Mantas Kuklys wrócił do Żalgirisu Wilno po dwuletniej przerwie na występy w kazachskim Żetysu Tałdykorgan. 32-letni pomocnik zdobył wczoraj gola na wagę zwycięstwa w Superpucharze Litwy z Sūduvą Mariampol. To bardzo symboliczny moment, bo odebranie pierwszego trofeum to symbol nadziei na przerwanie dominacji Sūduvy.
We wczorajszym starciu prawdziwe emocje przyszły dopiero w drugiej połowie, ponieważ niecelne strzały i brak precyzji ciężko uznać za atrakcyjne, a tych w pierwszej części gry nie brakowało. W całym spotkaniu lepiej zaprezentował się Żalgiris, który stwarzał sobie groźniejsze sytuacje pod bramką rywala. Decydujący gol padł późno, bo w 88. minucie. Mantas Kuklys, którego silną stroną są rzuty wolne, zdobył dość przypadkową bramkę. Chwilę potem kibice Żalgirisu przepchnęli ochroniarzy i wbiegli za linię boczną boiska świętować ze swoimi piłkarzami zwycięskiego gola. Wszystko znajdziecie na poniższym wideo:
Choć Kuklys urodził się w Szawlach, i jego pierwszym klubem w karierze był tamtejszy, nieistniejący już FK Šiauliai, to najwięcej występów zaliczył dla Żalgirisu. To właśnie z nim 4 razy świętował tytuł mistrzowski, a wczoraj zdobył drugi Superpuchar. To właśnie jego gol w dużej mierze przyczynił się w 2013 roku do wyeliminowania przez Wilnian Lecha Poznań. Zdobył go podczas pierwszego meczu w Wilnie, kiedy Żalgiris wygrał 1-0.
Oprócz Kuklysa z bardzo dobrej strony pokazał się 20-letni Matas Vareika, który zmienił pod koniec meczu byłego piłkarza Liverpoolu, Davida N’goga. To właśnie po faulu na szarżującym Vareice padł zwycięski gol. Młody zawodnik Żalgirisu dał swojej drużynie dużo więcej niż N’gog przez cały mecz, na wypracowanie gola potrzebował 7 minut!
Ta wygrana zwiastuje nam ciekawy, wyjątkowy sezon (setny!) ligi litewskiej. Mimo okrojonego składu możemy spodziewać się emocji, gdyż wygląda na to, że Żalgiris zamierza odebrać Sūduvie tytuł mistrzowski po 3 latach posuchy. Oczywiście jest jeszcze za wcześnie aby cokolwiek przepowiadać, lecz wygrana Wilnian w Superpucharze daje duże nadzieje dla kibiców, ale przede wszystkim samych piłkarzy.
Pierwszy mecz w sezonie 2020 na hali w Wilnie obejrzało 3157. Nie sprzedały się jedynie pojedyncze miejsca w sektorach VIP, oraz w koło najbardziej zagorzałych kibiców. Nie zabrakło jednak i fanów, którzy mecz musieli obejrzeć na stojąco.
fot. Fotobankas







