Według łotewskiego serwisu Sportacentrs świeżo upieczony mistrz Polski, warszawska Legia, jest zainteresowana napastnikiem szwajcarskiego Sionu, Robertsem Uldriķisem. Entuzjazm może hamować jednak nieco źródło pogłosek.
Łotysze powołali się bowiem na Transfermarkt, na którym teoretycznie każdy może napisać co chce. Samo prawdopodobieństwo transferu widnieje jako 23%. Jedną z podstawowych informacji w tej sprawie powinno być bowiem to, że Łotysz związany jest ze Sionem do końca czerwca 2022 roku. Wyceniany na 900 tysięcy euro 22-latek z pewnością nie zostałby puszczony zbyt łatwo przez swojego obecnego pracodawcę, a to wiązałoby się z koniecznością sięgnięcia głębiej do portfela.
To co może działać na korzyść potencjalnego transferu to ambicja rosłego napastnika. Gdy w zeszłym roku spora fala grających wcześniej za granicą Łotyszy zaczęła wracać do rodzimej ligi, Uldriķis wygłosił publiczną deklarację, że szczytem jego pragnień jest gra w którejś z lig TOP5. Polska to niezłe miejsce do wypromowania się, tak jak to miało miejsce wcześniej w przypadku 2 innych Łotyszy – Artjoms Rudņevs wyjechał do Niemiec, a Deniss Rakels na Wyspy. Na samej Łotwie zresztą Ekstraklasa traktowana jest jako pomost do lepszych lig, tak jak to miało miejsce w przypadku wymienionych wyżej.
Innym atutem Robertsa jest bez wątpienia jego wzrost – 198 cm. Wiadomo, że przy takich warunkach nie ma prawa być technicznym wirtuozem, ale zyskuje dzięki temu w powietrzu. Wychowanek Skonto Ryga nie jest także łowcą goli, w 40 ligowych występach dla Sionu strzelił 7 bramek, zaliczył 3 asysty. Szwajcarom jakoś bardzo to jednak nie przeszkadza, bo Łotysz gra tam od 2018 roku i nie słychać większych głosów niezadowolenia. Warto także dodać, że Legia ma już w kadrze rosłego piłkarza z formacji ataku – to mierzący 194 cm. Czech Tomas Pekhart.
Warto jednak zauważyć, że Szwajcarzy wprowadzali Uldriķisa do drużyny stopniowo, dawali mu swoje szanse i przede wszystkim czas. W Legii takiego komfortu by nie miał, w Warszawie oczekiwania są zawsze wysokie, a ciężko też takowych nie mieć wobec gracza kupionego za potencjalnie kilka milionów złotych. Warto też zauważyć, że jest to typ niezbyt lubianego u nas napastnika, którego praca na boisku nie objawia się liczbami w rubryce strzelonych bramek. Choć z drugiej strony, kto wie? Może ambitny, pracowity i głodny sukcesów Roberts dzięki swoim cechom zdołałby szybko odnaleźć się na Łazienkowskiej? Ma na pewno dużo do udowodnienia.
Na ten moment nie uważam by temat tego transferu powinien być szczególnie mocno „grzany”. Potraktujmy to jako ciekawostkę, tradycyjną pogłoskę, część z nich zamieszczanych na Transfermarkcie okazuje się być prawdziwa, część nie. Uldriķis ma czym zachęcić Legię. Poza wspominanymi cechami charakteru i warunkami fizycznymi nie powinien także zażądać ogromnego kontraktu. To wciąż młody zawodnik, który ma jednak wiele do udowodnienia. W seniorskiej reprezentacji swojego kraju zagrał 14 razy zdobywając 1 bramkę.
fot. FC Sion







