W czym zatem tkwi problem?

Zmiany
Według Karola Salika wpływ na sytuację ma wiele czynników, takich jak wprowadzenie euro na Litwie, czy sam fakt, że zawodnicy z Litwy kiedyś byli tańsi niż dzisiaj. Najlepsi piłkarze z tego kraju celują w Ekstraklasę, ci nieco słabsi wolą z kolei grać u siebie niż za podobne pieniądze w Suwałkach. Zdaniem mojego rozmówcy pewne znaczenie ma też fakt, że infrastruktura na Litwie poprawia się. Przez wszystkie te czynniki Wigry nie filtrują dogłębnie litewskiego rynku, choć nie oznacza to, że całkowicie z niego zrezygnowały.
Brak gwiazd
Jak zdradza Salik w Suwałkach pojawiają się na testach litewscy piłkarze. Nie gwarantują jednak oni odpowiednio wysokiego poziomu piłkarskiego, bądź po prostu na Litwie zarabiają już podobne pieniądze, i jak wspomniano wyżej, wolą zostawać u siebie niż grać w Wigrach. Nie będzie zresztą przesady w stwierdzeniu, że w barwach suwalskiego klubu żaden z Litwinów furory nie zrobił. W sporej części przypadków były to jedynie niespełna roczne pobyty, które z reguły kończyły się powrotem na Litwę. Najwięcej Wigrom dał Gražvydas Mikulėnas, który w trakcie 2,5 letniego pobytu w 68 spotkaniach strzelił 35 goli. Przez taki sam okres czasu w Suwałkach grał także obrońca Tomas Statkevičius.
fot. Piotr Matusiewicz







