Już za niecałą godzinę w Wilnie miejscowy Żalgiris podejmie tureckie Galatasaray w ramach pierwszego meczu II rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Zdecydowanym faworytem są goście, ale czy Litwini mogą szukać gdzieś swoich szans?
Boisko
Spotkanie odbędzie się na stadionie LFF w Wilnie, który dysponuje sztuczną murawą. Dla gospodarzy nie jest to nic niezwykłego, w końcu grają tu na co dzień w lidze, i to nie od wczoraj. Na pewno większą przeszkodą będzie to dla gości, którzy mogą przynajmniej na początku mieć problemy z dostosowaniem się do gry na takiej nawierzchni. Dla Żalgirisu ważne będą właśnie pierwsze minuty meczu – to idealna okazja aby wykorzystać fakt, że przyjezdni będą oswajać się z boiskiem.

Brak presji
Być może zabrzmi to trywialnie i jest oklepane, ale przeciwko takiemu rywalowi nikt nie ma większych oczekiwań względem Żalgirisu. Znając zaś gorący temperament tureckich kibiców można być pewnym, że Galatasaray nie może wyjechać z Wilna z jakimkolwiek innym rezultatem niż wygrana. To właśnie turecka drużyna będzie mieć na barkach presję wyniku, Żalgiris zaś może podejść do spotkania na większym „luzie”.
Edvinas Gertmonas
W zeszłym sezonie europejskich pucharów fantastyczną postawą wyróżniał się golkiper wilnian, Edvinas Gertmonas, który w wielu spotkaniach ratował skórę kolegom. Jego interwencje miały wymierny wkład w to, że Żalgiris doszedł tak daleko w Europie wywalczając tym samym historyczny awans do fazy grupowej Ligi Konferencji. W tym wypadku pewny punkt w bramce może okazać się bardzo ważny dla Żalgirisu – im dłużej nie będą w stanie pokonać go zawodnicy tureckiego klubu, tym bardziej będzie dodawać to skrzydeł mistrzowi Litwy.
Cała reszta to oczywiście plusy po stronie Galatasaray. Do Wilna przyjeżdża duży klub i bez wątpienia już sam fakt możliwości zmierzenia się z nim ma pozytywny wpływ na promocję futbolu na Litwie. A jeśli Żalgiris zdoła dodatkowo postawić u siebie trudne warunki, to nic nie jest wykluczone! W końcu marzyć zabronić nikomu nie można.
fot. Elvis Žaldaris







