Džiugas Bartkus kibicom w Polsce zaprezentował się przez krótki czas w Górniku Łęczna, ale bardziej rozpoznawalny z pewnością jest w Izraelu, gdzie gra obecnie. W swojej karierze bramkarz odwiedził wiele miejsc, a każde z nich było dla niego nowym doświadczeniem.
Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką nożną?
Džiugas Bartkus (Hapoel Ironi Kiryat Shmona FC): Kiedy byłem dzieckiem mieszkaliśmy obok stadionu, tata i ja lubiliśmy pójść pokopać piłkę, oglądać jak chłopaki grają. Po mundialu 98′ chciałem zacząć chodzić na treningi.
Zawsze chciałeś być bramkarzem?
Kiedy przyszedłem na treningi, zobaczyłem dzieciaki, które trenowały od kilku lat, przez co były lepsze. Mniej więcej tydzień później trener długo nie myśląc postawił mnie na bramce, więc pozostałem bramkarzem.
Urodziłeś się w Kownie. Wydaje mi się, że teraz jest trudny czas dla tego miasta, jeśli chodzi o piłkę nożną. FBK i Stumbrasu nie ma już na piłkarskiej mapie, pozostał tylko Žalgiris. Jak myślisz, gdzie jest problem?
Pamiętam, że były bardzo dobre czasy, kiedy w Kownie grał FBK. Ale trzeba zrozumieć, że sportem numer jeden w naszym kraju jest koszykówka, co utrudnia klubom piłkarskim znalezienie silnych sponsorów i posiadanie mocnej drużyny. Jeśli chodzi o drużyny z Kowna to myślę, że projekt Žalgirisu jest obiecujący i całkiem dobrze przemyślany, więc za kilka lat pojawi się drużyna z dobrą infrastrukturą, która będzie walczyć o najwyższe miejsca w rozgrywkach.
Jak ci się podobało na Białorusi?
Na Białorusi zacząłem swoją karierę za granicą. Partyzan Mińsk miał bardzo dobry kolektyw, zebrałem bardzo dobre doświadczenie, ale po sezonie spadliśmy do niższej ligi. Potem przeniosłem się do Dynamo Brześć, jako dla zawodnika był to dla mnie trudniejszy czas, ale z drugiej strony to właśnie tam poznałem swoją przyszłą żonę. Z tego powodu nie żałuję niczego.
Dlaczego przyjąłeś ofertę Górnika? Czy były wtedy inne opcje?
Po powrocie na Litwę i reprezentowaniu Sūduvy przez 4 sezony zdałem sobie sprawę, że nadszedł czas aby pójść do przodu. Postanowiłem poszukać innego klubu po sezonie. Byłem na testach w Anglii, w Nottingham Forest, miałem dobre doświadczenia, ale tam nie zostałem. Kilka tygodni później zainteresował się mną Górnik. To była pierwsza konkretna propozycja, a jednocześnie uważałem, że polska liga to dobry krok naprzód, dlatego przyjąłem ich propozycję.
Jak oceniasz swój pobyt w Łęcznej?
W Łęcznej był trudny etap, ciężko było wdrożyć się do zespołu, wyniki nie były dobre. W rezultacie pół roku później opuściłem drużynę. Ale oceniam to wszystko jako rodzaj jakiegoś doświadczenia.
Co możesz powiedzieć o współpracy z trenerami Onyszko i Szatałowem? Część osób uważa, że Szatałow ma „trudny charakter”.
Co do Szatałowa, tak, być może jego charakter nie należy do najłatwiejszych, ale osobiście dał mi szansę i okazał mi zaufanie. Jeśli chodzi o Onyszko, to jest on profesjonalnym trenerem z dużym doświadczeniem. Praca z nimi była przyjemnością.
Jak trafiłeś na Maltę? Czy to fajne miejsce do życia?
Ponieważ sezon w Polsce nie należał do najlepszych, później ciężko było znaleźć silniejszą drużynę. Miałem ofertę z Żalgirisu Wilno, ale wtedy wybrałem Maltę, ponieważ chciałem grać za granicą. Myślę, że mieszkanie z rodziną na Malcie było jednym z lepszych wyborów i ogólnie dziękuję Bogu za to, że mogłem widzieć i mieszkać w różnych miejscach na świecie.
Jaki jest poziom piłki nożnej na Malcie?
Jeśli chodzi o poziom piłki nożnej na Malcie, to powiedziałbym, że jest bardzo podobny do tego na Litwie, tylko styl gry jest inny, bardziej techniczny. Różni się też tym, że lokalni gracze są półprofesjonalni i oprócz piłki nożnej wykonują też różne inne prace.
Twoim następnym klubem był Żalgiris Wilno. Czy obecny zespół jest silniejszy niż wtedy?
Będę długo wspominał swój pobyt w Żalgirisie, choć nie był zbyt długi. Mieliśmy dobry sezon w Europie i to z Wilna zrobiłem krok naprzód i przeniosłem się do Izraela. Najlepsze wspomnienia!
Jak się teraz czujesz w Izraelu? To prawdopodobnie twój najbardziej „egzotyczny” kraj, inna kultura, mentalność.
W Izraelu wraz z rodziną czujemy się bardzo dobrze, ponieważ jesteśmy już 2 lata, było wystarczająco dużo czasu, aby przyzwyczaić się do ich kultury i mentalności.
Gdzie są lepsi kibice – w Izraelu czy w Polsce?
Myślę, że w obydwu krajach są mniej więcej podobni, ale powiedziałbym, że drużyny w Polsce mają większe wsparcie od ultrasów.
W jednym ze spotkań ligi izraelskiej strzeliłeś gola i zostałeś bohaterem swojej drużyny. Co to jest za uczucie?
To było naprawdę niezwykłe wydarzenie, które zapamiętam na długo! Bardzo fajne uczucie.
Czy planujesz zakończyć karierę na Litwie?
Nie myślę jeszcze o końcu mojej kariery, ale myślę, że mogą być różne opcje, a Litwa jest jedną z nich.
Czym interesujesz się poza piłką nożną?
Dla mnie i dla mojej rodziny wiara jest bardzo ważna, jesteśmy wierzącymi chrześcijanami. Czytanie Biblii, słuchanie kazań, spędzanie czasu z Bogiem to duża część naszego życia. Ale jednocześnie interesują mnie różne rzeczy, śledzę wiadomości ze świata, oglądam różne filmy, a czasem gram na gitarze.
Gdzie ty i twoja rodzina czujecie się najlepiej? Byliście w wielu różnych miejscach na świecie.
Myślę, że wszędzie gdzie byliśmy świetnie się bawiliśmy, widząc i poznając różne kultury. Wszędzie staramy się znaleźć swoje plusy i na wszystko patrzeć pozytywnie.
fot. Alfredas Pliadis







