Englishman in Latvia

Anglia, kolebka futbolu, kraj w którym zaczęła pisać się historia tej dyscypliny. Na Łotwie znajdziemy pewnego niezwykłego przybysza z tego kraju, 36-letniego Anthonego McMullena. Aktualnie trenuje klub z trzeciego poziomu rozgrywkowego – Mārupe SC. Porozmawialiśmy o tym jak Anthony znalazł się na Łotwie, o tutejszej piłce w porównaniu do Anglii i innych ciekawych sprawach, które dotyczą zarówno Łotwy jak i Wielkiej Brytanii!

Rafał Kobza (Bałtycki futbol): Naszą konwersację zacznę od szukania powodu, dla którego przybyłeś i żyjesz na Łotwie. Żona, rodzina?

Anthony McMullen: (Mārupe SC): Wizytowałem Łotwę kilka razy jako turysta, i polubiłem ten kraj. Nawiązałem kontakt z Justinem Walleyem (współzałożyciel 3. ligowej Rigi United, klubu skupiającego różne narodowości – przyp. aut.), długo rozmawialiśmy. Pojechałem do Rygi i spotkałem się z nim, z graczami w klubie, i powiedział mi, że potencjalnie przejmę jego rolę jako trenera głównego żeńskiej drużyny United. Czułem, że to świetna okazja dla mnie jako trenera i osoby. Właśnie tego potrzebowałem w tamtym czasie, ponieważ moje życie w Wielkiej Brytanii było trudne.

Co masz dokładnie na myśli mówiąc „trudne” – jeżeli mogę spytać?

Tak, oczywiście. Pracowałem w policji, robiłem to przez 8 lat i było ciężko. Przez kilka miesięcy byłem na zwolnieniu lekarskim i jednocześnie rozwodziłem się.

Czyli przyjazd na Łotwę był jak lekarstwo.

To był naprawdę dobry moment. Już lata przed tym szukałem możliwości opuszczenia Wielkiej Brytanii!

Ile wiedziałeś o łotewskiej piłce przed przybyciem tam? Który to był rok?

Przybyłem w 2016 roku, jestem tu już 4 lata. Szczerze mówiąc, nie wiedziałem zbyt wiele. Musiałem szybko poszukać informacji i kontaktów aby móc zacząć działać. Znam wielu graczy i trenerów z całej Łotwy. Kluby, ligi, także kobiece. Nie byłem przygotowany na piłkę nożną na Łotwie. Zupełnie różni się od tego, do czego jestem przyzwyczajony. Przez całe życie w nią grałem, to dla mnie prawie religia. Ogólnie rzecz biorąc, tutaj podejście jest inne i nadal trudno mi sobie z tym poradzić.

Jakie są Twoje doświadczenia z piłką w Wielkiej Brytanii?

Przez lata grałem w wielu klubach w Wielkiej Brytanii o różnych standardach, głównie w Walii. Prowadziłem zewnętrzne kursy trenerskie z walijską federacją. Robią świetną robotę, produkując graczy dla tak małego kraju. Moją pierwszą prawdziwą pracą trenerską była posada trenera żeńskiej drużyny w Ridze United. Wcześniej pomagałem w Wigan Athletic Ladies jako trener bramkarek. Nadal grałem regularnie, kiedy opuściłem Wielką Brytanię, chociaż tu na Łotwie niezbyt dużo, ponieważ cały swój czas poświęcam na trenerkę. Gram tylko teraz, kiedy potrzeba.

Jakie są różnice w trenowaniu na Łotwie, a w Wielkiej Brytanii?

Ogólnie jest mnóstwo różnic. Większość klubów w Wielkiej Brytanii ma własny stadion (niektóre oczywiście się dzielą). Kiedy w UK grasz u siebie, naprawdę czujesz się jak w domu i masz przewagę. Tutaj stadiony są w większości dzielone między kilkoma klubami, a całkiem sporo z nich to centra sportowe lub szkoły. W Wielkiej Brytanii większość klubów ma historię i dziedzictwo, reputację. Tutaj tak nie jest. Oczekuje się, że wygrasz za wszelką cenę i będzie mieć takie pragnienie, że sukces znaczy dla Ciebie wszystko. Na Łotwie jest po prostu inaczej.

Aby udzielić konkretnej odpowiedzi na twoje pytanie (trenowanie), szatnia jest zupełnie inna. To kwestia futbolu, ale także i kultury. Ogólnie rzecz biorąc, szatnie są tutaj spokojnymi miejscami, nikt nie chce mówić poza kolejnością. Zawsze staram się otworzyć dla graczy, aby mogli swobodnie dyskutować. To oczywiście wymaga czasu, i na początku jest trudne. W Wielkiej Brytanii gracze nie potrzebują specjalnego zaproszenia do rozmowy!

Komunikacja podczas treningu i gier bywa tutaj spokojna i cicha. Zawsze zachęcam moich graczy, aby ze sobą rozmawiali i pomagali sobie nawzajem. Czasami celowo planuję jakieś niepowodzenie na sesji treningowej, i kiedy coś się załamuje to zostawiam to graczom do rozwiązania. Co byś zmienił, aby działało? To wnosi element pracy zespołowej, komunikacji, a gracze muszą wziąć na siebie odpowiedzialność. Właśnie to chcę widzieć w dniu meczowym.

Głównie to aspekt kulturowy. Inną rzeczą jest to, że gracze tutaj nie są zbyt cwani. Mam na myśli niewystarczająco sprytni. Nie spowalniają gry gdy jest taka potrzeba, lub jej nie przyspieszają gdy powinni. Gdy stracimy piłkę i przeciwnik wyprowadza kontrę nie stopują akcji sprytnym, taktycznym faulem, a to dawałoby nam czas na powrót z ataku do defensywy. W Wielkiej Brytanii piłkarze są „na czasie” z takimi rzeczami!

Riga United, SK Cēsis, i teraz Mārupe. W której lidze w Wielkiej Brytanii widziałbyś swoje byłe i aktualną drużynę?

Trenowałem także FK Aliance przez sezon między Rigą United a Cēsis. Grupa którą mamy w Mārupe jest najbardziej utalentowaną ze wszystkich drużyn, z którymi miałem do czynienia jako trener. Myślę, że bylibyśmy w stanie rywalizować na poziomie Non-League/5 szczeblu. Ale oczywiście ciężko to stwierdzić!

Co sądzisz o Justinie Walley’u? Myślę, że on jako pierwszy współkształtował pierwszy klub dla międzynarodowej społeczności w Rydze (Wspominana już Riga United – przyp. aut.). Jak układała Ci się praca z nim?

Justin jest świetnym gościem, bliskim przyjacielem. Pomógł stworzyć Rigę United, która stała się świetnym małym klubem. Jest pełen graczy z całego świata, najczęściej studiujących tu. Wiem, że ciężko im być konkurencyjnym z powodu wakacji studenckich, ponieważ ludzie wracają wtedy do domów. Ale Justin jest bardzo kompetentnym człowiekiem, nie tylko w piłce nożnej, ale w ogóle. Podobało mi się trenowanie z nim, w rzeczywistości w moich 3 pracach potem byłem sam. Ciężko jest trenować samemu na własną rękę, zawsze miło zaczerpnąć od kogoś pomysły i uzyskać wsparcie. Justin (i inni) pomagają mi, ale oczywiście nie na treningu ani na meczach. Regularnie trenuję około 28 osób, a samemu poprowadzenie sesji treningowej tak jak bym chciał jest trudne. Nie jest idealnie, ale Mārupe to mały, lokalny klub, chcemy w to włączać każdego chętnego do gry. Jedną z najważniejszych rzeczy dla mnie jest stworzenie jasnej ścieżki do pierwszego zespołu poprzez utworzenie juniorskiej grupy wiekowej, której nam brakuje (16, 17 latków). Dałem już szansę na grę 15-latkowi z akademii i właśnie w tym kierunku chcę podążać z klubem.

W Ridze United głównym językiem jest angielski, ale Cēsis lub Mārupe to bardziej „łotewskie” kluby. Jak wygląda twoja komunikacja z zespołem? Czy mówisz po łotewsku?

Tak, w Ridze United powszechnym językiem jest/był angielski. W moich innych klubach w 99% przypadków był to język łotewski. Nadal mówię po angielsku, prawie wszyscy gracze go znają. Zawsze upewniam się, że wszyscy rozumieją, na przykład podczas spotkania przed lub po meczu, proszę graczy, którzy nie czują się pewni w angielskim, aby usiedli obok kolegów, którzy znają język na bardzo dobrym poziomie, aby mogli pomóc w razie potrzeby. Posiadanie łotewskiej rodziny idzie w parze z tym, że dobrze rozumiem język. Prawdopodobnie rozumiem więcej niż ludziom się wydaje – co stawia mnie w dobrej pozycji! Mówię trochę po łotewsku, chociaż większość chłopaków po prostu się ze mnie śmieje! Potrzebuję napisów, kiedy mówię po łotewsku!

Powiedz coś więcej proszę o swojej łotewskiej rodzinie.

Moja partnerka jest Łotyszką, pochodzi z miasta Saldus. Mamy dwie córki, obydwie uczęszczają do przedszkola, a następna już niedługo przyjdzie na świat! Wszystkie mówią po łotewsku i angielsku, mamy dwujęzyczne domostwo. Żyjemy w małej wspólnocie na obrzeżach Rygi.

Czyli zostajesz już na Łotwie? (śmiech)

Mam taką nadzieję. Kupiliśmy dom zeszłego lata. Nie mam powodów aby się przeprowadzać. Oczywiście chcę zrobić karierę trenerską i chciałbym to uczynić tutaj. Czy dostanę możliwości? Szczerze mówiąc wątpię. Jestem przygotowany na wyjazd do innego kraju, jeśli będzie taka możliwość.

Łotewski futbol nie wygląda zbyt dobrze, prawda? Mówię bardziej o sprawach reprezentacji, ponieważ kluby dają więcej nadziei.

Moim zdaniem federacja musi wprowadzić wiele ulepszeń w funkcjonowaniu piłki nożnej na Łotwie. 3 tygodnie temu, czyli na niedługo przed rozpoczęciem sezonu, nadal nie byliśmy nawet pewni, jak będzie wyglądać liga w której zagramy, ile w niej będzie drużyn. To utrudnia zakontraktowanie nowych piłkarzy, pozyskanie sponsorów itp. Nie sądzę aby tu było wystarczające wsparcie dla amatorskiego futbolu. Myślę, że zbyt duży nacisk położono na starania stworzenia  wybitnego zespołu lub pokolenia, kiedy moim zdaniem należy skupić się na kształtowaniu gracza. Większość małych krajów ma piłkarza na wysokim poziomie, na przykład Bale z Walii.

W ubiegłym sezonie Riga FC dobrze spisała się w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej, ale jest to zdecydowanie najlepsza drużyna w kraju. To dobre dla Łotwy, każdy sukces, bez względu na to jak mały, zwiększa zainteresowanie i piłka się rozwija.
Porozmawiajmy o Twojej drużynie – SC Mārupe. Nie wiem o niej zbyt dużo, ale wyobrażam ją sobie jako zespół lokalnych gości, gdzie każdy każdego zna. Nie pomyliłem się?
W Mārupe mamy akademię z różnymi grupami wiekowymi, począwszy już od 6-latków. Z pierwszego zespołu około 75% graczy faktycznie mieszka w naszym miasteczku. Ponadto w seniorskiej drużynie jest 9 chłopaków, którzy nie ukończyli jeszcze 18 lat. Tak, większość ludzi się zna. Przed sezonem ściągnęliśmy kilku zawodników, straciliśmy paru z poprzedniego roku, ale generalnie zbyt dużo zmian względem tego co było – nie ma. Nie brakuje nam także doświadczonych piłkarzy, to dobra mieszanka.
W tym roku pierwszy raz w historii byliście na zagranicznym zgrupowaniu (w Możejkach na Litwie). Podzielisz się swoimi wrażeniami?
Tak, jasne. To był mój pomysł aby zagrać na Litwie. Czułem, że dla mnie i grupy ważne jest, aby dowiedzieć się nieco więcej o nas samych w innym środowisku. Tamtejszy zespół, Atmosfera Możejki, zgodził się nas gościć i pojechaliśmy tam przed wyjazdem do małego kompleksu wakacyjnego w Saldus. Miło było widzieć chłopaków po treningu gdy pili ze sobą piwo, jedli szaszłyki, chodzili do sauny itp. Jestem bardzo otwarty i szczery z graczami i chcę tego samego od nich, myślę, że to ważne dla wzajemnego szacunku i naszego rozwoju na boisku.
Atmosfera dała wam także solidną lekcję futbolu.
Tak, przegraliśmy 1-4, chociaż wynik nie oddaje gry. Do przerwy było 1-2, i zrobiłem 11 zmian aby każdy kto tu przyjechał miał szansę zagrać. Połączenie tych wszystkich zmian i strata bramki po karnym (według mnie niesłusznym) znacznie wpłynęło na rezultat. Ale Atmosfera miała kilku dobrych zawodników i będę śledził ich wyniki w tym sezonie, jeżeli wystartuje!
Właśnie, kiedy sezon wystartuje będziecie grać w 2. līdze (trzeci poziom rozgrywek). Łotewska federacja opisała te rozgrywki jako dla drużyn „gotowych do rywalizacji w 1. līdze po wywalczeniu awansu.” Jakie macie cele na ten sezon?
Celem klubu jest dostanie się 1. līgi. Klub ma wszystko co jest wymagane do uczestnictwa na tym poziomie: stadion, akademię, ogólną infrastrukturę. 2. līga to nowe rozgrywki, więc nie wiadomo jaki będzie poziom. Grałem przeciwko lub widziałem większość naszych przeciwników w ciągu ostatnich 2 lat, więc wiele tylko zależy od tego, kogo zakontraktowali. Myślę, że będziemy walczyć o czołową dwójkę, może trójkę, to byłoby dobre osiągnięcie. W naszych dwóch ostatnich meczach towarzyskich nieznacznie ulegliśmy drużynie Saldus (1-2), która gra ligę wyżej, oraz pokonaliśmy Rigę United 6-0. Jesteśmy w dobrej formie przed sezonem.
Jaki jest styl gry w niższych ligach na Łotwie? Czy to dość fizyczny futbol, dużo twardej gry?
Szczerze mówiąc – to zależy. W 2 līdze w ostatnich 2 latach standardy były naprawdę wysokie. Na przykład w Cēsis miałem tylko kilku graczy, którzy wcześniej w ogóle grali 11 na 11. Może być fizyczny, nawet w takim stopniu jak w niższych ligach angielskich, do czego jestem przyzwyczajony. Jednak większość brzydkich fauli, które tu widziałem, wynikały raczej z niezdarności, niż z czystej złośliwości.
W naszych pierwszych czterech grach testowych wykorzystaliśmy 3 formacje i wystawiałem graczy na kilku różnych pozycjach. Chciałem zobaczyć, co najlepiej działa z tym, co mamy. Wiem, że niektórzy trenerzy mają swoją filozofię i grają tylko w określony sposób. Ale ja opieram się na fundamentalnych wartościach, które nie zmieniają się z meczu na mecz, oczekuję pewnego standardu od wszystkich graczy. Dopiero potem liczy się styl gry/formacja, która może zmieniać się w zależności od rywala.
Niższe ligi obfitują w wiele nietypowych, dziwnych sytuacji. Masz jakieś anegdotki?
Kiedy byłem trenerem w FK Aliance, graliśmy mecz z Olaine na wyjeździe. Po pierwszej połowie meczu przegrywaliśmy 0-3, wprowadziłem kilka zmian i szczerze mówiąc, nigdy nie czułem się tak pewny, że zdołamy coś jeszcze ugrać. Skończyło się na wyniku 4-4, a w ostatniej akcji meczu wykorzystaliśmy rzut karny. Po końcowym gwizdku podawaliśmy sobie ręce z oficjelami i piłkarzami, i jeden z kibiców Olaine wbiegł na boisko i zaczął atakować naszych oficjeli! Byłem pośrodku, i usiłowałem powstrzymać tego kibica, a jeden z liniowych próbował uderzyć go swoją chorągiewką! Nie było żadnych poważnych obrażeń, wkroczyła policja i poradziła sobie z tym!
Było trochę strachu, ale jest to dobre przejście do tematu kibiców. Ilu fanów bywa zazwyczaj na stadionach 2. līgi?
Znowu – to zależy. Graliśmy przed 5 ludzi, oraz przed 150. Mamy już przyzwoite wsparcie w Mārupe, a naszym celem jest średnio 100 widzów w trakcie gier u siebie. Jest to jak najbardziej osiągalne, a my postaramy się to zrealizować. W zeszłym sezonie klub oferował już dzieciom darmowy popcorn.
Co powiedziałbyś o Mārupe jako o miejscu do życia?
To bardzo miłe miejsce. Jest blisko do centrum i lotniska. Mieszka tu wiele rodzin. Liczba ludności wynosząca około 20 tys. wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich 10 lat. Ponad jedna czwarta populacji to osoby w wieku poniżej 14 lat. Jeśli więc odniesiemy to do strategii klubu, mamy bardzo świetlaną przyszłość.
Różnice między życiem w Wielkiej Brytanii a na Łotwie?
Życie w Wielkiej Brytanii jest generalnie gorączkowe. Chodzi o to, ile pieniędzy zarabiasz, co możesz kupić, czym możesz się pochwalić? Tutaj ogólnie wszystko jest bardziej wyluzowane. Mogę mówić tylko o własnych doświadczeniach, inni mogą oczywiście widzieć to inaczej. Preferuję Łotwę. Czasami coś bywa być denerwujące. Reguły tu są sztywne, jest mało elastyczności. Nie zawsze wychodzi źle, ale może to być też frustrujące.
W Wielkiej Brytanii ludzie zawsze próbują ci coś sprzedać, bezwzględnie. Tutaj czasami trudno jest czegoś spróbować i coś kupić, ponieważ nie ma takiej potrzeby rynku. To przyjemne, ale kiedy czegoś potrzebuję, to czasami mam ochotę rwać włosy z głowy!
Jakiej rzeczy ze swojej ojczyzny najbardziej brakuje Ci na Łotwie? Jak często jedziesz do Anglii?
Tak, jestem z Anglii, cała moja rodzina mieszka w Liverpoolu. W ciągu 4 lat odkąd wyjechałem, byłem raz na Boże Narodzenie, a także ze 12 razy w sprawach związanych z kursami trenerskimi, więc całkiem sporo regularnych podróży. I myślę, że będą one kontynuowane. Brakuje mi zwyczajnych rzeczy, takich jak pójście do pubu na piwo w niedzielne popołudnie, czy czytanie gazety. Tęsknię też za niektórymi potrawami, ale jem tutaj o wiele zdrowiej.
Twoja ulubiona łotewska potrawa?
Lubię prawie wszystko, jestem fanem ziemniaków i mięsa, więc naprawdę nie trafiłem źle! Polubiłem też różne sałatki, szczególnie latem. Liga, moja żona, była zszokowana, gdy byliśmy Wielkiej Brytanii i odkryła, że w miejscach, gdzie jedliśmy, były tylko 2 lub 3 warianty sałatek. Tutaj zwykle dostajesz całe menu dedykowane sałatkom! Zauważyłem także, że w niektórych miejscach w Wielkiej Brytanii burger z frytkami jest tańszy niż sałatka. Łotewskie piwo jest również o wiele lepsze niż w Anglii!
Jak widzisz swoją przyszłość? Czy planujesz zostać dłużej w zespole Mārupe? Czy masz jakieś długoterminowe plany?
Chcę wywalczyć z  Mārupe 1. līgę. Zostanę tu tak długo, jak będą mnie potrzebować prez3w Ringolds i gracze. Osobiście cieszę się z dalszej edukacji i nauki poza boiskiem oraz zdobywania doświadczenia na murawie. Czuję, że ciągle się uczę czegoś nowego i doskonalę, to dla mnie ważne. Na dłuższą metę, oczywiście chcę iść tak wysoko, jak to tylko możliwe, aby zostać najlepszym trenerem, jakim mogę być!
Na koniec pytanie rodem z rozmów o pracę w korporacji. Gdzie widzisz siebie i łotewską piłkę za 10 lat?
Byłoby miło, gdybym prowadził jakąś łotewską drużynę w europejskich pucharach,  jako trener główny, asystent trenera, czy też trener bramkarzy. Moim celem zawsze będzie bycie związanym z drużyną narodową. Aby to się stało, wiele musiałoby się jednak zmienić!
Jeśli chodzi o Łotwę, prawie w ogóle nie skupiałbym się na aktualnej drużynie seniorów. Nie jesteśmy wystarczająco konkurencyjni na najwyższym poziomie i myślę, że lepiej byłoby poświęcić pieniądze, czas i energię na skoncentrowaniu się na młodzieży i kształtowaniu graczy. Myśląc krótkoterminowo wystawiałbym  młodszych graczy i zapominał o wynikach, ponieważ ci zawodnicy i tak nie są wystarczająco dobrzy. Długoterminowo, aby kształcić zawodników od małego. Sprawić, że Virslīga będzie bardziej konkurencyjna i lukratywna, aby zwiększyć liczbę przybywających tu graczy dobrej jakości, wtedy ogólny standard się poprawi. Jeśli grasz z lepszymi piłkarzami na co dzień, musisz podnosić swoje umiejętności, poprawić poziom. Większości Łotyszy nie spodoba się ta sugestia, ale nie jest czymś dobrym produkcja setek graczy na kiepskim standardzie, znacznie lepsza jest produkcja 40 lepszej jakości. Najważniejsze jest budowanie uczestnictwa i zainteresowania grą, aby piłka mogła rozwijać się zarówno na boisku, jak i poza nim – Łotysze zasługują na więcej.
fot. archiwum osobiste
Share on facebook
Share on twitter

Logowanie