Trwała jeszcze afera związana z Getulio Aurelio, a Estonią wstrząsnął kolejny skandal. Tym razem związany z mniejszym klubem, ale jednocześnie ze „śmietanką” estońskiego światka piłkarskiego. O co chodzi?
Autor: Dawid Czemko (Estoński futbol)
Tygodnik „Eesti Ekspress” opublikował 17 marca artykuł, w którym były trener grup młodzieżowych FC Elvy (klub występuje w drugiej lidze – przyp. red.) opowiedział o skandalu seksualnym zatajonym przez władze tego klubu.
Cała sytuacja miała miejsce w 2016 roku. Lauri (taki pseudonim przybrał były trener Elvy) zauważył, że na treningi przestała uczęszczać jedna z najzdolniejszych zawodniczek akademii. Skontaktował się z nią przez internet, by dowiedzieć dlaczego zaprzestała trenować. Nastolatka wyznała, że jej trener Marek Naaris (trener grup młodzieżowych, drużyny seniorskiej i członek zarządu) wysyłał do niej zdjęcia swojego penisa i próbował z nią „flirtować”. Naaris chciał również dostać nagie fotografie od swojej podopiecznej. Ta w obliczu tej strasznej sytuacji załamała się i zaczęła miewać myśli samobójcze.
Wkrótce Lauri opowiedział o całej sytuacji innym trenerom. Początkowo nikt nie chciał mu uwierzyć. Wszyscy zmienili zdanie, gdy zobaczyli zrzuty ekranu rozmów Naarisa z nastoletnią zawodniczką. Po paru dniach Lauri poszedł przedstawić tę wstrząsającą historię prezesowi klubu, Margusowi Ivaskowi. Ten zareagował co najmniej dziwnie. Poprosił, by Lauri nie nagłaśniał tej afery, mając na uwadze dobro Elvy. Obiecał jednak, że zajmie się tą sprawą i wyciągnie odpowiednie konsekwencje. Minęło kilka dni i Lauri został zwolniony.
Nagłe oświadczenie i „niespodziewane” zwolnienie
Dzień po publikacji wstrząsającego artykułu Elva wydała oświadczenie, w którym ogłosiła zakończenie współpracy z Markiem Naarisem. Klub zwrócił w nim również uwagę na to, że o całej sytuacji zostało poinformowane EJL (Estoński Związek Piłki Nożnej) jak i policja. Naaris po wyjaśnieniu sprawy trafił na specjalne leczenie i podobna sytuacja już się później nie powtórzyła.
Tego samego dnia postępowanie dyscyplinarne wobec Naarisa wszczęło EJL. Na temat skandalu wypowiedział się również Priit Värv, przedstawicieli władz gminy Elva zajmujący się sportem. Mężczyzna wyznał, że doniesiono mu o potencjalnej aferze, ale ze względu na brak jakichkolwiek dowodów nie mógł nic zrobić, przez co nie przyjrzał się tej sprawie bliżej.
Dlaczego skandal nie wyszedł na jaw już w 2016 roku?
Odpowiedź nasuwa się sama. Dlaczego? Właścicielem FC Elva jest Are Altraja, członek zarządu EJL oraz firmy „Sportland” (największy sklep sportowy w krajach nadbałtyckich) będącej głównym sponsorem Estońskiego ZPNu. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Prawdopodobnie tak też było w aferze związanej z Naarisem. Altraja musiał dogadać się w kuluarach z Aivarem Pohlakiem (prezes EJL od 2007 roku) i sprytnie stłumić skandal w zarodku. Na szczęście kłamstwo ma krótkie nogi i FC Elva, Altraj, Naaris oraz Pohlak od konsekwencji nie uciekną. Prezes EJL może się o tym przekonać już za parę tygodni. Wkrótce mają odbyć się wybory na nowego zarządcę EJL. Jeżeli na horyzoncie pojawi się poważny kandydat, to założyciel Flory Tallin podejrzewany o przymykanie oka na skandale seksualne może mieć spore problemy z utrzymaniem się na „stołku”.

A co z Markiem Naarisem? 39 latek został 8 kwietnia dożywotnio wykluczony z życia piłkarskiego w Estonii przez EJL. Policja i prokuratura na razie nie wszczęły dotąd żadnego postępowania w jego sprawie.
obrazek wyróżniający: jalgpal.ee







