Na niespełna miesiąc przed debiutem w europejskich pucharach Hegelmann Fc ma poważny kłopot. Drużyna gra bez polotu, zajmuje obecnie 5. lokatę w tabeli, traci punkty ze słabszymi na papierze drużynami, w słabym stylu odpadła z Pucharu Litwy.
Macedoński KF Shkupi będzie rywalem Hegelmannu w I rundzie eliminacji do Ligi Konferencji. To bez wątpienia dużo łatwiejszy rywal niż Lech Poznań, który przypadł sąsiadowi zza miedzy, Żalgirisowi Kowno. Marna to jednak pociecha dla podopiecznych Andriusa Skerli, którzy mają za sobą pół sezonu na Litwie, i żadnych powodów do zadowolenia po tym okresie. A jeśli już to można szukać ich w tym, że jeszcze gorzej spisuje się zespół FK Riteriai, który walczył rok temu z Hegelmannem do ostatniej kolejki o miejsce w Europie, czy osłabiona problemami pozasportowymi Sūduva. Bez tego biało-niebiescy byliby w tabeli jeszcze niżej.
18 spotkań, 7 wygranych, 10 porażek i 1 jedyny remis, który padł dzisiaj. Bilans bramkowy nie jest najgorszy. 33 strzelone gole to drugi najlepszy wynik w lidze. Bez wątpienia wygląda tak okazale dzięki dwóch wygranym po 5-0 z Bangą Gorżdy, ale i po stronie defensywnej nie ma dramatu. 21 straconych bramek to 6. rezultat, co prawie odpowiada położeniu Hegelmannu w tabeli.

Gdzie zatem problem? Przede wszystkim dzięki bardzo dobrej dyspozycji FK Poniewież, FA Szawli oraz Żalgirisu Wilno. Ta trójka odjechała już pozostałym drużynom na 15 i więcej punktów, więc musiałby wydarzyć się naprawdę niespotykany przebieg wydarzeń aby ten porządek wywrócił się. Teoretycznie będzie teraz trochę przekładanych spotkań z powodu europejskich pucharów, zobaczymy jak z przerwą poradzą sobie Szawle. Żalgiris i FK Poniewież grają w pucharach, a ich aspiracje sięgają tytułu mistrzowskiego, więc nikt sobie nie wyobraża aby miały złapać nagłą zniżkę formy. Jedynie Szawle w top3 znalazły się dość niespodziewanie, ale biorąc pod uwagę solidną, równą grę bez żadnych kompleksów, również nie należy spodziewać się aby mieli zacząć pikować w dół. A jeszcze w zeszłym roku tym samym imponował właśnie Hegelmann. W tej edycji zaś musiał już uznawać wyższość najsłabszych według tabeli Dżiugasa i FK Riteriai, zaś w dwóch starciach z beniaminkiem Dainavą Alytus ani razu nie udało się odnieść zwycięstwa. I zamiast spoglądać w górę Hegelmann musi się oglądać za siebie. Dainava już zrównała się z nim punktami, ale ma na koncie mecz więcej. Banga zaś traci tylko trzy oczka. Wystarczą dwie z rzędu porażki i klub z Kowna szybko może znaleźć się bliżej strefy spadkowej niż pucharowej.
Podopieczni Andriusa Skerli nie mają zatem przed tak ważnym dla nich wydarzeniem zbyt wielu powodów do optymizmu. Ciężko mi osobiście oszacować siłę Shkupi, teoretycznie Transfermarkt wycenia kadrę Macedończyków na 5,60 miliona euro, to o 800 tysięcy więcej niż Hegelmann, ale jak wiemy nie jest to większym wyznacznikiem.
fot. Hegelmann FC







