Orlęta wypatrzyły byłego reprezentanta litewskiej młodzieżówki, gdy zagrał przeciwko nim w towarzyskim meczu reprezentując barwy rezerw Pogoni Siedlce. Tam go nie chcieli, w FK Riteriai stracił swoją pozycję i był skazany na rezerwy, Orlęta były zdeterminowane, więc po krótkim namyśle zameldował się w Radzyniu Podlaskim. Oto hit transferowy w polskiej 3. lidze – Edvinas Baniulis!
Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Wiesz co odbędzie się 8. marca?
Edvinas Baniulis (Orlęta Radzyń Podlaski): Będzie wyjazdowe spotkanie w lidze.
Tak. Przeciwko Stali Kraśnik. Wiesz, że gra tam Povilas Malinauskas?
Tak, słyszałem że tam gra.
Podobnie jak on również trafiłeś do polskiej 3. ligi przez swojego agenta?
Dokładniej byłoby, że to Orlęta wypatrzyły mnie na meczu towarzyskim, i skontaktowały się z agentem w mojej sprawie.
Byłeś zdecydowany od razu przyjąć tę ofertę?
Nie od razu, zdarzyło mi się trochę przemyśleń, narada z rodziną, ale to nie była trudna łamigłówka.
Jak Twoja rodzina zareagowała na to, że Twoim nowym miejscem pracy będzie Radzyń Podlaski?
Zupełnie normalnie, wspierali mnie na każdym kroku, i życzyli jak największego powodzenia.
Porównując z Wilnem Radzyń jest małym miasteczkiem. Miałeś już okazję przejść się po mieście, pozwiedzać?
Na razie miałem okazję tylko objechać miasto samochodem, jest nieduże ale ma swój urok. Małe miasteczko nie jest dla mnie problemem, przyjechałem się tu rozwijać i grać.
Porozmawiajmy zatem o klubowej infrastrukturze. Jak Ci się podoba? Jest wszystko co trzeba?
Kiedy przyjechałem tu, to nie spodziewałem się, że będzie tak dużo wszystkiego. Masz główny stadion, dwa boiska treningowe, swoją halę sportową, nawet też saunę, wszystko w jednym miejscu.
Jak to wygląda w porównaniu do bazy FK Riteriai?
FK Riteriai nie mają takiej bazy jak Orlęta. Jest stadion w Trokach, ale tylko na treningi, a tak wynajmują boisko od federacji w Wilnie.
Riteriai to jedna z sześciu grających w tym roku drużyn w A Lydze. Szokujący fakt. Czy litewska piłka potrzebowała takiego zimnego prysznica?
Myślę, że był on naprawdę potrzebny, gdy niektórym drużynom ciężko jest utrzymać się w lidze z powodu finansowych niedoborów.
Riteriai nigdy żadnych problemów nie mieli?
Riteriai to jedna z kilku drużyn, które nie mają kłopotów finansowych.
Klub dobrze współpracuje z młodzieżą. Wcześniej w Polsce grał Justinas Marazas. Czy to właściwy przykład, że Riteriai mają dobrą strategię?
Myślę, że to naprawdę dobra strategia, bo młodzież w zespole Riteriai dostaje dużo minut.
Wcześniej grałeś między innymi w „wielonarodowościowym” klubie Utenis Uciana. Jakie to uczucie być w drużynie, w której było dużo więcej obcokrajowców niż Litwinów?
Było trochę nieprzyjemnie, kiedy nie rozumiałeś co gada trener, koledzy z drużyny, a jesteś u siebie w domu, na Litwie. No ale to nie był jakiś wielki kłopot.
Spodziewałeś się, że Utenis na swoją własną prośbę wycofa się z A Lygi? Wówczas (w 2017 r.) widziałem głosy krytyki, ale patrząc teraz… sensowna decyzja. Grają tam, gdzie nie zbankrutują.
Sądzę, że ten klub otaczają mądrzy ludzie, i tego dnia podjęli właściwą decyzję, mają dużo dobrych wizji, ale na wdrożenie ich potrzeba czasu. Uważam, że to naprawdę dobry projekt.
Orlęta są Twoim pierwszym zagranicznym klubem. Nowe miejsce, nowi ludzie i otoczenie. Czy klub pomaga Ci odnaleźć się w nowym otoczeniu?
Tak, świetnie przyjęli, zawodnicy pomagają rozwiązać niektóre problemy, takie jak np. internet. Trener dba czy wszystko dobrze, czy niczego nie brakuje. Wszystko jest świetnie.
Gdy została opublikowana informacja o Twoich występach w drużynie Litwy U21, niektórzy ludzie pisali, że są zaskoczeni – taki piłkarz w takim klubie. Jakie są Twoje cele w Polsce?
Zapracować sobie na miejsce w pierwszym składzie, i rozwijać się. Głównym celem jest zdobywać bramki, pomagać drużynie wygrywać, i wspiąć się na wyższy poziom.
Jesteś przygotowany na to, że w Polsce traktujemy piłkę nożną inaczej niż na Litwie?
Absolutnie tak! Tu ludzie żyją futbolem, na Litwie numerem jeden jest koszykówka.
Muszę zatem zapytać: jak zostałeś piłkarzem?
Od małego grałem w piłkę na podwórku z kolegami. Byłem najwyższy wśród rówieśników, więc mama ukierunkowała mnie na koszykówkę. Długo to nie trwało – tydzień i już chodziłem na treningi piłki nożnej, urodziłem się chętny grać. Na początku był to SKS (Szkolny klub sportowy – przyp. aut) po zajęciach, ale już mając 16 lat dostałem kontrakt od Żalgirisu Wilno. To była moja pierwsza profesjonalna umowa.
Jakim typem zawodnika jesteś? Co powiedziałbyś o stylu swojej gry?
Jestem typową „dziewiątką”, zawsze bywam w polu karnym, a najczęściej zdobywam bramki głową, lub strzałami z pierwszej piłki.
Czym się interesujesz oprócz futbolu?
Oprócz piłki bardzo interesują mnie samochody, lubię także Formułę 1.
Twój ulubiony samochód?
Mam dużo takich, które lubię, ale jednym z takich bardzo lubianych byłoby Lamborghini Urus.
fot. archiwum osobiste







